Facebook Google+ Twitter

Diabeł ubiera się w ciucholandzie

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-10-06 09:24

Meryl Streep, która na co dzień nosi wyjątkowo obciachowe ciuchy, brawurowo zagrała rolę redaktorki naczelnej magazynu o modzie

plakat z filmuNa ekrany polskich kin wkrocza ze stukotem szpilek świetny film „Diabeł ubiera się u Prady”, ekranizacja bestsellerowej powieści Lauren Weisberger. Rolę tytułowego „diabła”, czyli redaktor naczelnej nowojorskiego magazynu o modzie „Runway” Mirandy Priestley zagrała brawurowo enfant terrible mody – Meryl Streep.

Stylistki precz!


57-letnia aktorka jest znana z tego, że nie przywiązuje wagi do tego, co nosi na grzbiecie. Nie cierpi korzystać z usług obowiązkowych w Hollywood stylistek, co owocuje dość często modowymi wpadkami. Mało tego, bez ogródek wyznaje, że zdarza jej się robić zakupy w second handach!

Na wielkie gale Meryl oczywiście dostaje kreacje od znanych projektantów mody, ale już wybór konkretniej pozostawia swojej decyzji. Stąd na rozdaniu Oscarów 5 marca tego roku wystąpiła w dość odważnej (głęboki dekolt) sukni podkreślającej jej świetną jak na prawie 60-letnią panią sylwetkę. Suknia jednak uszyta była z materiału przypominającego gruby ortalion, w dodatku jej dół był wyhaftowany w dziwne wzory i wyglądał tak, jak gdyby zmoczył go deszcz. Na gali wręczenia nagród Emmy 19 września 2004 r. Meryl pojawiła się w obszernej spódnicy o gołębim kolorze i średnio pasującej do niej białej bluzce z przezroczystymi rękawami.

Kwiatki, bratki i stokrotki...


Meryl ma wielką słabość do kwiecistych wzorów. Jeśli „łączka” świetnie się prezentuje na ubraniach przeznaczonych na weekend, to na konferencji prasowej promującej nową superprodukcję trochę razi. Aktorka pojawiła się w okropnej bluzce w kwiatki na festiwalu w Wenecji w zeszłym roku. Włosi pewnie wybałuszali oczy widząc aktorkę promującą film „Kandydat” w ubraniu, jakiego nie powstydziłaby się polska emerytka.

Inną sprawą są okulary, które Meryl uwielbia. Dobrze dobrane mogłyby podkreślić jej delikatną urodę, niestety aktorka stawia na okulary uwydatniające jej podłużną szczupłą twarz, często zakłada okulary z ciemnymi szkłami, bynajmniej nie słoneczne (może rażą ją flesze aparatów fotograficznych?). Jej ulubione okulary mają czarne oprawki i niebieskie szkła. Aktorka lubi też biżuterię, i to nie brylanty czy czarne perły, ale sznury korali czy śmieszne kolczyki, zupełnie nie przystające do wizerunku jednej z najwybitniejszych aktorek na świecie (2 Oscary, 12 nominacji do tej nagrody!).

Jeśli już Meryl zdarzy się wyglądać super (np. w prostym czarnym kostiumie), to wrażenie psują rozczochrane włosy, niby spięte w kok, ale wyglądające tak, jakby aktorka właśnie wyszła z trąby powietrznej. Tak wystylizowana pojawiła się 17 listopada zeszłego roku na otwarciu Galerii Dany Reeve.
Jednak osobie o takim talencie sporo się wybacza. Pewnie dlatego specjaliści od mody rzadko umieszczają ją wśród najgorzej ubranych osób. Wolą wyżywać się na aktoreczce Pameli Anderson czy piosenkarce Björk.

Ciuchy za milion dolarów


Meryl jest znana z tego, że sumiennie przygotowuje się do każdej roli, czy to poważnej, np. w filmie „Godziny”, czy w komediowej – jak w „Ze śmiercią jej do twarzy” czy „Diabeł ubiera się u Prady”. Do roli demonicznej szefowej magazynu „Runway” musiała obudzić w sobie smoczycę. Jej postać to kobieta, która ma wielką władzę i za wszelką cenę chce ją utrzymać. Żelazną ręką rządzi w redakcji, pogardzając pracownikami, kreując trendy i lansując bądź zsyłając na niziny projektantów. Jedną z jej pracownic jest Andy Sachs (Anne Hatchway, znana z „Pamiętnika księżniczki”), dziewczyna po college’u, która jakimś cudem dostaje posadę młodszej asystentki Mirandy Priestley. Meryl Streep nie ukrywała, że praca na planie tego filmu zmęczyła ją bardziej niż wymagająca wysiłku rola w „Dzikiej rzece”. – Praca w tym filmie całkowicie zmieniła mój sposób myślenia o modzie. To szaleństwo! – mówi aktorka.

Redaktorka naczelna „Runwaya” ubiera się tylko w markowe rzeczy, jej ulubionym domem mody jest Prada. Nic więc dziwnego, że producenci „Diabła” zatrudnili jako kostiumolożkę znaną amerykańską stylistkę Patricię Field, która była odpowiedzialna za dobór ubrań do serialu „Seks w wielkim mieście”. Pat zgromadziła na potrzeby filmu oryginalne ciuchy i dodatki warte ponad milion dolarów! (m.in. od Prady, Valentino, Donny Karan, Galliano).

Jednak ani Meryl Streep, ani Anne Hatchway nie zatrzymały noszonych przez siebie ubrań. Panie postanowiły wystawić je na aukcję, by wspomóc poszkodowanych przez huragan Katrina. Zresztą dla Meryl miliony dolarów są chlebem powszednim. Za rolę Mirandy dostała 5 milionów „zielonych”. Jeszcze więcej, bo ok. 7 milionów zarobiła na sprzedaży nowojorskiego domu. Kupiła go przed laty za 2 miliony dolarów, a sprzedała w tym roku za ponad 9.

ZOBACZ ZWIASTUN

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.