Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29138 miejsce

Determinacja jest kluczowa

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2015-01-23 14:33

Z umiarkowanym spokojem i dużą nadzieją czekam na mecz Polaków z Duńczykami. Liczę, że biało-czerwoni nie będą się biernie przyglądać poczynaniom rywali – mówi Edward Koziński, były trener m.in. Wisły Płock i wielki sympatyk piłki ręcznej.

Dobiega końca pierwsza fazy mistrzostw – jakie wrażenia?
Cieszę się bardzo z trzech zwycięstw, ale myślałem, że będą cztery. Mimo wszystko uważam, że nie byliśmy zespołem gorszym od Niemców. Byliśmy jednak od nich słabsi mentalnie, bo zagraliśmy z nimi tak, jakby oni byli uczniami, a my nauczycielami. Przez to przegraliśmy inauguracyjny mecz i skomplikowaliśmy sobie sytuację. Ale nie wszystko stracone. Duńczycy jak na razie w tym roku trochę zawodzą i liczę, że również z nami nie zagrają tak dobrze jak się wszyscy spodziewali przed turniejem. Jeśli z nimi wygramy, wówczas jest szansa powalczyć o strefę medalową mistrzostw.
Jak przed ostatnią kolejką ocenia pan sytuację biało-czerwonych w tabeli grupy D?
No cóż, jest taka sobie. Możemy skończyć grupę zarówno na drugim, jak i na trzecim miejscu. A z trzeciego miejsca będzie bardzo trudno o korzystny wynik w 1/8 finału, bo przyjdzie nam zagrać z drugą ekipą grupy C, czyli Francją lub Szwecją.
Z tych potencjalnych rywali w 1/8 finału kogo chciałby pan uniknąć w pierwszej kolejności?
Nie będę przesadnie oryginalny, kiedy powiem, że na tym poziomie słabych drużyn już nie będzie. Najlepiej byłoby jednak uniknąć i Francji, i Szwecji. Z drugiej strony, biało-czerwonych stać, aby wygrać z każdym, bo mamy równy skład. Jeśli zagramy dobrze lub bardzo dobrze, możemy pokonać nawet Francuzów. Tyle że przesłanek ku temu, iż na początku fazy pucharowej pokażemy się dobrze lub bardzo dobrze, niestety za dużo nie widzę. Do tej pory gramy bowiem tak sobie.
Jak zatem podsumuje pan dotychczasową grę polskiego zespołu?
Przede wszystkim niesamowicie zawodzi mnie obrona. Jak już mówiłem, gramy jak mistrz z uczniem i czekamy, aż przeciwnik sam zrobi błędy. A powinniśmy pomagać mu te błędy popełnić poprzez bardziej agresywną grę. Przy czym nie mówię tu o biciu rywali, ale o przesuwaniu się, wychodzeniu do przeciwnika, walczeniu o każdą piłkę. To te elementy decydują bowiem o skutecznej defensywie. Większość trenerów w Polsce na środku obrony chce mieć największego zabijakę, a tymczasem okazuje się, że na środku defensywy musi grać najmądrzejszy z obrońców.
Co z bramkarzami?
Rewelacji nie ma, tragedii też nie. I Sławka Szmala, i Piotrka Wyszomirskiego stać na lepszą grę.
A przednie formacje?
W meczu z Argentyną bardzo podobał mi się Przemek Krajewski. Tak samo jak Adam Wiśniewski w spotkaniu z Rosją. Na swoim niezłym poziomie gra Kamil Syprzak. Generalnie, przód wygląda zupełnie przyzwoicie. Przyznam nawet, że nie spodziewałem się, iż tyle bramek zdobędziemy przez zawodników grających z przodu. Utarło się u nas, że mamy najlepszą drugą linię świata i słabych skrzydłowych. Oba te stwierdzenia są wielkimi bzdurami, bo po prostu nasz sposób gry preferuje rzuty z drugiej linii, a nie ze skrzydeł. Stąd takie, a nie inne wrażenie. Jeśli nasi zawodnicy będą mieli więcej pokory na boisku i naprawdę będą chcieli zrobić coś spektakularnego na tych mistrzostwach, są w stanie tego dokonać. Ale, powtarzam, muszą szanować każdego przeciwnika.
Spodziewa się pan zmian w składzie przed sobotnim meczem z Duńczykami?
