Facebook Google+ Twitter

Dlaczego festiwal "Tauron Nowa Muzyka" jest taki dobry?

Organizatorzy katowickiego festiwalu zakasali rękawy i przez niecały rok uczynili z tego przyzwoitego wydarzenia spektakularny przegląd muzyczny. Taurona nie można w tym roku lekceważyć.

Bodi Bill / Fot. TNMO ile w tamtym roku Autechre i Jaga Jazzist były, powiedzmy, wielkimi headlinerami, i poza nimi rzeczywiście zdarzyło się kilka naprawdę zacnych, mniejszych koncertów - Panthy Du Prince'a czy Prefuse'a w Szybie Wilsona, to jednak impreza wydawała się jeszcze wówczas poszukiwać jakiejś recepty na siebie, jakiejś wyraźnej, silnej osobowości. Mając w ręce kilka naturalnych atutów, wyróżników w postaci ciekawych miejsc, dobrej lokalizacji, dostępu do niezbyt niszowych i niezbyt sławnych zarazem muzyków, trzeba wciąż przebijać się w naszpikowanym terminami festiwalowym polskim lecie. Mam nieodparte wrażenie, patrząc na tegoroczny line-up, że ciężka praca została wykonana i miłośnicy alternatywnych brzmień przybędą tłumnie pod koniec sierpnia do Katowic.



Cnota pierwsza - umiarkowanie

Tauron konsekwentnie nie jest kolejnym kolosem, festiwalowym gigantem przytłaczającym przestrzenną rozległością, line-upowym przepychem i monstrualną infrastrukturą. Jest kompaktowy pod względem terytorium i rozmieszczenia scen, ma umiarkowane zaplecze rozrywkowo-namiotowe i wreszcie nie zarzuca nas artystami tak, abyśmy w nerwach i bólach dokonywali procesów decyzyjnych. Rok temu można było, jeśli się tylko miało na to chęci i siły, zobaczyć każdy z występów. Uwaga, nawet bez biegania!

Cnota druga - roztropność

Nader roztropny jest tutaj dobór artystów i koncepcja artystyczna. Po pierwsze - nie ograniczono się tylko do koncertów, ale zaoferowano jeszcze warsztaty muzyczne i fotograficzne (o których będziemy jeszcze szczegółowo informowani) oraz innego rodzaju imprezy towarzyszące. To dobrze, że próbuje się uczestnikom prezentować szersze spektrum możliwości i aktywności. Strefa dla dzieciaków ułatwi też zabawę tym, którzy zdążyli już założyć rodziny.

Po drugie - wybranie Mary Anne Hobbes na kuratorkę jednej ze scen i pozwolenie jej na dobranie artystów to strzał w dziesiątkę. Ta radiowa DJ-ka jest słynna z genialnego ucha do nowej muzyki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.