Wielkimi krokami zbliża się 9 października i wraca pytanie: jak zachęcić ludzi do uczestnictwa w głosowaniu? Dołącza do tego kwestia mniejszego udziału kobiet w wyborach.
W tym celu została zorganizowana
kampania "Kobiety na wybory", jak również
akcja "Energia kobiet", którą prowadzi Gazeta Wyborcza. Organizatorzy przedsięwzięcia chcą zbudować trwałą debatę o równości, wywołać w ludziach refleksję i sprawić, by energia kobiet nie marnowała się.
Realia głosowaniaMimo że Państwowa Komisja Wyborcza nie podaje frekwencji kobiet i mężczyzn w wyborach, według ekspertyzy Mikołaja Cześnika pt. "Partycypacja wyborcza Polaków", w wyborach w 1997, 2005 i 2007 r. mężczyźni częściej szli do urn. Choć od 1919 r. (kiedy Polki uzyskały prawo do oddania swojego głosu w wyborach), kobiety chętniej podążały za emancypacją, a dysproporcje między płciami mogły się kurczyć, nawet w XXI w. mniejsza aktywność wyborcza kobiet jest zauważalna.
Czytaj więcej:Partycypacja wyborcza PolakówZ wrześniowego sondażu przeprowadzonego przez SMG/KRC wynika, że 44 proc. kobiet i 42 proc. mężczyzn twierdzi, że nie chodzi na wybory, dlatego że "nie zna się na polityce i nie ma wystarczającej wiedzy, żeby dokonać wyboru".
Socjolog Dominika Blachnicka-Ciacek przeprowadziła badania w ramach koalicji "Masz Głos, Masz Wybór", które dotyczyły frekwencji kobiet w wyborach. Stwierdziła, że w społeczeństwie nadal panuje stereotyp, według którego "kobieta odpowiada za ognisko domowe, a mężczyzna za świat zewnętrzny, za sferę publiczną". Powiedziała też o tym, że kobiety czują, iż mężczyźni nie mogą dostatecznie reprezentować ich interesów w polityce, dlatego też rzadziej chodzą na wybory.
"Są kobiety, które same sobie odbierają prawo do głosu w sprawach polityki, bo, zwłaszcza w mniejszych miastach, panie albo nie głosują, albo głosują tak, jak im powie mąż" - mówi Blachnicka-Ciacek dla
Gazety Wyborczej. Z drugiej strony zaznacza, że kampania "Kobiety na wybory" ukazuje, że kobiety są kompetentne, gdyż "wiedzą, jak zarządzać domowym budżetem, jak prowadzić firmę, więc dlaczego nie miałyby decydować o budżecie państwa, o podatkach".
Spot kampanii "Kobiety na wybory"