Nie wiemy, jak przed meczem o taką stawkę będzie czuł się Krzysiek Lijewski. Raczej jednak nie spodziewam się wielkich roszad. Liczę natomiast na tzw. determinację w grze, dzięki której w poprzednich latach Polacy zdobywali międzynarodowe zaszczyty. Słyszałem gdzieś wypowiedź, że trener Michael Biegler natchnął naszą drużynę do walki o każdą piłkę. Kłopot w tym, że na razie tego nie widzę na boisku. Bogdan Wenta wielokrotnie udowadniał za to, że nasi szczypiorniści mogą być tak zmotywowani, iż potrafią nawiązać wyrównaną walkę z największymi faworytami.
Czego możemy oczekiwać po Duńczykach w sobotę? Jak scharakteryzuje pan ich styl gry?
Jeżeli Duńczycy przegrają, wylądują na miejscu, na którym mało kto się ich spodziewał po fazie grupowej. Dla nich będzie to duży dyshonor i dlatego na mecz z nami wybiegną podwójnie zmobilizowani. Inna sprawa, że trudno mi powiedzieć, czy w obecnym składzie osobowym będzie ich stać na pokazanie piłki ręcznej na najwyższym światowym poziomie. Zwłaszcza jeśli trafią na całkowicie zdeterminowanych Polaków. W tym widzę naszą nadzieję na korzystny rezultat. Duńczycy są zbyt dobrym zespołem, aby można ich było ograć tylko umiejętnościami gry w piłkę ręczną.
Jak wynika z kursów firmy bukmacherskiej Fortuna, większe szanse na wygraną w sobotni wieczór mają Duńczycy. Zapowiada się kolejny horror z udziałem biało-czerwonych?
Trudno przypuszczać, aby któraś z drużyn odskoczyła na dłużej na więcej niż dwie bramki. O sukcesie przesądzi różnica jednego, góra dwóch trafień. Liczę, że mimo wszystko to my wygramy wojnę nerwów i skończy się 27:25 dla Polski.
Przed turniejem Duńczycy byli wymieniani jako jedni z głównych kandydatów do medali. Podoba się panu gra pozostałych faworytów?
Chorwaci na razie niczym mnie nie zaskoczyli, grają swoje i konsekwentnie ogrywają kolejnych rywali. Podobnie jak i Hiszpanie. Niespodziankę po kilku latach posuchy mogą sprawić Szwedzi, choć mecz z Egiptem nie do końca im wyszedł. Nadspodziewanie groźni do tej pory są gospodarze, na których przed mistrzostwami stawiało niewielu. Wątpię jednak, aby załapali się do czwórki. Niewiadomą dla mnie pozostaje Francja, ale po wyniku meczu z Islandią zakładam, że w tym zespole też są jakieś problemy. Nie wolno jednak zapominać, że kłopoty faworytów w meczach grupowych mogą wynikać z tego, że szczyt formy szykowany jest na ostatnie spotkania turnieju, które będą decydowały o miejscach na podium. A wcześniejsze potyczki z założenia mają być rozegrane jak najmniejszym nakładem sił. Prawdziwe oblicze potencjalnych medalistów poznamy zatem dopiero w fazie pucharowej.
Podoba się panu na razie ten klimat mistrzostw świata w Katarze, o którym tyle się mówiło przed turniejem?
Klimat mundialu odczuwają najlepiej ci, którzy są tam na miejscu. Trudno jednak przejść do porządku dziennego nad tym, że tak piękne momentami mecze ogląda tak mało ludzi. Stąd prosty wniosek, że jak chce się coś zrobić na siłę i uszczęśliwić kogoś za pieniądze, jest to bez sensu. Bez kibiców idea sportu po prostu nie istnieje. Z perspektywy sympatyka piłki ręcznej w Polsce nie sposób natomiast nie mieć zastrzeżeń do TVP. Nie może być tak, że spotkań Francji, Szwecji czy Islandii w ogóle nie widzimy na oczy. Zamiast tego serwuje się nam mecze typu Rosji z Arabii Saudyjskiej, które są totalnie do niczego. Nie wiem, kto za to odpowiada, ale można się zirytować. I kolejna sprawa – nie może być tak, że od początku mistrzostw zanika głos ze studia w Warszawie. Przecież to jest kompletny brak szacunku dla telewidzów.
(Mat Pras)

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: Koziński


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.