Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

64925 miejsce

Dla pani Marty, Sławy i nie tylko

Bywają takie popołudnia, że zasiadam solennie w fotelu, biorę do ręki pilota i… zaczyna się!

Klik. U pani Ewy Drzyzgi prześliczne panienki opowiadają o mordobiciu, jakie potrafią sprawić swoim koleżankom. Klik. Sędzia telewizyjny przeprowadza proces rozwodowy dwojga idiotów. Klik. Majka, wdzięczne dziewczę zapylone sztucznie, marzy o szczęściu rodzinnym pod warunkiem, że dziecko będzie szlachetnie biedne. Klik. Ksiądz dobrodziej na rowerze zapędza grzeszników w kozi róg,a dziewice z odzysku zmieniają partnerów, jak paski klinowe w wypasionych samochodach.

Można by tak jeszcze długo, ale każdy ma swoje ulubione głupstwa do oglądania i wzrusza się, oglądając coś, co się tylko na ekranie może zdarzyć. Inną formą rozrywki dla widza są dyskusje prowadzone na eleganckich kanapach. Goście odkrywają świat, którego przed nimi nie było. Omawiają problemy, o jakich nikt dotychczas nie słyszał, a tak zwane gwiazdy demonstrują ciężarne brzuchy, tak jakby żadna baba przed nimi takiego nie miała.

Tłem dla tych cudowności jest kuchnia. Do garów zapędza się jakąś panią, która nie zawsze odróżnia marchew od pomidora, a pomaga jej, dla bezpieczeństwa późniejszych degustatorów, fachowy kucharz. Gotowanie w telewizji jest nieodstępnym elementem wielu programów, nie licząc tych stricte kucharskich, w wykonaniu mistrzów rondla i patelni.

Cokolwiek by to nie było, przerywane jest reklamami, wśród których jedna stanowi program sam
w sobie. Dzięki tak rozbudowanej formie możemy ostatnio oglądać, jak pani Magda Gessler,
z urodzenia - kawał baby, z wizerunku - blondynka, z zamiłowania - restauratorka, dokonuje czynów heroicznych w jadłodajniach, nie cieszących się nadmiernym powodzeniem. Pani Magda zaczyna od wielkiej degustacji, w trakcie której leci nam ślinka ,więc błyskawicznie wpadamy do kuchni, po własne małe co nieco.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (111):

Sortuj komentarze:

"Na tym polega uwiąd starczy, że zamiast mówić, człowiek warczy" :D "KLIK" 5! :)
P.S. Matko jedyna, ja to dopiero teraz znalazłam! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.06.2010 10:03

Jest jeszcze szansa na załagodzenie, ale nie ode mnie wszystko zależy, ale zanim to nastąpi..
Na początek mocne słowa muszą być.

Merytorycznie nie wolno. Swobodnie nie wolno (hi-hi-hi) Co za cenzorstwo się rozpanoszyło
No właśnie ograniczony sojusz ideologiczny się odezwał. Było to do przewidzenia. Pieniacze wyrzucają pieniactwo, pyskacze wyrzucą pyskówki, itd. Nie myliłem się o tych skrzydłach. Hloupost, hloupost ponad miarę. Trafiło prosto w serducho. To musiało zaboleć. W pierwszym wpisie dałem 5* i myślałem że to przednia zabawa z tą cieciową i cieciem z gospody. Przypominam sobie o epistolografii Jadwigo. Tez wtedy była zabawa. Jeśli kogokolwiek obraziłem (jak dzieci reagują na zabranie łopatki…) to tylko tę babę z gospody, a Ty do siebie od razu.. Ja wypowiadam Twoje imię, i nie wiem dlaczego w swym felietonie zwróciłaś się jako pan. To było bez sensu. Nie żyj urazami z poprzednich notek, bo ten Twój wpis był właśnie odpowiedzą na moje; „równi i Równiejsi. No szlag mnie trafia że traktuje się ludzi tu nierówno” Tam nie było Twego wpisu. A miał być, wtedy może byśmy uniknęli wielu nieporozumień. Skąd to wiesz, że warczyłem, skoro nie widzisz mnie, nie słyszysz, nie wiesz czy wypowiedź jest intonowana, czy uderzyłem pięścią w stół. Te słowa o „równych i Równiejszych…” napisałem stanowczo, ale bez emocji. Dla mnie to błąd merytoryczny i brak logiki w tym wszystkim i dlatego nazwałem ten fragment gulgotaniem. Bo to było nie fair z Twej strony, tym bardziej że jesteśmy na TY. Jak możesz do faceta w sile wieku pisać o uwiądzie starczym (o to się nie obrażam, ale dla mnie to nielogiczne, bo nie ten czas jeszcze na tamto). I wtedy wiedziałem, że to nie jest jednak zabawa. Z jakiego poziomu się startuje z takiego się obrywa (uwaga ogólna)

