
Miłość tematem tabu była w przeszłości, w czasach, gdy małżeństwa zawierane były z woli i decyzji rodziców, a nie małżonków. Teraz, w XXI wieku, tematem tabu nie jest. Każdy kto zawiera związek, sam się na to decyduje. Po dłuższym zastanowieniu rodzi się pytanie
"Kurcze, to jak to jest z tą miłością?" Wszędzie o niej głośno. Premier Tusk często powtarza, że
"miłość jest najważniejsza", piosenkarze o tym uczuciu stworzyli tysiące piosenek, również w kinematografii jest bardzo popularnym tematem. Ta zglobalizowana miłość nie jest jednak chętnie podejmowanym tematem do rozmowy przez zwykłych ludzi.
Prosząc przypadkowe osoby o opowiedzenie o swoim uczuciu i doświadczeniu w tej kwestii, słyszałam tylko wymijające odpowiedzi i rumieńce na twarzy. Z czym się to wiąże? Z brakiem doznania prawdziwej miłości czy też z chęcią zachowania jej tylko dla siebie? Czy po prostu miłość jest dla nich tematem tabu?
Jak wiadomo, w całym polskim nadmuchanym showbiznesie, osoby nazywające się "gwiazdami" (jednocześnie mając w swoim dorobku jedną, małą rolę w serialu czy reklamie) bardzo chętnie wypowiadają się o miłości. Te nasze "gwiazdy" niejednokrotnie "udowadniają swoją miłość" poprzez wprowadzenie swoich partnerów do showbiznesiu. Wszyscy wiedzą, że liczą się znajomości. A to załatwią jakąś małą rolę w serialu, potem jakiś skandal i sława gwarantowana. I w taki sposób powstają kolejne osoby nazywające się "gwiazdami" showbiznesu. Ale na tym nie koniec.
Kilka wywiadów, kilkukrotne pojawienie się z osobą towarzyszącą w miejscu publicznym i sensacja gotowa. Często bywa tak, że "gwiazdy" robią taką szopkę wokół siebie w myśl:
"nie ważne co piszą, byle by pisali". I zgodnie z tą zasadą, osoby te pojawiają się we wszystkich środkach przekazu. Można rzec: sława i rozgłos zapewnione. Ale nie trudno stać się sławnym, gdy jest się na pierwszych stronach wszystkich tabloidów, które piszą o "wielkiej miłości" danej pary. Portale plotkarskie aż pękają we szwach, a w telewizji lecą non stop informacje z tego światka. Potem ludzie zastanawiają się, skąd się tyle tych rzekomych "gwiazd" wzięło.
Podziwiam i szanuję wszystkie prawdziwe gwiazdy polskiego showbiznesu na miarę Bogusława Lindy czy Krystyny Jandy. Bo być prawdziwą gwiazdą to potrafić oddzielić życie prywatne od kariery. To chronienie swojej prywatności, rodziny i przyjaciół za wszelką cenę. O takiej osobie mogę bez zastanowienia napisać Gwiazda, gdyż na to zasługuje.
Z tą miłością to różnie bywa, ale ważne, że jeszcze istnieje w czasach, gdy liczą się tylko sława, pieniądze i władza. Odpowiednim zakończeniem dla tego tematu są słowa papieża Jana Pawła II:
"Człowiek nie może żyć bez miłości.
Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą,
jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość,
jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie
i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa."