Facebook Google+ Twitter

Dla zabicia czasu

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-06-13 13:36

Dziś żadna czarna wołga nie przejedzie. Według pewnej miejskiej legendy w latach 60. i 70. XX w. kursowała po miastach czarna limuzyna i porywała dzieci. Ludzie plotkowali, że widzieli to auto z białymi firankami w oknach.

W oczekiwaniu na autobus MPK,http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:PL_Opole_bus3.jpg liczę jadące auta z obydwu stron. Czy takie bezwiedne liczenie ma jakiś sens? A może dać mózgowi odpocząć po trudnym dniu pracy. Wpadam raptem na genialny pomysł, by nadać temu liczeniu pewien porządek, po prostu zagrać w mecz pomiędzy lewą a prawą stroną ulicy.

Ile samochodów przejedzie więcej? Lewa strona będzie drużyną A, a prawa drużyną B. Gram do 5 setów, do 25 punktów czyli tak, jak się gra w siatkę. W meczu liczą się wszystkie pojazdy, oprócz furmanek i jednośladów. Początek nie należy do łatwych. Nadjechało nagle z prawej i z lewej tyle aut, że pogubiłem się całkowicie z liczeniem. Tak się przejmuję rolą bezstronnego sędziego, że gram od nowa. Liczę.

Mija kilka minut a stan meczu w I secie 18:1 na korzyść lewej, a cały set 25:23. Drugi też kończy się wygraną lewej 25:20. Lewa strona zatem prowadzi 2:0. Jak szybko się to skończy, to co będę robił na przystanku, aż do przyjazdu autobusu? Trzeci set zaczyna się od gwałtownego najazdu wozów z prawej strony 4:22 i cały set 6:25 dla drużyny B. Najwięcej emocji przynosi czwarty set, bo jest już 20:20 (od początku drużyny idą łeb w łeb).

Ktoś nagle przerywa mi liczenie. Odwracam się i widzę babinkę, podpierającą się laską. Po chwili kobieta pyta mnie która jest godzina i prosi o sprawdzenie kiedy odjedzie „siódemka”. Zerkam na zegarek i podaję kobiecie szybko czas. W tej samej chwili przejeżdża z 5 może z 10 aut, których nie policzyłem. I co teraz? Czy odwołać mecz? Tego nie mogę zrobić. Liczę dalej. Cały set 22:25 dla B. Stan meczu 2:2.

Nadjeżdża „czternastka”, do której wsiada stara kobieta, podpierając się laską. Podbiegam do niej i przez chwilę jestem dla niej podpórką. Autobus odjeżdża. Kobieta mówiła, że czeka jednak na „siódemkę”. No nic. Pomimo, że zajmowałem się drugim człowiekiem, nie przestałem liczyć. Podzielność uwagi przydarza mi się w dniu, w którym zanosi się na deszcz. Piąty set – tie-break. 7:15. Prawa strony wygrywa 3:2. Niestety kibicowałem lewej stronie. Może tak mały rewanżyk? Dziś nie.

Przyjeżdża „siódemka”. Wskakuję do środka i siadam na podwyższonym miejscu, by wszystkich ludzi mieć na oku. Spoglądam na czas. Musiałem kropnąć się z godziną, bo starej kobiecie podałem o godzinę wcześniej. No stało się. Jak ją spotkam drugi raz, no to...mały bukiet kwiatów, jako przeprosiny. Nic więcej nie mogę zrobić. Kierowca autobusu daje po gazie. Opieram czoło o mokrą szybę. Podliczam na kartce, ile aut przejechało w ciągu tych 15 minut meczu? Razem 213 (z lewej 85, z prawej 118). Choć z prawej strony przejechało więcej wozów, to z lewej natomiast były lepszej klasy. I żadnej czarnej wołgi nie było. To już nie te czasy. Co sprzyja bardziej w przemieszczaniu się - technologie czy lęki? Tak sobie tylko myślę, stojąc na przystanku, wpatrzony w niebo - w to kłębowisko ciemnych chmur.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.