Ostatni mój wpis był jak najbardziej merytoryczny o dyskusji, której nie ma. Tyle. Napisałem też, że to może się zmienić i gulgoty felietonistyczne też mogą mieć swą „wartość”. Czemu nie. Jak „udzielający porad prawnych” od siedmiu boleści może latać, skoro pułapem Jego to mierny, palikotyczny poziom.


P.S. Róbta swoje, a ja swoje. Czy to takie trudne do zrozumienia. Pracę skończę i adieu. Proszę się wyluzować. Konstruktywne mielenie jęzorem ma trwać dalej (uwaga też do mnie) Uważacie mnie Państwo za swego wroga, a to nie jest prawdą. Ja nikomu nie zagrażam, ale będę pisał wtedy kiedy ja chcę, co chcę i ile chcę. Drwina, cynizm itd.. nie jest reklamówką Jednej tylko Osoby. Każdy kto pisze, może je również stosować. A jeśli jest inaczej, tzn. że trwa cenzura w sensie prób zneutralizowania osób przez kpinę Ich charakterystyk. Co będzie jak będą nie zapisane? Weźmiemy się za awatary, a potem za członków rodziny (panie Kokot to uwaga przede wszystkim do pana, bo pan ten numer już wyciął, być może była to reakcja na akcję. I tu ma Pan bruk, rynsztok itd.czy brak kultury, których Pan tak namiętnie szuka.

A teraz proszę powiedzieć za co miałbym Państwa przeprosić, za to że piszę. Moje kontrowersyjne komentarze nie zostały skasowane. To dowód na to, ze nie było tak źle. A może jest inna głębsza przyczyna. Na razie zostawiam to.

Na wszelki wypadek wypowiadam to słowo PRZEPRASZAM. I to jest na serio.

I chciałbym z Państwa strony spotkać się również z podobnymi reakcjami w celu łagodzenia sytuacji (struna została napięta). Widzę to.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Henryku - to nie do pana, :) i pan o tym dobrze wie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ależ Pani Jadwigo. Moje małostkowe i zacięte pieniactwo zademonstrowałem dopiero po trzecim obraźliwym, chamskim i całkowicie pozbawionym podstaw oraz sensu komentarzu nadętego własną elokwencją "naukowego dramaturga i poety", co zresztą uczyniłem z pewną niechęcią, wskazując rzeczonemu właściwy pułap jego lotów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Na w24 jest ciężko z dyskusją o charakterze konstruktywnym. Jakaś tam dyskusja się toczy. Nawet owocnej dyskusji nie ma, budującej dyskusji nie ma, nie wspominając o twórczej."

Ponieważ W24 nie jest tworem ideologicznie, językowo i koncepcyjnie jednolitym - zastanawia fakt, że pod felietonem pół żartem, pół serio - kłócą się z zacięcięciem wprawnych przekupek dwaj faceci na temat (?) nie majacy nic wspólnego z tekstem.

