Pozycja materiału w rankingach:
Mój 3-letni synek Jaś nie żyje. Zmarł na sepsę choć badało go kilku lekarzy z warszawskich szpitali. Dlaczego nikt nie rozpoznał tej choroby? Dlaczego przyczyną śmierci Jasia był paciorkowiec, bakteria, którą większość z nas ma w gardle i leczy się ją prostymi antybiotykami? Dlaczego nie podano mu antybiotyku? Dlaczego...
21 grudnia Jaś zachorował na ospę. We wtorek popołudniu zaczął się skarżyć na ból nóżki. W środę (w Wigilię) przyjechała lekarka z Damiana do domu i stwierdziła, ze to ospa i być może lekkie powikłanie po ospie - zapalenie stawu biodrowego. Powiedziała, że tego się nie leczy tylko trzeba leżeć. Dała skierowanie na wszelki wypadek na badania krwi i rtg stawu biodrowego. Przepisała heviran, by osłabić ospę.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
magda smolińska 14.11.2011 09:39
bardzo Ci współczuję, bardzo mnie Twoja historia wzruszyła aż nie moge powstrzymać łez. Sama jestem mamą 3-letniej córeczki i takiej tragedii chyba bym nie przyżyła.Dziecko to wielki skarb, którego nie powinno się tracić. Trzymaj się kochana!!!
Ewa Krzysiak 16.01.2009 23:36
Przykro mi ..współczuję. Dziecko, to skarb a stracić je to tragedia.
Faktycznie jest tak, że Litewska przyjmuje dzieci z problemami krzepnięcia, chorobami krwi - inne szpitale do nich przesyłają pacjentów. I to także, że odsyłają na Wolską, jeśli występuje choroba zakażna )lub jej podejrzenie). Tak robią wszystkie szpitale ( dziecięce jak i dla dorosłych).
Z tego co wiem, to takie mają procedury. Ale jeździć od jednego szpitala do drugiego z chorym dzieckiem to straszna sprawa.
Hmm..szpital Damiana, ma b. dobrą opinię - dobrzy specjaliści ( choć drogo :( ).
Niekłańska..hmm..moje dziecko miało tam operację..i uratowane życie.
Tak wiele zależy od kwalifikacji lekarzy i właściwej w porę postawionej diagnozy. Szkoda, że tych lekarzy, takich ludzkich, można rzadko spotkać.
Piotr Madajczyk 16.01.2009 17:24
Nie wiem, próbuję zrozumieć. Czy ci lekarze są tak potwornie niedouczeni, specjaliści z klapkami na oczach? Jeżeli coś jest trochę inne, to nie są w stanie rozpoznać? Czy też zagonieni są nadal na kilka etatów i nie chce im się wykonać ani jednego ruchu więcej niż konieczne? Czy też z premedytacją przerzucają sobie cięższe przypadki, żeby inny szpital miał problem? I czy oni w ogóle zrozumieli co zrobili, czy może sądzą, że media na nich napadają.
Trzymaj się. Właściwie nie potrafię sobie wyobrazić co czujesz.
Autor usunął profil 16.01.2009 16:14
Współczuję, cóż, mogę dodać, nie mnie rozpatrywać winy....przykro. Trzymaj się.
Livia Kolan 16.01.2009 14:28
Nasza polska służba zdrowia i jej olewczy stosunek do pacjenta.
W pierwszy dzień Świąt wzywałam karetkę, ponieważ na parkingu obok mojego bloku leżała nieprzytomna kobieta. Karetka przyjechała, stwierdzili, że od pani czuć alkohol i nie wykonując żadnego badania zadzwonili po policję... Uznajmy, że pani faktycznie była pijana. I co z tego?! Leżała nieprzytomna na parkingu! Mogła się przewrócić i uderzyć głową w asfalt powodując wstrząśnięcie mózgu! Mogła się połamać! Ale sanitariuszy i lekarza obchodziło tylko to, że czuć od niej alkohol co widocznie zwalnia ich z wszelkich działań.
Sondaż TNS Polska: Platforma w górę, PiS i Ruch Palikota mocno w dół
(odsłon: +3053)