Facebook Google+ Twitter

Deweloperzy ostrzą sobie zęby na ogródki działkowe

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2008-05-02 10:16

Rozległe ogrody z widokiem na panoramę miasta, rozpościerające się u podnóża kopca Kościuszki, piękne działki nad Zalewem Nowohuckim, zielone tereny w Śródmieściu, w otoczeniu biurowców, banków, sądu i prokuratury - to tylko niektóre przykłady Rodzinnych Ogrodów Działkowych w Krakowie. Atrakcyjne, niezabudowane tereny zielone w centrum miasta to łakomy kąsek dla inwestorów.

Pięknie urządzone ogródki znajduje się m.in. na Zwierzyńcu / Fot. FOT. ADAM WOJNARDziałkowcy coraz wyraźniej czują ich napór. Deweloperzy mają różne wizje zagospodarowania działek. Edward Piorunek, prezes ROD "Wanda", położonego nad Zalewem Nowohuckim, słyszał pogłoski o planach budowy domków jednorodzinnych, a nawet pola golfowego w miejscu swojego ogrodu.

- To atrakcyjny teren, nad wodą, z ładnym widokiem - mówi. - Z każdej strony czujemy presję, by sprzedać działki. Wizja utraty uprawianych przez lata poletek bynajmniej nie napawa działkowców optymizmem. - Są zrozpaczeni - przyznaje Ewa Błachut, prezes ROD "Dębniki", jednego z najstarszych ogrodów w Krakowie. - To w większości emeryci, renciści - osoby, dla których możliwość wyjścia na działkę, zasadzenia kilku kwiatków, to jedyna forma rekreacji. Ale kto dziś się liczy ze starszymi ludźmi? - pyta retorycznie. W Krakowie jest ponad 80 ogródków działkowych. Większość z nich powstawała w latach 50. i 60. ubiegłego wieku.

Wielu działkowców uprawia je od tamtego czasu. Obecnie kwitnące, piękne ogrody powstawały najczęściej w kompletnie zapuszczonych miejscach. - Przed 50 laty na miejscu naszego ogrodu było wysypisko śmieci i zaniedbany staw. Działkowcy włożyli mnóstwo trudu w zagospodarowanie tego terenu - podkreśla Henryka Banduła, prezeska ROD "Dąbie". W 2005 r. ogrody zostały przekazane w wieczyste użytkowanie Polskiemu Związkowi Działkowców. Jednak ich właścicielem pozostaje miasto. Krakowscy działkowcy skarżą się, że nie mogą liczyć na pomoc władz miejskich w walce z deweloperami. Romuald Nocuń, prezes małopolskiego oddziału PZD, uważa, że przyjęte przez radnych regulacje w sprawie ogródków działkowych wcale ich nie chronią.

Obawia się, że gmina przygotowuje się do sprzedaży tych terenów. - Znaczna część ogrodów nie została uwzględniona w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego - zauważa Nocuń. - Radni wpisują do planów w tych miejscach "zieleń publiczną urządzoną".W ten sposób zmieniają przeznaczenie tych terenów. Nawet nie trzeba będzie ich przekwalifikowywać z rekreacyjnych w komercyjne. Jak tylko pojawi się deweloper z pieniędzmi, miasto będzie mogło zlikwidować działki i sprzedać grunt - przewiduje. Z tą opinią nie zgadza się radny Grzegorz Stawowy z Platformy Obywatelskiej, przewodniczący Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska Rady Miasta. Przekonuje, że o likwidacji ogródków nie ma mowy. - Żeby tak się stało, zgodę musiałby wyrazić zarząd krajowy i wojewódzki PZD, czyli sami działkowcy - zauważa.

Stawowy dodaje, że zapisy w planach, dotyczące ogródków działkowych, oznaczają utrzymanie dotychczasowego sposobu zagospodarowania terenu, z możliwością przebudowy i remontu istniejących na działkach obiektów. Bez względu jednak na interpretację planów, i tak pokrywają one niecałe 14 proc. powierzchni miasta. Większość ogródków nie jest więc objęta żadnymi ochronnymi regulacjami. Tymczasem deweloperzy ostrzą sobie na ogródki działkowe zęby. Nawet fakt, że działki są zakwalifikowane jako tereny rekreacyjne czy rolne, nie stanowi dla nich przeszkody.

- Jeśli tylko w sąsiedztwie działki jest już zabudowa, bez problemu można taki teren przekwalifikować na budowlany - twierdzi Paweł Garlej z agencji nieruchomości "Neodom".-Gdyby gmina zdecydowała się sprzedać ogródki, zainteresowanie byłoby ogromne, a ceny mogłyby sięgać kilku milionów złotych za działkę - dodaje. Według Stawowego, opór działkowców może rychło zmięknąć. - Wystarczy, że pojawi się deweloper z workiem pieniędzy, który obieca uczynić ludzi bogatymi i przestaną myśleć o jabłkach i marchewce - przekonuje radny. Działkowcy twardo stoją jednak na stanowisku, że ani im w głowie wyzbywanie się działek. - Nic podobnego, nie ma mowy o tym, by sprzedać tereny pod budownictwo - zapewnia prezes Nocuń. - Prawo mówi, że grunt pod działkami może być oddany jedynie na cele użyteczności publicznej i temu się nie sprzeciwiamy. Ale interes deweloperów w ogóle nie wchodzi w rachubę - dodaje

KATARZYNA JANISZEWSKA
-
POLSKA Gazeta Krakowska


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij