Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

645 miejsce

Dlaczego ks. Jerzy Popiełuszko zginął?

Już niedługo będziemy obchodzić rocznicę jednej z najtragiczniejszych zbrodni PRL-u, jaką było zabójstwo księdza Jerzego Popiełuszki.

 / Fot. Domena publiczna / Fot. W24Znamy większość okoliczności towarzyszących tej tragedii, nie możemy jednak odpowiedzieć na zasadnicze pytanie zawarte w tytule.

Myślę, że nie tylko mnie nurtowało to pytanie. Pytanie, na które nie otrzymaliśmy jasnej odpowiedzi, ani w trakcie procesu jaki miał miejsce po 1984 roku, ani w terminie późniejszym. Wielu ludzi niezależnie od ich poglądów politycznych nie mogło zrozumieć sensu tej tragedii. Przewód sądowy prowadzony w latach osiemdziesiątych dał nam w miarę wiarygodną wizję lokalną zdarzeń, natomiast do końca nie odpowiedział na pytanie - dlaczego tak się stało?

Załóżmy hipotetycznie, że zlecili to zabójstwo ówcześni przełożeni kapitana Piotrowskiego. Od razu rodzi się podstawowe pytanie - po co? Przecież nikt rozumny nie założyłby, że zniknięcie znanego wówczas w całej Polsce księdza pozostanie niezauważone przez opinię publiczną. Nie można zakładać, że Służbą Bezpieczeństwa kierowali imbecyle. Poza tym można domniemywać, że dość poważna decyzja o likwidacji tego typu obiektu musiałaby być podjęta jeszcze wyżej na szczeblu centralnym. Przynajmniej na poziomie ministerstwa. Skoro wiadomym było, że sprawa prędzej czy później musi wyjść na wierzch, to jest oczywistym, ze nikt z ówczesnego kierownictwa PRL-u nie był zainteresowany takim rozwojem wydarzeń. Ostatnia rzecz, której pragnąłby w tym czasie generał Kiszczak czy Jaruzelski to wypromowanie księdza-męczennika w szeregach opozycji.

Jest faktem, że przed tragedią z października 1984 roku miał miejsce szereg zdarzeń świadczących o tym, że służba bezpieczeństwa usiłowała "zmiękczyć" księdza poprzez wykonanie kilku operacji zastraszających. Dwukrotnie włamano się do jego mieszkania, był nieustannie śledzony, niszczono mu samochód, nieznani sprawcy wrzucili do mieszkania ładunek wybuchowy (o mocy większej petardy). Nie były to jednak działania mogące pozbawić życia. Natomiast taki był finał wydarzeń w dniu 19 października 1984 roku. I wraca tytułowe pytanie - dlaczego?

Aby dać na nie odpowiedź, należało nie tyle sięgnąć do materiałów oficjalnych, bo te jak wiadomo na to pytanie nie odpowiedziały, ile zasięgnąć języka u ludzi, którzy z pewnością nie chcieliby wystąpić w świetle reflektorów, a już na pewno nigdy nie ujawniliby oficjalnie, ani swojej tożsamości, ani posiadanych przez siebie informacji. Mam na myśli byłych funkcjonariuszy sławetnej Służby Bezpieczeństwa PRL. Po przeanalizowaniu opinii kilku takich osób, wyrażonych bardzo nieoficjalnie, można już było pokusić się o sformułowanie następującej hipotezy - hipotezy posiadającej duży stopień prawdopodobieństwa.

Śmierć księdza spowodowały dwa podstawowe czynniki: niedołęstwo operacyjne wykonawców - Grzegorza Piotrowskiego i jego dwóch
pomagierów - Leszka Pękali i Waldemara Chmielewskiego, oraz styl działania ówczesnej Służby Bezpieczeństwa i innych służb mundurowych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.