Facebook Google+ Twitter

Dlaczego CBA i ABW inwigilowały dziennikarzy?

Jeszcze niedawno politycy PiS podnosili argument, że inwigilacja prawicy za rządów Hanny Suchockiej i prezydentury Lecha Wałęsy, była hańbą dla Polski. Dziś, gdy okazuje się, że zainteresowaniem służb specjalnych i policji cieszyli się dziennikarze, Jarosław Kaczyński mówi, że nie będzie komentował bajek, a poseł Dera stwierdza, że nie nazwałby tego inwigilowaniem.

Według doniesień Gazety Wyborczej, w latach 2005-2007 policja, CBA i ABW zbierały billingi wytypowanych wcześniej dziennikarzy. Wśród nich znalazła się m.in. Monika Olejnik,Marek Balawajder czy Wojciech Czuchnowski. Do dziś nie wiadomo w jakim celu prowadzona była kontrola operacyjna. 13 tomów akt sprawy opatrzono klauzulą "tajne" lub "ściśle tajne". Ten fakt nie dziwi, władzy zależało, by sprawa nie ujrzała światła dziennego. Jeżeli jednak informacje Gazety Wyborczej się potwierdzą, będziemy mogli mówić o zdarzeniu, które rodzi kolejny kryzys zaufania do państwa.

Tym bardziej w kontekście wypowiedzi Andrzeja Dery z PiS, który mówi: "nigdy bym nie nazwał tego inwigilowaniem w sytuacji, kiedy cały ten proces jest pod nadzorem prokuratury i sądu". Jak widać poseł sprowadza problem do poziomu semantyki. Pozwolę sobie zacytować więc definicję słowa inwigilacja ze Słownika Języka Polskiego, który tym mianem określa "systematyczną, dyskretną obserwację osoby lub grupy osób przez np.: policję; tajny nadzór".

Czas zatem zadać kilka pytań ocierających się o banał, jednak jak najbardziej uzasadnionych. Jakim prawem w demokratycznym kraju można inwigilować dziennikarzy, wobec których nie ma podejrzenia o popełnienie przestępstwa (żadnemu z listy nie postawiono przecież zarzutów)? W jakim celu śledzono aktywność dziennikarzy: zbierano dane o ich rozmowach, a nawet lokalizowano ich pozycję na podstawie stacji bazowych telefonii GSM? Dlaczego osoby, które instrukcję UOP nr 0015/92 z 1992 r. o inwigilacji prawicy nazywają hańbą dla polskiej demokracji, nie stosują tej samej miary dla inwigilowania dziennikarzy? Pytanie ostatnie. Jak długo jeszcze dziennikarze w Polsce będą traktowani jak przeciwnik polityczny, któremu należy zamknąć usta?

Powyższe pytania należy uznać za retoryczne, bo osoby potencjalnie odpowiedzialne politycznie za opisywaną sytuację, zwyczajnie w świecie twierdzą, że jej nie było. "Nie będę komentował bajek" - mówi Jarosław Kaczyński. Odpowiedź Polskiej Telefonii Cyfrowej, operatora sieci Era, na pytanie prokuratora Baworowskiego, wskazuje jednak co innego. Dopóki akta sprawy będą tajne bądź ściśle tajne, nie dowiemy się zapewne jak było naprawdę. Może więc przyszedł czas, by je odtajnić?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (27):

Sortuj komentarze:

Okazało się , że miałam racje. Podsłuchiwanie dziennikarzy było zgodne z prawem. Więc po co ten krzyk? W obronie czego czy kogo?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Rafale, napisał Pan: "Druga rzecz, jak wspomniałem, żaden z dziennikarzy o nic oskarżony nie został - założyć więc należy, że działalność służb bynajmniej nie miała na celu zapewnienie bezpieczeństwa." To, że żaden z dziennikarzy nie został oskarżony świadczy wyłącznie o tym, że służby - nawet posługując się instrumentami inwigilacji - nie znalazły nic, co mogłoby świadczyć o przestępczej ich działalności, nie robiły nic w stylu "dajcie nam człowieka, a znajdziemy na niego paragraf". Być może zaszło prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa, pomocy w jego popełnieniu, pomocy poszukiwanemu, ujawnieniu lub pozyskaniu poufnych informacji z narażeniem bezpieczeństwa państwa. Jeżeli zaszło takie prawdopodobieństwo, oczywiście odpowiednio uzasadnione, czego nie jesteśmy w stanie wykluczyć, to powinnością służb, jakakolwiek opcja polityczna by za nimi nie stała, było podjęcie odpowiednich działań w celu wyeliminowania przestępców lub rozwiania wszelkich wątpliwości co do działalności osób podejrzanych, co też uczyniono, tak jak się to robi w demokratycznych państwach. Gdyby nie publikacja Wyborczej, nikt by się o niczym nie dowiedział, a przynajmniej nie teraz. Dziennikarzom nic się nie stało, służby (takie czy inne) zrobiły swoją robotę, rządzi Platforma, w którą rzekomo nielegalne działania służb były wymierzone. Mamy zatem nieudolne służby, albo sprawy nie było, a to o czym pisze GW było tylko wykonywaniem czynności służbowych.

