Facebook Google+ Twitter

Dlaczego Ameryka jest znienawidzona?

Dlaczego świat nie lubi Stanów Zjednoczonych? Przede wszystkim za ich politykę zagraniczną, ale także za arogancję.

Kwiatowa flaga USA. Fot. AKPA / Fot. Kto najbardziej nienawidzi Amerykanów? Nieprzychylny stosunek do USA ma ponad połowa Irańczyków. Głęboką niechęć deklarują dwie trzecie Jordańczyków i Pakistańczyków oraz aż 79 proc. mieszkańców Arabii Saudyjskiej.

Stany Zjednoczone ze względu na swą wielkość oraz potencjał militarny, gospodarczy, polityczny i technologiczny, budzą niechęć wśród innych krajów, którym trudno z kolei zrozumieć niezwykłość, nieprzeciętność i niebanalność indywidualnej polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Bo jakby nie patrzeć na największy światowy moloch, jest on w swej strukturze odrębnością, bo też z odrębności został ukształtowany. Przez to budzi niechęć (także sojuszniczą), niezrozumiałość i nienawiść jako dominujące imperium. Jest paradoks w świecie muzułmańskim: to nie wrogowie Ameryki najbardziej jej nienawidzą, lecz mieszkańcy krajów, które uchodzą za sojuszników, choć niekoniecznie przyjaciół Stanów Zjednoczonych.

Światowy moloch

Społeczeństwo amerykańskie ze względu na wielkość potencjału gospodarczego, zaawansowanie rozwoju technologicznego, dochód narodowy oraz poziom zamożności obywateli lokuje się w czołówce wszelkich ekonomicznych i finansowych światowych rankingów. Amerykańska gospodarka wyrasta na gruncie indywidualnej przedsiębiorczości, symbolicznego weberowskiego „ducha kapitalizmu”, wolnej konkurencji i racjonalności zmierzającej do wytworzenia jak najtańszym kosztem wartości dodatkowej. Amerykański standard życia cechuje się wysokim poziomem zamożności, przywiązaniem do własności, wyższym niż w większości innych krajów świata standardem konsumpcji. Rozwój technologiczny, zwłaszcza technologiczna rewolucja informatyczna, doprowadziły do zjawiska nasycenia amerykańskich gospodarstw domowych ilością urozmaiconego sprzętu elektronicznego.

Fakt ten stawia Stany Zjednoczone w czołówce światowych potęg i budzi w mieszkańcach poczucie wyższości nad innymi. Owa wyższość została zakorzeniona już w czasach amerykańskiego kolonializmu i zaowocowała nienawiścią do USA, która pokutuje do dnia dzisiejszego. Najbystrzejszy ze wszystkich obserwatorów amerykańskiej demokracji, Alexis de Tocqueville, w poszukiwaniu tajemnicy wielkości i wyjątkowości Ameryki, wyraził swój pogląd w sposób jakże wymowny: „Dopiero kiedy poszedłem do amerykańskich kościołów i posłuchałem pełnych gorliwości i prawości kaznodziejów, zrozumiałem wielkość i wyjątkowość Ameryki... Ameryka jest dobra. A jeśli kiedyś Ameryka przestanie być dobra, przestanie także być wielka”.

Naród Wybrany

Amerykanie wierzą w to, iż są Narodem Wybranym. Wielu Amerykanów jest przekonanych o tym, że Bóg jest Amerykaninem, jednak tylko mormoni mówią to otwarcie. Wyznawcy jedynej bez reszty amerykańskiej religii, widzą w Stanach Zjednoczonych ziemię obiecaną, nawet Ziemię Obiecaną w dosłownym tego słowa znaczeniu. Stany Zjednoczone wynalazły koncepcję instytucjonalnego rozdziału państwa od kościoła, w którym instytucje władz państwowych oraz instytucje kościoła są niezależne. Dla wielu Amerykanów nie do przyjęcia wydaje się powiązanie niektórych celów państwa i kościoła. Widoczne jest jednak miękkie przenikanie w obu sferach. Amerykańscy prezydenci gęsto szpikują swoje polityczne wystąpienia cytatami z Biblii; że fundamentalistyczne grupy religijne traktowane są jako polityczne lobbies i mogą w ten sposób zyskać znaczący wpływ np. na politykę kulturalną; że wobec kandydatów na urzędy publiczne stosuje się purytańskie kryteria zachowań seksualnych; i że pomimo tak często przypominanego rozdziału państwa i kościoła – na każdym banknocie dolarowym czy cencie można przeczytać „In God We Trust”.
Większość amerykańskich prezydentów używało zwrotu „God bless America” (Niech Bóg błogosławi Amerykę). Można wyobrazić sobie np. Żyda na fotelu prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ale trudno wyobrazić sobie, że ateista zostaje amerykańskim prezydentem w najbliższej przyszłości. Dlaczego? Ponieważ Amerykanie nie mogliby powierzyć tak odpowiedzialnego urzędu komuś, kto nie rozumie, że jego życie i prowadzona polityka jest poddana bożemu osądowi. Hipokryzja? A może celne uderzenie w kształtowanie świadomości narodowej i podporządkowanie sobie obywateli, pomimo tak szeroko zakorzenionej demokracji.