Narzekanie - w tym kontekście - na brak dyskusji konstruktywnej, prowadzącej do konstruktywnych działań jest chyba pomyleniem miejsca, a służy wyłącznie do przyłożenia przeciwnikowi w ramach dyskusji, zwanej "pyskówką".
Ale dla zaciętych, nadętych i małostkowych pieniaczy każda okazja do zademponstrowania swej wielkości, jest dobra. Nawet miejsce pod tekstem, ktory nazywa się "gulgotem felietonistycznym" a jego autorce przypina strosmajerowskie skrzydła głupoty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wzajemnie!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.06.2010 22:54

Tez uważam, że to bardzo dobra pozycja. Jak coś nie wiem (kwestie językowe), to sięgam po nią i inne słowniki.


Dobrej nocy i pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pozwól, że w dziedzinie językoznawstwa skłonię się jednak ku opinii prof. Szymczaka.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.06.2010 22:32

O konstruktywności gadania

Ze słownika prof. Szymczaka korzystam. Jest bardzo dobry. Wszystko się zgadza co do: działań konstruktywnych (np. opozycji politycznej przejmującej władzę); umysłów konstruktywnych (np. konstruktywny krytycyzm w filozofii średniowiecznej); projektów konstruktywnych (np. powstanie nowej organizacji pozarządowej); pracy konstruktywnej (konstruktywna krytyka planów biznesowych firmy).

We wszystkich tych przypadkach powstaje jakiś pomysł i konkretna realizacja celu i jego końcowe osiągniecie : władza, rozwój myśli, obiekt, wzrost sprzedaży. Z konstruktywną dyskusją natomiast jest różnie. Zazwyczaj nie prowadzi ona do celu, bo przeszkadzają temu potyczki słowne.
Na w24 jest ciężko z dyskusją o charakterze konstruktywnym. Jakaś tam dyskusja się toczy. Nawet owocnej dyskusji nie ma, budującej dyskusji nie ma, nie wspominając o twórczej. Brakuje mi tego, że tych pojęć: budująca, twórcza, owocna dyskusja już prawie się nie stosuje, tylko ludzie się silą na wyraz obcy (konstruktywna dyskusja) jakby to miało dodać większej inteligencji dyskutantom. Nieraz konstruktywna dyskusja przeradzała się w swoje przeciwieństwo, czyli w destrukcję. Może nic lepiej nie mówić, tylko działać i w wyniku tego coś sensownego się „urodzi” i stwierdzi się wtedy dopiero , że to wynik konstruktywnej dyskusji. Może to akademicka zagrywka.

Konstruktywną dyskusję kojarzę ze spadaniem w dół, a to z kolei jest pleonazmem językowym i w tym sensie użyłem tego określenia dla konstruktywnej dyskusji. Zatem to puste hasło, masło maślane, strata czasu i siniaki, rzadko ale jednak.
Ale pewne rzeczy się zmieniają i punkty widzenia także na całe szczęście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie odmówię sobie komentarza polonistycznego.
Konstruktywna dyskusja (jako przeciwieństwo dyskusji destrukcyjnej) to termin naukowy z zakresu metod i technik menedżerskich.
Użycie tego pojęcia w języku ogólnym jest poprawne i uzasadnione, zważywszy, że "dyskusja" to "wymiana zdań na jakiś temat", a słowo "konstruktywny" oznacza "dający pozytywne rezultaty, wnoszący coś nowego, konkretnego" oraz "zdolny do stworzenia czegoś nowego, wartościowego". Inaczej mówiąc, nie jest to pleonazm, bo nie każda wymiana zdań daje pozytywne rezultaty i wnosi coś nowego. W razie wątpliwości odsyłam do Słownika Języka Polskiego pod red. prof. Mieczysława Szymczaka t. I, s.995), w którym hasło "konstruktywny" ilustrują następujące przykłady: dyskusja konstruktywna, praca konstruktywna, umysł konstruktywny, pomysł konstruktywny, działanie konstruktywne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.