Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

171201 miejsce

Divide et impera. Siej niezgodę, byś mógł (łatwiej) rządzić...

Dziel i rządź oznacza siej niezgodę, byś mógł (łatwiej) rządzić. Ten sposób sprawowania władzy wylansowany w cesarstwie rzymskim jest stosowany również tu i teraz przez nasze „elity polityczne”. Tak być nie musi!

Wybory.... / Fot. Piotr manasterki/Dziennik BałtyckiTytułowa sentencja łacińska dziel i rządź oznacza - siej niezgodę, byś mógł (łatwiej) rządzić. Ten sposób sprawowania władzy wylansowany w cesarstwie rzymskim jest stosowany również tu i teraz przez nasze „elity polityczne”. „Efekty” społeczne jakie może sprawić manipulacja nastrojami obywateli dobrze oddaje opis momentów z kampanii prezydenckiej z 1990 r. opublikowany przez dziennik „Życie”:
„...Klimat agresji był wszechobecny; o to, kto ma być prezydentem, kłócono się wszędzie: w pracy, na ulicy, przy kieliszku. O burdach o podłożu politycznym prasa regionalna donosiła prawie codziennie, na wiece i spotkania przychodziło mnóstwo polemistów i zwykłych krzykaczy. Kilkakrotnie solidnie ktoś oberwał na wiecach Wałęsy. Kiedy "Solidarność Walcząca" zaatakowała zwolenników przywódcy wielkiej "Solidarności", jedni świadkowie opowiadali, że starzy działacze od Lecha bili niewinnych ludzi metalowymi prętami. W Płocku na kilka tygodni przed wyborami prezydenckimi, 25 października 1990 roku pewien mężczyzna zadźgał nożem swojego zięcia. Poszło o to, kto jest lepszy - teść był za Wałęsą, zięć za Mazowieckim...”.

Wydawało się, że takie emocjonalne nastroje to uboczny efekt rewolucji, cecha normalna raczkującej demokracji. Niestety, nasza demokracja jest już dorosła a nasze decyzje polityczne są ciągle wynikiem podziałów i emocji. Osobiście jestem odporny na manipulacje władzy. Z powodzeniem stosuję filozofię Greka Zorby polegającą na podziale ludzi wyłącznie na Dobrych i Złych i dystansuję się od tych drugich. Niestety, nie doceniłem siły i skuteczności oddziaływania polityków na poczciwych obywateli. Udało im się poróżnić mnie z kilkoma bliskimi mi osobami m.in. ze Zbyszkiem i Edziem.

Zbyszka P. poznałem w liceum. Zainteresował mnie i kilkoro innych kolegów w małomiasteczkowym LO matematyką i kosmosem. Mnie młodego chłopaka którego wiedza matematyczna była na poziomie tabliczki mnożenia zainteresował różniczkami i całkami. Podzielił się ze mną swoim zafascynowaniem królową nauk ścisłych tak skutecznie, że matematyka stała się moim ulubionym przedmiotem. Razem wystartowaliśmy w olimpiadzie matematycznej i doszliśmy do jej finału.

W roku lotu Gagarina w kosmos w nowootwartym powiatowym Domu Kultury Zbyszek P. zorganizował koło zainteresowań pt. „Centrum Badań Kosmicznych”. O tym jak skuteczne była to inicjatywa może świadczyć, że jeden z nas Zbyszek K. tak to młodzieńcze zainteresowanie kosmosem poważnie potraktował, że gdy dorósł to zainicjował powstanie dorosłego Centrum Badań Kosmicznych przy Polskiej Akademii Nauk i przez ponad 30 lat był jej szefem.

Przez dziesięciolecia nie spotykaliśmy się. Profesor Zbigniew P. kształcił(-i) młodzież w stolicy - ja byłem inżynierem na prowincji. Niedawno odnowiliśmy kontakty. Radość była wielka. Niestety, Zbyszek P. jest zdecydowanym zwolennikiem PiS-u i braci Kaczyńskich a ja nie. W trakcie naszych rozmów przekonuje mnie do swoich ulubieńców i negatywnie ocenia moje poglądy. Politykom udało się wbić kolec pomiędzy nas.

