Facebook Google+ Twitter

Diego Maradona - kibic, nie trener

W październiku 2008 roku, niespodziewanie został selekcjonerem reprezentacji Argentyny. Zaufano mu, mimo braku trenerskiego doświadczenia. Miał 2 lata, by zbudować drużynę, która będzie w stanie walczyć o tytuł mistrza świata w RPA.

Maradona / Fot. PAP/EPAGdy 2 lata temu zastępował (zwolnionego po porażce 0:1 z Chile) Alfio Basile na stanowisku selekcjonera, nikt nie miał wątpliwości, że tak jak w 1986 i 1990 doprowadzi reprezentację do finału mistrzostw świata. Argentyńczycy wierzyli, że razem z zawodnikami zdobędzie pierwsze miejsce.

Maradona swój pierwszy oficjalny mecz w eliminacjach do MŚ wygrał 4:0 z Wenezuelą. Potem stało się coś nieprawdopodobnego. Argentyna pod wodzą Maradony przegrała z Boliwią - przedostatnią drużyną grupy i to aż 1:6! Sprowadzeni na ziemię Albicelestes grali w kratkę do końca eliminacji. Co prawda pokonali 1:0 Kolumbię, 2:1 Peru i 1:0 Urugwaj, ale w międzyczasie tyle samo meczy przegrali: 0:2 z Ekwadorem, 1:3 z Brazylią i 0:1 z Paragwajem. Awans bez baraży, zapewnili sobie dopiero ostatnim meczem z Urugwajem. Inny selekcjoner na miejscu Maradony już dawno wyleciałby z hukiem.

Czujność Argentyny uśpiły dobre wyniki w meczach sparingowych przed mundialem. Co prawda przegrali z Hiszpanią 1:2, ale potem wkroczyli na zwycięski szlak. 3:2 z Kostaryką, 2:1 z Jamajką, 1:0 z Niemcami, 4:0 z Haiti i 5:0 z Kanadą. Przed imprezą w RPA, Maradona był krytykowany za brak powołania Cambiasso i Zanettiego. Pierwsze mecze na turnieju napawały jednak złudnym optymizmem: 1:0 z Nigerią, 4:1 z Koreą Południową i 2:0 z Grecją. Po 3:1 z Meksykiem wielu widziało drużynę Albicelestes w roli nowych mistrzów świata. Przed meczem z Niemcami mogli się przecież pochwalić serią 9 zwycięstw.

Do dnia dzisiejszego Maradona rozegrał z reprezentacją 18 spotkań w roli selekcjonera. Ani razu nie zremisował, jednak 5 razy przegrał. Najdotkliwsza była ta ostatnia porażka. 0:4 to rzadko spotykany wynik w ćwierćfinale mistrzostw świata. Zwłaszcza, gdy spotyka się dwóch faworytów mundialu.

W poprzednich meczach Argentyny Maradona sprawiał wrażenie kibica, nie trenera. Rzucał się i miotał, zamiast analizować i wyciągać racjonalne wnioski. Sądziłem, że to taki trener marionetka, a od myślenia jest kto inny. Okazało się jednak, że od myślenia nie był tam nikt. Nie rozumiem, jak można grać jednym środkowym pomocnikiem, którym był Mascherano. Maxi Rodriguez i Di Maria, choć ustawieni w środku, środkowymi pomocnikami po prostu nie są. Dodatkowo Di Maria w środku traci prawie cały swój ofensywny potencjał. Patrząc na grę argentyńskich napastników nie mogłem obejść się wrażeniu, że improwizują. Nie mają przygotowanych żadnych schematów i wszystko opiera się na indywidualnościach oraz przypadku. Tak panie Maradona już się nie gra!

We współczesnym futbolu tzw. wolnym elektronem, może być na boisku maksymalnie jeden piłkarz. Bez wątpienia powinien być nim Messi. Pomimo tego Milito, Higuain i Tevez często sprawiali wrażenie, że grają tylko dla siebie. Gdyby drużyna składała się z 5 czy 6 takich Messich, mogłoby się udać. Argentyńczycy nie byli drużyną. Brakowało im lidera. Gdy pierwsi strzelali bramkę, wszystko jakoś się układało. Gdy w meczu z Niemcami to oni szybko stracili, przez pół godziny nie potrafili odpowiedzieć choćby jednym celnym strzałem.

Widząc Maradonę, ocierającego łzy pod koniec tego ćwierćfinału z Niemcami, było mi go żal. Z drugiej strony ogarniała mnie furia, że taką reprezentację, jak reprezentacja Argentyny prowadzi człowiek z mniejszą wiedzą taktyczną ode mnie. Ciężko przewidzieć co stanie się teraz z "Boskim", choć już nie tak jak dawniej, Diego. Podejrzewam, że w ojczyźnie mogą dać mu jeszcze jedną szansę. Wtedy to on musi zadecydować: zaryzykować i ambitnie spróbować jeszcze raz, czy podkulić ogon, przyznać się do winy, odpuścić sobie i nie stawiać na szale dobrego imienia. A tego jakim był piłkarzem nie odbiorą mu ani porażki 0:4 z reprezentacją, ani tym bardziej żadne nałogi i żadni dziennikarze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 04.07.2010 19:00

Argentyna powinna przegrać już w meczu z Meksykiem. Na tych mistrzostwach nie pokazali niczego szczególnego. Cieszę się, że w końcu upadł mit "boskiego Diego".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.