Z "sobiepańskim" podsłuchem też się nie zgadzam, jednak na taki podsłuch - w odpowiednich wypadkach - zezwala prawo, a wobec prawa wszyscy są równo, no chyba, że ktoś ma immunitet.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Teraz jest czas gdy wywiad śpi??(:::

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żałosny tekst opierający się na "doniesieniach" jednego z brukowców.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Andrzej Pisowski.
  • Andrzej Pisowski.
  • 09.10.2010 09:28

Doniesienia "Wyborczej"mają tyle wspólnego z prawdą-co przysłowiowy Tales z Miletu z sedesem z bakelitu.Ten polskojęzyczny dziennik wyspecjalizował się w prowokacjach,donosach i kłamstwach opatrzonych znakiem zapytania.Zniszczył wielu ludzi i instytucji i ma brzydkie zadanie zwalczania polskości,patriotyzmu i religii/zwłaszcza krzyża/.Pann Michałowski przejdzie do historii-jako usuwacz krzyża sprzed Pałacu,a kim jest ten Pan-wszyscy wiedzą!Teraz rozdmuchują problem rzekomej inwigilacji dziennikarzy.Kto się da na to nabrać?Usłuzne pieski dziennikarskie,stają na łapkach i gotowe są służyć Tuskom i Komorowskim.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Rafał Adamski
  • Rafał Adamski
  • 09.10.2010 07:42

Gazeta Wyborcza jest tak wiarygodna, że powoływanie się na doniesienia tam opisane jest powielaniem żałosnych sensacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Narodowiec
  • Narodowiec
  • 09.10.2010 06:41

Olejnnik--Lis--Parandowska--TVN--Polsat--TV info, niedługo Pr1, oraz inne zarazy Polsko-języczne; same się inwigielują, wszystko pod batutą Cadyka-michnika.!!!// amen..

Komentarz został ukrytyrozwiń

A czy pomyśleliście ile procent społeczeństwa polskiego jest podsłuchiwane?! Strach zaczynać ten temat. Tak jednak funkcjonuje dzisiejszy Świat w dobie elektronicznej.
Niemniej jednak inwigilowanie ważnych osobistości w państwie powinno być karane bardzo surowo, ponieważ jest zagrożeniem dla stabilności demokracji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krystyna
  • Krystyna
  • 08.10.2010 21:52

MOI DRODZY TE REWELACJE TO JUŻ NIE PIERWSZY RAZ ALE ZAWSZE JAKO TEMAT ZASTĘPCZY TA SPRAWA BYŁA JUŻ DWA RAZY WERTOWANA I UMORZONA .ZBLIŻAJĄ SIĘ WYBORY I TRZEBA LUDZI ODSTRASZYĆ ABY NIE GŁOSOWALI NA PiS DLATEGO TO WSZYSTKO SIĘ DZIEJE ABY NIE INTERESOWAĆ SIĘ TYM ŻE RZĄD NIC NIE ROBI OPRÓCZ CHWALENIA SIĘ .TAKA JEST PRAWDA.DZIŚ BYŁO WIDAĆ JAK PAN PREMIER STRASZYŁ ŻE LUDZIE IM WSZYSTKO WYBACZĄ ALE NIE TO ŻE PIS WYGRA.TRZEBA SŁUCHAĆ I MYŚLEĆ A POTEM PISAĆ NIEPRAWDĘ.

Komentarz został ukrytyrozwiń
inwigilowana
  • inwigilowana
  • 08.10.2010 20:24

Jeżeli inwigiluje się przestępców to można to jakoś wytłumaczyć.Natomiast jeżeli inwigilacja ma służyć dlatego żeby szukać haków w celach wykorzystania słabości rodzin dla własnych korzyści np. w celu wyłudzania od ludzi ich majątków wpędzając właścicieli w problemy to jest przestępstwo karygodne.
Dlatego uważam że należy ujawnić zwykłych ludzi , których inwigilowano i dlaczego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.