Facebook Google+ Twitter

Dida na wakacjach, czyli po meczu Milan - Manchester

To był niezapomniany mecz. Na San Siro w Mediolanie spotkały się drużyny AC Milan i Manchester United, by zagrać o przepustkę do wielkiego finału Ligi mistrzów, który odbędzie się pod koniec maja w Atenach.

Niezapomniane spotkanie

W pierwszym meczu tych drużyn, lepsi okazali się gracze z Anglii, wygrywając u siebie 3:2. Od pierwszych minut w ofensywie był Milan, zagrażając bramce Edwina Van Der Sara strzałami Kaki i Clarence'a Seedorfa. Brazylijczyk Kaka miał coś do udowodnienia kibicom czerwono - czarnych, ale przede wszystkim sobie, bo we wspomnianym już pierwszym spotkaniu z Manchesterem, mimo zdobycia dwóch bramek, jego drużyna schodziła z murawy pokonana. Dlatego też od początku spotkania chciał się wykazać dobrą grą: w jedenastej minucie pięknym strzałem z pola karnego pokonał bramkarza Czerwonych Diabłów. Przy tym golu asystę zaliczył Seedorf.

Zatrzeć niemiłe wrażenie


Manchester chciał jak najszybciej zatrzeć niemiłe wrażenie, ale świadomość straconej bramki paraliżowała grę podopiecznych Alexa Fergusona. W drużynie Milanu, obok Seedorfa i Kaki, jako trzeciego napastnika trener Carlo Ancelotti wystawił legendę włoskiej piłki, Filippo Inzaghiego. Jednak to nie był jego mecz. Piłki podawane mu przez Pirlo nie trafiały do niego, przecinane przez obronę MU, a sam Inzaghi sprawiał wrażenie piłkarza bez polotu, bez refleksu, reagującego na kolegów z opóźnieniem. Jednak w ataku Manchesteru było więcej zawodników grających tak słabą piłkę jak wyżej wymieniony Włoch. Tylko Rooney próbował zaradzić tej nie najlepszej grze swego zespołu. Defensorzy i pomocnicy Milanu, Alessandro Nesta, Massimi Ambrosini, Gennaro Gattuso byli nie do przejścia. Milan spychał przeciwników coraz bardziej do defensywy. Gwiazdą angielskiej drużyny miał być jak i tydzień temu Cristiano Ronaldo, ale boski "Ronni", mimo swoich efektownych zagrań i zwodów, nie potrafił przedrzeć się przez obronę mediolańskiego teamu. Poza tym, kiedy tylko jego noga dotykała futbolówki, na arenie rozlegały się gwizdy włoskich kibiców. Po dwudziestu minutach gry nie wyglądało to dobrze z perspektywy Manchesteru. Zespół Alexa Fergusona nie umiał przeprowadzić zwykłej akcji zakończonej strzałem. Obrońcy Milanu byli niezawodni, a bramkarz Dida nie miał kontaktu z piłką i musiał rozgrzewać się, pobudzać mięśnie rąk i nóg, by być przygotowanym na sytuacje podbramkowe. Kolejne minuty przyniosły spodziewane przejęcie inicjatywy przez lepszych na boisku, czyli przez ekipę Ancelottiego. Kaka raz po raz posyła piłkę do Inzaghiego, jakby chciał mu pomóc w strzeleniu bramki. Jednak ten nie potrafi umieścić jej w siatce.

Druga bramka dla Milanu

Jest trzydziesta minuta meczu, pole karne Manchesteru, na śliskiej od ciągle padającego deszczu murawie przewraca się zawodnik MU, piłkę przejmują Włosi, z boku pola karnego trafia ona pod nogi Seedorfa, stojącego w centrum. Czarnoskóry zawodnik przytrzymuje ją umiejętnie przy nodze, oddaje strzał w prawy róg bramki, którego Van Der Sar nie jest w stanie wybronić. Jest 2:0. Już chyba nic nie jest w stanie wydrzeć Milanowi zwycięstwa, odebrać finału Ligi Mistrzów, w którym zagra z Liverpoolem. Manchester nie wie co się dzieje. Wygrana w ubiegłą środę już nic nie znaczy. Można tylko liczyć na cud, albo wziąć się po prostu do roboty i odrobić straty. To jeszcze jest możliwe, choć mało prawdopodobne. Anglicy muszą strzelić przeciwnikom co najmniej jedną bramkę, by myśleć o jakichkolwiek szansach na Ateny. Jednak sprawa z ich perspektywy wygląda nieciekawie, bo Milan jest ''na fali'' i ciągle atakuje. Andrea Pirlo oddaje kolejne strzały w stronę golkipera Manchesteru. Nawet znajdujący się w polu karnym kiepsko grający Inzaghi, po podaniu Oddo próbuje zaskoczyć Van Der Sara, strzelając po ziemi z pierwszej piłki, jednak obok bramki. W odpowiedzi widzimy tylko strzał Cristiano Ronaldo ponad bramką Didy i zablokowane uderzenie Rooneya. W atmosferze sensacji kończy się pierwsza połowa gry.