Prezydent Ronald Reagan w przemówieniu na dorocznej konwencji Narodowego Stowarzyszenia Ewangelistów w Orlando na Florydzie 8 marca 1983 r. użył słów: „W Ameryce ma miejsce wielkie duchowe przebudzenie i odnowa tradycyjnych wartości, które były i są podwaliną dobroci i wielkości Ameryki. [...] Uważam, że kwestie, o których tu dziś rozmawiamy, powinny zajmować priorytetowe miejsce w polityce państwa. Po raz pierwszy Kongres w sposób otwarty i poważny debatuje i zajmuje się problemami aborcji i modlitwy - i już to stanowi ogromny postęp. Powtarzam: Ameryka jest w trakcie duchowego przebudzenia i moralnej odnowy. I zgodnie z biblijną zasadą mówię dzisiaj: Tak, pozwólmy sprawiedliwości płynąć niczym rzeka, i prawości - jak nigdy nie wysychającemu strumieniowi”.

Amerykanie znienawidzeni za swoją arogancję, pychę i hipokryzję, dziś mogą poszczycić się najtrwalszymi rozwiązaniami prawno-ustrojowymi demokracji. Już Ojcowie Założyciele chcieli odciąć się od Europy dążąc do czystszej formy religii (i lepszej formy republiki). Uciekli przed skorumpowaną feudalną władzą w Europie, znęceni perspektywą wolności (także religijnej). Stworzyli kraj ludzi wolnych i równych, ale także kraj, który charakteryzuje samotność władzy.

Źródła:
„Dziennik Polska, Europa, Świat”, 04.03.2007
Paleczny T., „Współczesne społeczeństwo amerykańskie w perspektywie socjologicznej”, Kraków 2002;
Tocqueville A., O demokracji w Ameryce, Kraków 1996.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Ameryka jest tak różnorodnym i odrębnym krajem, że nie da się jej sklasyfikować w jednej opinii ani zaszufladkować. Jestem Amerykanistką i piszę objektywnie o Stanach, raz chwaląc, a raz ganiąc. Znając całą historię USA, nie da się tego kraju scharakteryzować w jednej konkretnej opinii. Bo USA są wyjątkowe zarówno w pozytywnym jak i negatywnym znaczeniu tego słowa. Propaganda? Gdyby USA nie przeżyły niewolnictwa (nomenomen rozwiniętego przez pierwszych osadników - głównie z Europy) nie byłoby demokracji. A wolność i równość, dla tych którzy nie wiedzą, to dwa ideały amerykańskie (American Creed), stanowiące główny trzon amerykańskiej Konstytucji i to właśnie miałam na myśli. Dziękuję za opinie, ale proszę uwarzniej czytać artykuł. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Dlaczego Ameryka jest znienawidzona?* - dlaczego taki czarny tytuł?
Inny art. - *Dlaczego Ameryka wciąż jest tak wyjątkowa?*, a to oznacza, że można pisać o Ameryce wszystko. Ile milionów Polaków by dzisiaj poleciało do USA, gdyby zniesiono wizy? Z nienawiści? Nikt nie pisze o nienawiści do Korei Płn., ale ilu Polaków chce tam pojechać?
Czyli - pytanie w tytule retoryczne?

Komentarz został ukrytyrozwiń

dokladnie. ostatnie zdanie tez zieje mi propaganda :) ale domyslam sie, ze nie bylo to intencja autorki. Stany Zjednoczone sa rowniez zlepkiem roznych kultur, co jest przede wszystkim zwiazane z geneza powstania tego panstwa. Ludzie, ktorzy wyjechali do Ameryki, by ja zasiedlic, byli w duzej czesci przedsiebiorczy i nie bali sie ryzyka. to rowniez lezy u podstaw potegi tego "tworu panstwowego".
I faktycznie, jest wiele powodow, ktore wywoluja nienawisc do USA, ale znajdzie sie tez wiele rzeczy, ktorych Stanom mozna pozazdroscic i dlatego wlasnie nalezy isc w slady narodu amerykanskiego. jest to temat na dluzsze rozwazania, ale, generalnie, opinia zalezy od punktu widzenia i tego, co bierzemy pod lupe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.