Facebook Google+ Twitter

Diamentowe targi Amberif, czyli szata zdobi człowieka

W Gdańsku zakończyła się czternasta edycja Międzynarodowych Targów Bursztynu, Biżuterii i Kamieni Jubilerskich. To była najdłuższa, a z powodu kradzieży diamentów, najbardziej głośna impreza w historii targów. Okazuje się, że wystawcy nie wszystkich traktują tak samo.

Fot. Ewa KowalskaNa targi Amberif przyciąga mnie głównie magia bursztynu, chociaż na zimnych brylantach i pysznych perłach też lubię zawiesić oko. Tegoroczna oferta wystawców była wyjątkowo bogata, toteż dwukrotnie przekroczyłam próg Międzynarodowych Targów Gdańskich.

Sobota, ostatni dzień imprezy zamkniętej


Narzuciłam na siebie tak zwane "cokolwiek", wskoczyłam w pierwsze z brzegu buty i chwyciłam niewielki plecaczek. Zmęczone, po nieprzespanej nocy oczy, zakryłam okularami i trzymając w ręku jednorazową wejściówkę, wybiegłam z domu, w poszukiwaniu ciepła bursztynów.

Machnąwszy ochroniarzowi zaproszeniem, nieopatrznie zapytałam, czy na targach można robić zdjęcia. Niestety, okazało się, że jest to zabronione. Ścisnęłam więc w kieszeni mały aparat i przekroczyłam bramkę, karcąc samą siebie za bezsensowną nadgorliwość. Prawdopodobnie moja cierpiętnicza twarz wzbudziła litość ochroniarza, bo w ostatniej chwili rzucił „No chyba, że jakiś wystawca się zgodzi”. To tchnęło we mnie życie i   ochoczo weszłam na Halę Złota.

Było pustawo, poczułam bukiet zapachów, bynajmniej nie kwiatowych. Była godzina piętnasta. „Pora obiadu” - pomyślałam i przestałam się dziwić. Wystawcy pochłonięci byli zjadaniem posiłków ze styropianowych opakowań, inni popijali kawę, niektórzy obsługiwali nielicznych klientów. Mój wzrok zatrzymała witryna z widocznym z daleka napisem „brylanty”. Żujący gumę handlowiec nie omiótł mnie nawet wzrokiem, mimo, że spędziłam przy jego stoisku parę minut. Nie wzbudził mojej sympatii, toteż nie próbowałam nawet zadać mu pytania o możliwość zrobienia zdjęcia.   Chwilę później okazało się jednak, że wystawcy tak bardzo boją się o swoje skarby, że nawet obiektyw mojego marnego aparatu, wydawał im się groźny.

W Pawilonie Bursztynowym atmosfera było nieco bardziej przyjazna. Ciepło bałtyckiego złota udzieliło się prawdopodobnie wystawcom i udało mi się kilkakrotnie błysnąć fleszem. Tłoku i tu nie było, a do moich uszu często dobiegał język wschodniosłowiański. Kiedy nacieszyłam oczy widokiem wiekowej żywicy, wróciłam na Halę Złota, na brzegach której kwitła sprzedaż tańszej biżuterii. Królowały tu turkusy, agaty, ametysty, barwione koralowce, jaspisy, perły w cenie biletu wejściowego na targi, malachity i sporo błyskotek z Indonezji oraz Meksyku.
Nie omieszkałam też podejść do stanowiska belgijskiego wystawcy diamentów, w którego gablocie zamiast skradzionych kamieni, prezentowana była jedynie sporej wielkości ulotka. Młoda kobieta i jej angielskojęzyczny rozmówca nie potraktowali mnie jak potencjalnej klientki.

Kolejny raz poczułam się jak intruz.


fot. Ewa KowalskaNiedziela, dzień dla publiczności


Wyjęłam z szafy garsonkę w stonowanym fiolecie, poprawiłam delikatny makijaż, podkreślony perłowym blaskiem kolczyków, wskoczyłam w eleganckie buty i otuliwszy się miękkim, wełnianym płaszczem, udałam się na targi biżuterii.

W kasie zapłaciłam 15 zł za bilet i pewnym siebie krokiem, weszłam na Salę Złotą. Nogi same poniosły mnie ku znajomej witrynie z bezbarwnymi kamieniami. Kiedy tylko mój wzrok padł na szklaną półeczkę z naszyjnikami, natychmiast pojawił się handlowiec, który zdążył już zżuć swoją gumę i radiowym głosem odezwał się do mnie - „Pani oczy błyszczą jak te brylanty”.

Uśmiechnęłam się perliście, ale moje, pokryte szkłami kontaktowymi oczy wykrzyczały kultowe „Spieprzaj dziadu” i dostojnie odpłynęłam. Następny cel był wiadomy. Przywitała mnie ta sama ulotka w gablocie, w której powinny być diamenty, ale tym razem młoda kobieta natychmiast znalazła się u mego boku. Zaraz też sympatyczny starszy pan przemówił do mnie językiem Szekspira, zachęcając do podjęcia rozmowy. Uśmiechnęłam się dla odmiany smutno i rozsiewając wokół zapach dobrych perfum, opuściłam królestwo brylantów, pereł i… obłudy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

"+" Ewo, sobotnia wersja stroju zupełnie nieprzemyslana! :-) Ja nabyłam podobną wiedzę po wizycie w banku. A, że pierwsza nie była niestety ostatnią, to na kolejne przychodziłam już obuta w niebotyczne szpilki. Spoglądanie na pracownika banku z takiej perspektywy wpływa na niego zdecydowanie mobilizująco. :-) Żeby choć jeszcze byli właścicielami tych brylantów i złotowek:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

i ja poproszę o fotkę:))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, świetne,dosadne i pikantne... +

Fajne jest zdjęcie tego "kolorowego" stoiska... ciekawe czy barwne kamyczki były drogie?
A polskiego bursztynu podobno już prawie nie ma... wszystko ze wschodu...???

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pięknie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

zachwytu nad Twoją polsczyzną wyrazić nie mogę

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.