Druga połowa meczu

Druga odsłona tego półfinału rozpoczyna się chaotyczna grą obu zespołów, próbujących bezskutecznie wypracować sobie inicjatywę. Żaden z trenerów nie wprowadził zmian w pierwszych jedenastkach, ale przy linii rozgrzewa się... Cafu. Czy ta legenda Canarinhos wejdzie na boisko, by wspomóc mediolańskich kolegów? Gdyby tak sie stało, to mielibyśmy ciekawy widok. Inzaghi, Cafu, Van Der Sar - stara gwardia z innej piłkarskiej bajki na jednej murawie. Ciekawy widok. Z drugiej strony Kaka, Dida, Cafu to prawie jedna drużyny Brazylii, która grała rok temu na Mistrzostwach Świata w Niemczech! Międzyczasie strzelec pierwszej bramki, Kaka, dyryguje widownią, podnosi swoje dłonie jak batutę, zachęcając orkiestrę gardeł do aplauzu.

Manchesterowi zaczyna się spieszyć

Manchesterowi zaczyna się spieszyć, ale nie ma wymiernych skutków tego pośpiechu. Zawodzi znów Ronaldo, Milan częściej ma okazję do kontrataku. Spotkanie zmienia się w ryzykowne kontry obu drużyn. Piłkarze grają już w otwarte karty. Kaka ma chrapkę na kolejną bramkę, ale holenderski golkiper MU staje na wysokości zadania. Anglicy upatrują swojej szansy już tylko w stałych fragmentach gry, bo są już wykończeni fizycznie i psychicznie, grają jak podwórkowa drużyna. Jednak trener Ferguson udaje niewzruszonego, tylko namiętnie żuta przez niego guma zdradza furię i niepokój o losy spotkania. W 56. minucie, po faulu Gatusso na Scholesie, jest rzut wolny dla Manchesteru. Ronaldo trafia w mur obrońców Milanu. Za chwilę jest kolejna szansa. Rzut rożny, po którym bezrobotny dotąd Dida wyłapuje piłkę. Potem jeszcze jeden rzut wolny. Ronaldo znowu trafia w ścianę włoskich defensorów. Kilka minut później Rooney próbuje wymusić rzut karny, jednak sędzia Frank De Bleeckere z Belgii nie nabiera się na jego teatralne zachowanie. Szczęście jest dziś po stronie lepszych.

Zmiany, zmiany, zmiany


Dwadzieścia minut przed końcem spotkania za Inzaghiego wchodzi Gilardino. W Manchesterze też po chwili dochodzi do zmian. Za O'Shea wchodzi Saha. Jednak zmiany przyniosły korzyść tylko dla Włochów, bo Gilardino w 78. minucie meczu, po długim podaniu kolegi wychodzi na ''sam na sam'' z Van Der Sarem i jest 3:0. Co ciekawe trzy bramki wpadły w ten sam róg siatki, były bardzo podobne do siebie, chociaż strzelane przez trzech innych napastników Milanu. Ancelotti miał nosa... Spotkanie zbliża się do końca. Czy Anglicy mają jeszcze jakieś szanse awansować? Raczej nie, ale, jak to mówił słynny komentator Jan Ciszewski, "Dopóki piłka w grze".

Z jednej strony zmęczenie, z drugiej pośpiech

Kaka dostaje skurczy, co jest od razu odczytane przez Czerwone Diabły jako grę na czas. Giggs próbuje jeszcze pokonać Didę, ale ten nie ma problemów z obroną piłek. Pojawiają się pierwsze żółte kartki (Gatusso z Milanu, C.Ronaldo z MU). Gatusso puszczają nerwy, choć jego drużyna prowadzi 3:0. Pokazuje obraźliwe gesty w stronę Scholesa, który go faulował, przy okazji zachęcając stadion do większego dopingu. Gatusso i Kaka schodzą z murawy, szansę dostają Cafu i Favalli. Manchester jest na kolanach. Wcale nie istnieje na boisku. Fletcher, Brown, Rio Ferdinand - jakby zapadli sie pod ziemię, ciekawe czy w ogóle w tym meczu dotknęli piłki... Na trybunach unosi się meksykańska fala. Za chwilę będzie ostatni gwizdek, skończy sie ta gehenna Anglików. Za chwilę nastąpi szał radości Milanu, tym większy, że zaprzepaszczony w pierwszym meczu z Manchesterem, przegranym niefortunnie 2:3.

Koniec meczu. Milan górą

Koniec. Może i nie ma sprawiedliwości na świecie, ale w futbolu jest. Przynajmniej dla AC Milan, który tryumfuje w pięknym stylu i już jest myślami w Atenach, gdzie za trzy tygodnie zmierzy się z Liverpoolem o Puchar Ligi Mistrzów 2007. To może być rewanż sprzed dwóch lat, kiedy to w karnych przegrali w finale tej imprezy z Liverpoolem, choć prowadzili w meczu 3:0. Jedno jest pewne - bramkarz Milanu Dida będzie musiał do tego czasu wrócić z wakacji, jakie zafundował mu wczoraj manchester. Brazylijczyk na pewno będzie miał dużo pracy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.