Facebook Google+ Twitter

"Diabli mnie biorą" na Ostrowieckich Prezentacjach Teatralnych

Prapremiera sztuki Marka Rębacza ("Atrakcyjny pozna panią", "Dwie morgi utrapienia", "Wieruszka") odbyła się w łódzkim Teatrze Nowym 11 września tego roku, a już miesiąc później "Diabli mnie biorą" mogli obejrzeć widzowie w Ostrowcu Świętokrzyskim (słowa uznania dla organizatorów Ostrowieckich Prezentacji Teatralnych - Miejskiego Centrum Kultury).

Od lewej: Krzysztof Kiersznowski, Monika Buchowiec, Bartosz Turzyński i Olaf Lubaszenko. / Fot. Krzysztof KrzakBohaterem komedii Marka Rębacza jest nieudolny, fajtłapowaty Józef Papuga, który cierpi na uwiąd twórczy, nie jest w stanie skomponować żadnej piosenki, mogącej stać się hitem, a jemu zapewnić trwale miejsce w historii muzyki rockowej. Krótko mówiąc - Józio chce być celebrytą, gwiazdą muzyki. Tymczasem musi znosić szykany swego ojca, czołgisty w stanie spoczynku, który za wszelką cenę chce zrobić ze swego potomka prawdziwego mężczyznę. Henryk Papuga, zwany rambo od momentu, gdy próbował dezynfekować ranę powstałą podczas golenia prochem strzelniczym, musztruje więc biednego Józia i przynosi mu ze sklepu hantle, by ćwiczył tężyznę fizyczną. Józio, który nie zna swojej matki, zakochany jest w niejakiej Krystynie, która z opisywanej postury przypomina raczej Schwarzeneggera. Nic zatem dziwnego, iż tatuś szuka dla niego bardziej subtelnej narzeczonej. Znajduje ją w osobie sympatycznej Annabeli, która okazuje się wysłanniczką samego Lucyfera. Ma ona zdobyć podpis Józia na cyrografie (później okaże się, iż taki "dokument" podpisał jego ojciec), a tym samym zaliczy egzamin maturalny, co umożliwi jej studia. W swoim dziele zyskuje sojusznika - Henia Papugę właśnie. Sprawa nie jest łatwa, ale w końcu Annabel, jak wytrawny akwizytor, w zamian za karierę muzyczną Józia uzyskuje jego podpis. Pod jego nieobecność spowodowaną wojażami zagranicznymi urocza diablica zatrudnia się w jego mieszkaniu jako pomoc domowa. Młody Papuga, oczywiście, knoci załatwioną mu przez dziewczynę karierę i wraca na stare śmieci.

W drugiej części sztuki z odsieczą Annabel przybywa sam Lucyfer. Spotyka ojca Józia, który za sprawą "Władcy Ciemności" staje się pijakiem. Obydwaj panowie toczą ze sobą rozmowy o dobru i złu. To pierwsze reprezentowane jest na świecie przez Siwego czyli Boga. W sposób niezwykle przewrotny i zabawny główny diabeł opowiada, jak wspólnie ze Stwórcą zafundowali ludzkości między innymi gigantyczny aquapark, czyli potop. Takich zabawnych dykteryjek, pełnych dość czytelnych skojarzeń jest w sztuce Marka Rębacza dużo, dużo więcej i po jednorazowym obejrzeniu trudno je wszystkie spamiętać. Poza tym przytaczanie ich byłoby psuciem przyjemności oglądania tej niezwykle zabawnej opowieści. Są w niej także skojarzenia z polityczną rzeczywistością naszego kraju (Józio przez okno widzi na przykład "panie ze sPISu ludności").

Między zabawnymi i błyskotliwymi dialogami przewija się refleksja o człowieku, który za wszelką cenę dąży do konsumpcji i cały świat jest ogarnięty jest tą manią. Oprócz tego ludzie zajmują się oglądaniem bezsensownych seriali i talk showów. Może nie jest to zbyt odkrywcze, ale mam wrażenie, że nie o to chodziło autorowi przede wszystkim. Komedia jest bowiem po to głównie, by bawiła. A "Diabli mnie biorą" bawią i śmieszą do łez. Zwłaszcza, że Marek Rębacz, będący także reżyserem i autorem opracowania muzycznego spektaklu zaangażował świetnych aktorów z Krzysztofem Kiersznowskim na czele. Jego Henryk Papuga, zwłaszcza w Bartosz Turzyński, z tyłu: Marek Rębacz. / Fot. Krzysztof Krzakdrugiej części spektaklu, to mistrzowski pokaz sztuki aktorskiej. Jako Lucyfer występuje Olaf Lubaszenko, demoniczny, złowrogi, ale i śmieszny w scenach swoich potyczek z Wszechwładnym. Monika Buchowiec jako Annabel zdecydowanie ciekawiej gra w pierwszej części, gdy nie jest jeszcze udomowioną diablicą. Pewnie to dlatego, że autor w części końcowej położył nacisk raczej na dialogi między starym Papugą a Lucyferem.
Rolę Józefa Papugi, życiowego nieudacznika kreuje Bartosz Turzyński, interesujący aktor młodego pokolenia. Jest w swojej kreacji niezwykle przekonujący i jestem przekonany, iż jeszcze wiele dobrego dane mi będzie o tym aktorze napisać w przyszłości. Oby tylko otrzymał szansę na pokazanie pełni swych umiejętności. Bo warsztat ma bardzo dobry.

Na marginesie przedstawienia "Diabli mnie biorą" Marka Rębacza: zastanawia mnie, dlaczego głównym elementem scenografii sztuk współczesnych jest łóżko? Tak było w "Kobiecie pierwotnej", która otwierała tegoroczne Ostrowieckie Prezentacje Teatralne, tak jest też w tym przypadku (scenografia do "Diabłów..." została zaprojektowana przez Zuzannę Żwirko).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Grzegorz
  • Grzegorz
  • 12.10.2010 23:09

Widziałem właśnie "Diabli..." na Ostrowieckich Prezentacjach, najwyraźniej dzieliliśmy tę samą salę ;) Spektakl rzeczywiście świetny, ale faktycznie trochę mało było Annabell w drugiej części, poza tym wyglądała bardziej na kurę domową niż diablicę. Natomiast Kiersznowski był fenomenalny, jego mimika i gra ciałem robią niesamowite wrażenie, a dialogi z Lubaszenką - pierwszorzędne. Podobnie jak recenzja p. Krzysztofa. Pozdrawiam!
Ps. Nie mogę już doczekać się "Andropauzy", która na Ostrowieckich Prezentacjach Teatralnych będzie już w przyszłym tygodniu ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

5.* Interesująca recenzja. A tytuł jeszcze lepszy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dziękuję Panie Kazimierzu za ciepłe słowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.10.2010 09:37

Panie Krzysztofie, jest Pan dobry, w tym co robi :)
Recenzja na 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.