Facebook Google+ Twitter

Dinal "W strefie jarania i w strefie rymowania"

Pierwszy longplay opolskiej grupy hip-hopowej Dinal „W strefie jarania i w strefie rymowania” to staroszkolne brzmienie na wysokim poziomie i luźne, zabawne, chociaż czasami sarkastyczne teksty. Polski rap na światowym poziomie.

Dinal - W strefie jarania i w strefie rymowania Pierwszy longplay opolskiej grupy hip-hopowej Dinal „W strefie jarania i w strefie rymowania” to staroszkolne brzmienie na wysokim poziomie i luźne, zabawne, chociaż czasami sarkastyczne teksty. Wszystko doprawione bujającym, funkowym brzmieniem. W efekcie mamy do czynienia z autentycznym rapem na wysokim poziomie. Dinal nie narzuca się, ani nie poucza słuchacza mentorskim tonem. Bujające dźwięki sączą się z głośnika przypominając odbiorcy, że cały czas świeże produkcje hip-hopowe znad Wisły mają się całkiem dobrze.

Dinal, czyli Pan Wanxx, Mej, Urb i Karol śmiało mogliby konkurować z najlepszymi składami z zagranicy. Ich egzystowanie gdzieś obok głównego nurtu hip-hopu prezentowanego w mediach i pozostawanie w podziemiu, to tylko kolejny dowód na niedojrzałość rodzimego rynku.

„W strefie jarania i w strefie rymowania” to pierwsza długogrająca płyta opolskiego składu. Wcześniej wydali na winylu demo „Kaseta demonstracyjna”. Naturalną więc koleją rzeczy powinno być poprzedzenie longplaya gorącą epką. Dinal postanowił jednak iść swoją drogą. Album zawiera 15 zróżnicowanych utworów i są to tak świeże pomysły, że długo nie pozwalają o sobie zapomnieć.

Poza zabawnymi utworami, takimi jak np. „Zostawiłem swój portfel na Malince”, będący nawiązaniem do numeru „I Left My Wallet In El Segundo” grupy ATCQ, czy uzasadnionymi przechwałkami na temat własnej twórczości, w numerze „Siewka” znajdziemy także np. piosenkę o zdrowym trybie życia. W „Bułkach z szynką” dostajemy praktyczne rady na ten temat. Karol „przypomina jak minister zdrowia”, że palenie szkodzi. Dalej Wanxx rapuje, że „kiedy diabeł pije benzynę i je smar” on „je prowitaminy i pije tran”, a także wspomina, iż „nigdy nie je na szybko żarcia” mimo, że żaden z niego „alterglobus z naszywką ganja”. Kiedy kończy rady trafnym „piję wodę bez zbędnych toksyn, to bezwzględny syf, szkoda bezcennych opcji”, to mamy pewność, że nie są to „żadne rady dla zimnych łokci w Fordach Escortach”, ale to po prostu „Pan Wanxx ogarnia swoje zdrowie”.

Album pełen jest tego trafnych i przemyślanych wersów. Zdarzają się także chwile zwątpienia, a raczej zdrowego oglądu rzeczywistości. W „To jest ten” Dinal przedstawił problemy współczesnego pokolenia dwudziestokilkulatków. Ma do niego uzasadnione pretensje, ale wierzy, że w przyszłości dojdzie do głosu. Bo mimo iż „teraz niby robi te studia większość” i „pewnie i tak będą układali pudła w Tesco”, a „kiedy umarł papież ogłoszono generację, to pokolenie ogłosiło emigrację i zamiast tu zmieniać los, chcą już zwiewać stąd” pojawia się nadzieja i wiara w to, że mimo iż „mają zło i samotność, to mają coś więcej niż samą złość”. Mają bowiem tę „moc która tli się jak lont i może wystrzelić jak chcą”. Społeczne zacięcie to atut i często pomijana, lub wyśmiewana w rodzimym hip-hopie kwestia, co tylko dobrze świadczy o zdroworozsądkowym podejściu do sprawy chłopaków z Dinala. W warstwie tekstowej i technicznej mamy do czynienia z rapem na naprawdę wysokim poziomie.

Jeżeli chodzi o brzmienie, to za wspomniane funkowe, czasami oszczędne, rodem z wytwórni Stones Throw podkłady odpowiadają Urb, Mej, oraz Zagubione Indeksy. Skrecze wykonał DJ G-Unitra, ale oprócz wspomnianych person na płycie pojawia się cała plejada znanych z podziemia wykonawców. Mamy zatem Zkibwoya, żeński pierwiastek na płycie w postaci Lilu, oraz Daniela Drumza, czyli kolejne wcielenie znanego ze współpracy z warszawskim Grammatikiem DJ Taśmy. Cała ta kompania świetnie się bawi, robiąc porządny hip-hop.

„W strefie jarania i w strefie rymowania” to pozycja obowiązkowa dla każdego fana polskiego rapu. Płyta wydana w klimatycznym digipacku, dostępna jest w cenie zaledwie 15 zł na stronie www.east.eventz.pl w dziale „sklep”. Album ukazał się także na winylu, co z pewnością ucieszy koneserów. Jedyną wadą wersji CD jest, jak to bywa w przypadku podziemnych produkcji, śladowy nakład. Płyta ukazała się w ilości zaledwie 500 egzemplarzy. Polecam.
 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.