Edzia L. poznałem na studiach. Zawsze uśmiechnięty. Pochodzi z tego samego zaboru co ja. Gdy kilkadziesiąt lat temu zamieszkałem we Wrocławiu i spotkałem Edzia ucieszyłem się wielce. Od tego czasu kilkanaście razy do roku spotykamy w grupie zaprzyjaźnionych znajomych z okazji imienin. Do niedawna zawsze byliśmy solidarni i w kwestiach politycznych nigdy nie było między nami poważnej różnicy zdań. Ostatnio nastąpiła zmiana. Edziu i jego żona Krysia to wielcy fani braci Kaczyńskich. Jesienią ubiegłego roku na ostatnich jego imieninach rozmowa zeszła nieopatrznie na tematy polityczne. Moje dosadne określenie niewielkiego wzrostu wodza PiS-u tak ich zirytowało, że nasza dalsza przyjaźń stanęła pod znakiem zapytania.

Szwajcaria - manipulacja nastrojami ograniczona do minimum


Szczęściarze Helweci uporali się skutecznie z problemem marketingu politycznego i dzieleniem nas na My (dobrzy) i Oni (bee!). Po prostu wzięli władzę w swoje ręce i divide et impera w tym przypadku jest bez sensu. Nie ma problemu: Kto ma nami rządzić? Jest problem zatrudnienia fachowców od rządzenia i sprawowania nad nimi realnej i bieżącej kontroli. Służba państwowa oraz samorządowe nie mogą podejmować żadnej ważnej czy kontrowersyjnej decyzji bez akceptacji ogółu obywateli. Ich profity są pod stałą kontrolą suwerena i dlatego Szwajcarzy mają autentycznie tanie państwo pomimo, że mają na okrągło referenda: gminne, kantonalne i federalne.

Media specjalnie się nie interesują politykami i większość poczciwych obywateli nie wie kto aktualnie jest premierem czy prezydentem. Na okrągło trwa publiczna i niepubliczna debata o zaletach i wadach decyzji na Tak i decyzji na Nie. Obywatele dzielą się przy każdym pytaniu referendalnym na trzy części. Jedni odpowiadają na Tak, drudzy na Nie a pozostali wybierają opcję: Jest mi obojętne, ta sprawa mnie nie interesuje, nie zabieram głosu w tej sprawie. Decyzja wyboru opcji jest prawdziwie wolna i niezależna od
sympatii politycznych, stosunku do Boga czy biografii głosującego. 70 procent Szwajcarów jest dumna ze swojej Samorządności.

***
Czy nasze elity polityczne i medialne muszą 24 godziny na dobę podgrzewać nasze emocje? Skoro chcą naszego dobra to dlaczego dają nam zły przykład i permanentnie żrą się bądź kupczą między sobą? W Szwajcarii nikt nie dzieli obywateli na „swoich – solidarnych” i „tych którzy stoją na tym miejscu gdzie kiedyś stało ZOMO”? Weźmy z nich przykład.

PS Organizujemy się w celu propagowania modelu Helwetów. Rozumiem, że odgórnie nie można narzucić ich organizacji na poziomie ogólnokrajowym. Na początek wymuśmy wprowadzenie pełnej demokracji na poziomie gmin. Jeśli akceptujesz naszą ideę zgłoś się do nas: referendum@onet.eu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Szanowny "Ossadzie" - masz rację "szwajcarski ser" jest dziurawy. Demokracja bezpośrednia nie jest idealnym systemem. Ale przekonaj mnie, że nie musimu się obawiać o nasze dziś (służbę zdrowia, bezpieczeństwo, drogi, etc.) i o nasze jutro. Szwajcarzy są pod tym względem w komfortowej sytuacji, 70 procent jest dumna ze swojego systemu politycznego!

Jeśli chciałbyś poznać więcej argumentów za demokracją bezpośrednią to zapraszam na naszą stronę www.pelnademokracja.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja nie chcę, żeby u nas, jak w Szwajcarii, rządzili ludzie, którzy chcą "wykopać czarne owce" ze swojego kraju. Frekwencja jest tam gorsza niż w ostatnich wyborach u nas. A i tak wybierają skrajnych populistów-rasistów. Po co szerzyć w nieskończoność mit Szwajcarii-ideału??? Jeśli tak miałoby być u nas, to ja wieję na Ukrainę. To Szwajcarzy mogą brać przykład z Polaków, zwłaszcza jeśli chodzi o postawy w II wojnie światowej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie do końca zgadzam się ze stwierdzeniem, że nasza demokracja jest już dorosła. Gdyby tak było naprawdę, to właśnie nie mielibyśmy wszystkich tych konfliktów, podziałów i wojenek. Jak widać, do demokratycznej dojrzałości zarówno naszym politykom, jak i większości społeczeństwa jeszcze sporo brakuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.