Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

86131 miejsce

Dla kogo taki teatr ?

Teatr, który epatuje widzów odrażającym obrazem naszej współczesnej rzeczywistości i rozbudza negatywne emocje...

Teatr, w którym człowiek staje się zakłamanym, upodlonym biologicznym stworem; wypraną z rozumu kalką stereotypów, przesądów i mechanicznych zachowań. Teatr, w którym próżno szukać nadziei, miłości i wiary w cokolwiek. Teatr programowo destrukcyjny wobec tradycji, jakiegokolwiek porządku i miary, a także profesjonalizmu. Teatr tak osobny, wściekły i zdeterminowany, że aż politycznie podejrzany. Teatr, z którego wrażliwy widz po wyjściu może się tylko "pochlastać"... Teatr... Wiem, wiem ! Słyszę te młode i silne gardła: "Artysta ma prawo do poszukiwań, do twórczej wolności, do samorealizacji w sztuce !" Ma. Tylko jaki artysta i jakim sposobem ? Wielu w tym interesie samozwańców... Nic w tym nagannego, że względnie młody artysta chce zaistnieć w sztuce i koniecznie wejść do Historii nawet tylnymi drzwiami. W teatrze też można zrobić karierę i wypromować nazwisko. Znacznie łatwiej niż w innych profesjach. Tak się porobiło, że trudno odróżnić zawodowca od amatora. Nawet już nie opłaca się tracić czasu na szkołę teatralną... Prosto z ulicy na scenę, żeby zmieniać świat i czynić rewolucję, której tak naprawdę publiczność nie potrzebuje. Tutaj źle zbudowany spektakl nie powoduje katastrofy jak źle skonstruowany most czy budynek. Jeszcze żadnego teatru nie zlikwidowano za pustki na widowni i zadłużenie. A szkoda. Nie ma na świecie tak nieodpowiedzialnego zawodu jak "wolny artysta". Pytanie: czy teatr może komuś zaszkodzić - wydaje się zatem dziwaczne i głupie. Co mi może zrobić przedstawienie takiego Jana Klaty ? Jak się boję, to nie obejrzę. A jak obejrzę, to co ? Każdy spektakl jest celową i wyrafinowaną / choć nie zawsze / manipulacją dokonywaną na publiczności i prowadzącą do swoistego "zniewolenia umysłu i serca"... I co gorsza, nie każdy widz zdaje sobie z tego sprawę. Teatr może oświecić, ale i ogłupić. Widz w swojej masie tak naprawdę nie ma żadnych poważnych oczekiwań wobec teatru i dlatego jest bezbronny. Chłonie powierzchniowo i przeżuwa... Śmietnik ze sceny także. Podprogowo. Problem manipulacji staje się wrażliwy i dyskusyjny, jeżeli służy indoktrynacji odbiorców i narusza podstawowe wartości kultury i obyczaju. Teatr opowiadający się jednoznacznie za określoną ideologią staje się sztuką walki i destrukcji. Czy to dobry teatr na dzisiejsze czasy ? Tak - jeżeli chcemy coś zbudować z chaosu i ruin. Czy taka postawa artysty ma dzisiaj społeczne przyzwolenie ? Nie - tak w sztuce jak i w polityce. Dlaczego zatem grupka reżyserów w zaledwie kilku teatrach, pragnąca po raz kolejny "odkrywać Amerykę", stawiać nas do kąta i odblokować swoje hormony, cieszy się takim poparciem wpływowych mediów i aktualnej władzy ? Konflikt w Starym Teatrze w Krakowie wyraźnie podpowiada polityczne podłoże tej afery. Ponad miarę i znaczenie rozdmuchanej. Nie tyle chodzi tutaj o "nowoczesny język" przekazu, który widz odbiera jako typowe "jaja", ile o społecznie palący temat antysemityzmu, przypięty jak kwiatuszek do kożucha Zygmunta Krasińskiego i Konrada Swinarskiego. Kto chce dziś coś takiego oglądać w teatrze i, nie daj Boże, jeszcze przeżywać po raz n-ty ? Temat - zjełczałe masełko ! Ale nie dla polityków i ich sympatyków w rozpolitykowanym teatrze. Dlatego tak niewiele myśli o sztuce w licznych komentarzach w sprawie krakowskiej afery, a tak wiele wrzasku wokół prawicowego desantu na widowni i lokalnego konserwatyzmu. Modny ostatnio teatr polityczno-dokumentalny wpisuje się doskonale w aktualną sytuację społeczno-polityczną w Polsce. Naiwnie wierzy, że może mieć na nią wpływ. Jego obrazoburczy i prześmiewczy stosunek do wartości, symboli i haseł narodowych to "woda na młyn" naszych dwóch ścierających się partii politycznych. Wzmacnia to i konsoliduje prawicowy elektorat PIS-u. Pokazuje, że partia musi bronić zagrożonych wartości moralnych, narodowej tradycji i kultury, wywracanej na nice naszej Historii... Jeśli Jarosław Kaczyński dojdzie do władzy, takich teatrów już nie będzie. Platformie Obywatelskiej te lewackie zapędy młodego teatru czyszczą pole do walki z politycznym przeciwnikiem, zaświadczają o naszym otwarciu na Europę... Dlatego zaprzyjaźnione z władzą media i sam minister od kultury przyjaznym okiem patrzą na młodych-gniewnych , atakujących ideologiczne podstawy prawicy... Dopóki potrzebny jest politykom taki "rozrabiający" teatr, będzie odgórne przyzwolenie, granty, "Paszporty Polityki" i pieniądze podatników. Czy takiego teatru potrzebuje umordowany dniem powszednim widz, który szuka wytchnienia i psychicznego wsparcia ? Wątpię. Czy chodzi tutaj o to, żeby rozwijać sztukę teatru ? Wątpliwe. Te wszystkie chwyty i pomysły oglądano już kilkadziesiąt lat temu. Co zatem zrobić z tym bezczelnym teatrem, który się rozpycha, dzieli własne środowisko na starych-zacofańców i młodych-odnowicieli, i grozi gombrowiczowskim "palicem" ? Nic. Ta konwencja teatralna, jak wszystkie inne, już powoli wypala się. Tutaj jedni kopiują drugich i jak w drukarce za chwilę zabraknie tuszu...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.