Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

34208 miejsce

Dlaczego ludzie odchodzą od Kościoła? - Część trzecia

Chodzenie do kościoła czyni Ciebie katolikiem tak samo, jak stanie w garażu - samochodem?! A co z wiarą? Jaki efekt daje zmuszanie do chodzenia na mszę lub uczestnictwo w niej z przyzwyczajenia? Polak to katolik - nie oznacza, że wierzący.

Na początku był prolog


Zaznaczam, że moim celem nie jest atakowanie Kościoła ani bezwzględna jego obrona. Również podane przykłady nie ograniczają się do rodzimej parafii czy doświadczeń. Ponieważ jednostka, komórka, osoba nie jest reprezentatywnym obrazem ogółu. Zależy mi, aby się skupić na danych problemach z dwóch stron. Wnioski, opinie i komentarze - to zostawiam czytelnikowi.

Zobacz też: Dlaczego ludzie odchodzą od kościoła?

Po co ja tu właściwie przyszedłem?


Ludzie chodzą do kościoła z różnych względów. Zdaje się, że główną motywacją powinna być szczera, świadoma i prawdziwa wiara. Osobiste oraz wspólnotowe spotkanie z Bogiem. Czynny udział we mszy i chęć przystąpienia do danych sakramentów. Z własnej woli, bez odgórnie narzuconych nakazów czy zakazów. Jednak nie zawsze tak jest. Szkodliwymi zjawiskami jest popadanie w "niedzielną rutynę" - uczestnictwo z przyzwyczajenia. Również dla samej obserwacji innych ludzi czy autoprezentacji. Tym bardziej "granie katolika" na pokaz - "aby ludzie źle nie mówili" lub uważali za lepszą osobę niż się jest w rzeczywistości. Przymus (ze strony księdza bądź rodziców, wychowawców) jest najbardziej szkodliwy. Wygasza wiarę i tworzy "katolika na zewnątrz - nie wierzącego wewnątrz".

Czytaj też:
Dlaczego ludzie odchodzą od Kościoła? - Część pierwsza
[a]http://www.wiadomosci24.pl/artykul/dlaczego_ludzie_odchodza_od_kosciola_czesc_druga_227033.html


"Ilość - nie jakość"


Zapewne każdy ksiądz chce, aby niedzielna msza gromadziła jak najwięcej ludzi a i kościół w czasie tygodnia, nie świecił pustkami lub był wypełniony osobami starszymi. Im więcej wiernych - tym lepiej. Nie tylko ze względów "duchowych", ale też społecznych czy ekonomicznych. Z jednej strony "więcej dusz zostanie zbawionych", z drugiej "lud trzyma się w pewnych ryzach", z trzeciej "więcej wpływa z tacy". W tym wszystkim stawia się na ilość. Nieważne, aby człowiek wierzył, czy chciał chodzić - ważne, że chodzi i jest. Nabija frekwencje, statystykę dla parafii, ku uciesze księdza. W efekcie czego w społeczeństwie jest coraz więcej "ochrzczonych katolików", a coraz mniej osób wierzących.

"Troska o ludzi" zdaje się czasem schodzić na drugi plan. Szczególnie, gdy dane osoby "coraz rzadziej praktykują". Zamiast je zrozumieć, ksiądz potępia czy wykorzystuje ich przykład do swoich "ewangelizacyjnych celów". Głównie, aby zapobiec przed kolejnymi odejściami i wzmocnić więzi we wspólnocie - efekt bywa odwrotny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Serdiuk
  • Serdiuk
  • 18.04.2012 11:41

Kontynuując "błyskotliwe inaczej" rozumowanie Autora, oddawanie moczu czyni cię .... cewką moczową

Komentarz został ukrytyrozwiń
antek patelmitrz
  • antek patelmitrz
  • 17.04.2012 11:53

ja nie odchodzę gdyż nie byłem w kościele ponad +- 47 lat a mam60 i nic mnie tam nie ciągnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Pabian Dzisiaj 01:08
Chodzenie do kościoła czyni Cie chrześcijaninem tak samo,
jak stanie w garażu czyni Cie samochodem.

Sądząc po zaniepokojeniu pustką w kościołach i chęci pozamykania sklepów w niedziele żeby wierni zamiast do nich chodzili na msze, to szefowie kościoła owszem sprowadzają bycie katolikiem do obecności w świątyni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chodzenie do kościoła czyni Cie chrześcijaninem tak samo,
jak stanie w garażu czyni Cie samochodem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
IICCA
  • IICCA
  • 16.04.2012 18:01

@erk: dobrze napisałeś. Dałbym więcej na plus. Ale się nie da.

Komentarz został ukrytyrozwiń
erk
  • erk
  • 16.04.2012 17:11

Dlaczego?Ponieważ klerowi zaczyna brakować argumentów na potwierdzenie swojej"nauki"która z rzeczywistością nie ma nic wspólnego.Bardziej frapującym jest pytanie:dlaczego ludzie do kościoła w ogóle jeszcze chodzą?Dzisiaj,aby opłacić rachunki,odłożyć na edukację dzieci i na bieżąco zapewnić choćby podstawowy standard życia swojej rodzinie,należy się dobrze ozapierda...ć i aby temu podołać trzeba być dorosłym i odpowiedzialnym człowiekiem,a nie jak nakazuje ewangelia-naiwnym dzieckiem,które gotowe jest łyknąć każdą bzdurę,która bez zastrzyku czy wciągania białej krechy powiedzie go we wspaniały świat bajek i iluzji.Poza tym, nie mozna bez końca udawać,że jakiekolwiek zgromadzenie w kościele powodowane jest (w skrócie)"siłami nadprzyrodzonymi".Tak na dobra sprawę,do przybytku watykańskich celników(kościołów)ludzie przychodzą powodowani wyłącznie odruchem przyzwyczajenia(wytresowania).Zbierają się w kupie i udają,że wierzą w to ,co opowiada im gostek w sukience-żeby było zabawniej on sam(gostek)udaje,że wierzy w to co mówi.I wszyscy są zadowoleni,bo wszyscy wszystkich oszukali i spełnili swój obowiązek...tylko wobec kogo?-Rodzice ciągną dzieci za uszy do kościołów,chociaż te z pewnością wolałyby spędzić czas z rodzicami w parku.Żona ciągnie mężą,bo boi się,tego "co ludzie powiedzą".Syn idzie na mszę,żeby nie zrobić przykrości mamie itd...Istny cyrk i ogólnonarodowe szaleństwo.
Na koniec-na żadne posty nie odpowiadam,bo mam taka zasadę,że z debilami nie dyskutuję.(z góry zakładam,iż nikt rozsądny nie będzie próbował forsować swojej racji i przekonywać,że bóg istnieje tylko dlatego,ze "on tak czuje",albo dlatego,że "tak jest napisane")

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.