Facebook Google+ Twitter

Dlaczego coraz trudniej utrzymać związki?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-01-24 14:45

Mamy XXI wiek, wydawać by się mogło, że ludzkość przeżyła już wszystko. Powinna więc wyciągnąć lekcje nie tylko na poziomie globalnym, ale najbardziej na poziomie naszych wzajemnych relacji.

W szczególności mam na uwadze osoby, z którymi żyjemy na co dzień, a zatem naszych partnerów. Codziennie czytamy w prasie, oglądamy w telewizji, jak to rozstają się pary powszechnie uważane za przykład udanego związku. Lecz nie trzeba sięgać aż do mediów, przykłady możemy znaleźć we własnym otoczeniu.

Dlaczego tak jest?

Kreowany tak nagminnie kult jednostki wcale nie pomaga zachować dobrych relacji w związku. Reklamy wciąż bombardują tekstami: „jesteś tego wart, musisz to mieć, zdobądź to czy tamto…”. Ale czy przedmioty, a nawet samo dążenie do czegoś, zastąpią nam kogoś bliskiego? Ktoś może powiedzieć, że przecież nie będzie rezygnował ze swoich potrzeb. Nie o to jednak chodzi.

Po co więc wiążemy się w pary?

Czy to chwilowa potrzeba, kaprys, pomyłka? Sęk w tym, że zazwyczaj uważamy nasze potrzeby za najważniejsze w związku, nie dostrzegając lub ignorując pragnień partnerów. Czemu nie umiemy wypracowywać rozsądnych kompromisów? Wszak związek czy też rodzina to wóz, który ciągną dwa konie. Jak pracują wspólnie, wszystko się gładko toczy.

Jak postrzegamy wolność?

Żadnych nakazów, zakazów, zobowiązań... W związku tak się nie da. W związku wolność to możliwość wspólnego kreowania własnej przyszłości, jakości życia, wspólne podejmowanie decyzji, dzielenie się własnymi doświadczeniami, współdziałanie, czerpanie wszystkiego co najlepsze wzajemnie od siebie.

W czym tkwi więc problem?

W naszym egoizmie, ochronie indywidualizmu za wszelką cenę? Może chodzi o to, że nie chcemy wcale brać odpowiedzialności za inną osobę, nie chcemy wikłać się w kierat domowych obowiązków, itd. Singlem być to teraz takie modne! A może konsumpcyjne podejście do życia, pogoń za rzeczami zupełnie bez znaczenia, chaos panujący dookoła powodują, że nie wiemy czym naprawdę jest miłość i nie potrafimy już kochać…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 26.01.2008 15:51

Zaśby nie wypaliły naturalne, ludzkie więzi, pozostają nam jeszcze związki zawodowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję Klaro i Wojtku za taką opinię :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Litania banałów" - to określenie Klary mi się podoba. Tekst składa się z kilku frazesów i sloganów, które można przeczytać w kolorowych pismach dla ludzi upośledzonych intelektualnie. A do tego - nawet te banały zostały potraktowane powierzchownie i po łebkach.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.01.2008 12:37

Zaiste, bardzo dobry.

Komentarz został ukrytyrozwiń

komentarz Lucyny jest lepszy niż cały tekst powyżej;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na pewno za sytuację odpowiada wyobrażenie miłości w umyśle każdego z nas. Najpierw bajki, a potem seriale i komedie romantyczne wpajają nam, że jak już się zakochamy, sielanka będzie trwała całe życie. Brakuje samoświadomości, brakuje wiedzy na temat stadiów miłości. Ludzie nie potrafią zaakceptować faktu, że zauroczenie związane z wielką namiętnością trwa tylko przez pewien czas i nigdy w związku nie będzie już tak jak na początku. I zamiast gonić za "motylkami w brzuchu" warto zadbać o relację, w której jesteśmy. W kolejnych fazach związku rozwija się intymność i zaangażowanie, a relacja staje się bardziej przyjacielska. Jeśli będziemy mieli tego świadomość, nie uznamy zmniejszenia się namiętności za koniec miłości.

Druga kwestia: ludzie za szybko rezygnują. W sytuacji kryzysu zamiast starać się połączyć siły, by ochronić uczucie będące między nimi, szukają pomocy (pocieszenia) na zewnątrz. A jak jeszcze u płci przeciwnej, to niestety wszystko szybko się kończy, a jedyne, co pozostaje to rozczarowanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Inny problem, to wizerunek miłości kreowany przez media. Zawsze musi być na adrenalinie, zawsze "świeżo", zawsze podgrzana atmosfera. W pismach kobiecych pojawia się stale element pt: WALKA. "walcz o swoje prawa", jak "on wyjeżdża - ty się baw", "nie daj się porzucić, porzuć pierwsza". Taka wizja ciągle gorącej miłości, a jednocześnie ciągłej rywalizacji jest zabójcza dla młodych ludzi. Prowadzi do ciągłych "rozliczeń", kto ile razy miał rację. Za mało mówi się o sztuce kompromisu, o dogadywaniu się, o rozumieniu sytuacji i poglądów partnera.
Do tego opisy życia "celebrytów". Kto się z kim przespał, rozwiódł, kto kogo porzucił. Jednym zdaniem - raport z ciągłej balangi. Przy absolutnej bezrefleksyjności części czytelników/widzów taki obraz świata wydaje się normą. W efekcie szukanie takiej samej wersji życia dla siebie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.01.2008 09:59

Ja spróbuję.
Scenariusz pierwszy - żar miłości stygnie, namiętność znika. Okazuje się, że niewiele tak naprawdę nas łączy. Rozstajemy się.
Scenariusz drugi - Młodzi ludzie są zakochani, jest cudownie i sielankowo. Podejmują dezyzję o małżeństwie (albo życie za nich podejmuje). Mija parę miesięcy i okazuje się, że świat to nie je bajka. Nie potrafią się przestawić na tzw. dorosłe życie. Odpowiedzialność, walka o byt, problemy, stresy, małe dziecko - to za dużo. Nie wytrzymują. Zaczyna się wzajemne obwinianie, pretensje, awantury, czasem picie. Miłość umiera, zatłuczona młotem dorosłości. Związek przestaje istnieć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może więc, zamiast krytykowac tekst składający sie z dość sloganowych stwierdzeń rozwinmy temat i niech kazdy dopisze przyczynę rozlatywania sie związków, ze swojego punktu widzenia.

Zaczynam: mlodzi nie mają cierpliwosci dostosowywac sie do wymagan partnera. Starsze stadła robily to zaciskając zęby i...rozchodzily sie dopiero po kilku latach. Albo tak uzalezniały sie od wzajemnej glupoty, przemocy i toksycznosci, że juz nie wyobrażaja sobie innego zycia. Na dokładke uzasadniają to najczesciej "dobrem dzieci" .
To jedna z mozliwosci.
Kto pociagnie temat dalej?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fox, debiutantką nie jest - to po pierwsze, bo to już drugi tekst. Zresztą pierwszy był wywiadem z Tobą. Czy to dlatego jej bronisz?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.