Facebook Google+ Twitter

Dlaczego msza święta może irytować?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-09-25 18:54

Do kościoła chodzę w każdą niedzielę, ale nieraz mam ochotę krzyknąć: "Już nigdy tam nie pójdę!" Co mnie najbardziej boli? Że nie powinnam czuć dyskomfortu psychicznego, a jedynie oddać się modlitwie. Niestety nie mogę czuć się swobodnie.

Siadam w ławce, gdzie jest wolne miejsce i dostrzegam, że jestem obgadywana. Zastanawiam się dlaczego. Po pięciu minutach znajduję odpowiedź na moje pytanie. Podchodzi do ławki jakaś kobieta i stoi. Nie zwracam na nią uwagi, bo ławki przede mną i za mną są wolne, więc nie widzę powodu, dla którego miałabym jej ustąpić miejsca. Kościół zaczyna napełniać się ludźmi. "Usiądź z nami Reniu" - słyszę od kobiet, które również siedziały ze mną w ławce. W końcu pani Renia siada (wpycha się) koło mnie, mimo że nie ma już miejsca. Rozpoczyna się msza święta. Mimo to wszystkie panie z mojej ławki scenicznym szeptem wymieniają między sobą uwagi typu: "Ale dziś ciasno w tej ławce". Staje się dla mnie jasne, że zajęłam miejsce pani Reni! Mogłabym się przesiąść, ale postanowiłam dotrwać do końca i obserwować bieg wydarzeń. Najbardziej komiczny dla mnie był moment przekazywania sobie "znaku pokoju". Zostałam zlekceważona, zupełnie jakbym nie istniała. Rzecz jasna byłam intruzem, niegodnym uściśnięcia dłoni pani Reni i jej przyjaciółek. Do końca mszy byłam skazana na krzywe spojrzenia i nieuprzejmości.

Przeżyłam! Było ciężko, zostałam prawie zabita wzrokiem, ale wytrwałam! Pominęłam fakt, że mogłam również zginąć idąc przyjąć komunię świętą. Kto powinien dawać przykład nam, młodym? Dorośli. A kto się najbardziej pcha? Dorośli. Niby starsi, schorowani ludzie, ale walka o miejsce po opłatek to istne pole bitwy. Jest większe prawdopodobieństwo, że dostanę łokciem w oko przy ołtarzu niż na koncercie zespołu rockowego, albo na stadionie piłkarskim. Aż się odechciewa być grzecznym i ma się ochotę zwrócić komuś uwagę, ale przecież starsi mają zawsze rację!

Nie mogę przeboleć wielu rzeczy w kościele. Wielkanoc - konkurs na najładniejszy koszyczek. A do granic wytrzymałości doprowadza mnie msza trwająca półtorej godziny, gdzie większość mszy ksiądz wyczytuje kwoty (i nazwiska!) jakie parafianie dawali podczas kolędy.

Czy kiedyś msza będzie krótka, ale treściwa, a zgromadzeni wierni będą przychodzić się pomodlić, zamiast lansować się nowymi butami? Marzenie ściętej głowy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (34):

Sortuj komentarze:

Problem stosunku do Bogarodzicy jest na linii KRK - denominacje chrześcijańskie bardziej skomplikowany Tomku. Owszem koleżanka powyżej troszkę go spłyciła niemniej podała cytat, na którym spór się zasadza: "Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, 6 który wydał siebie samego na okup za wszystkich jako świadectwo we właściwym czasie". Kościół jednak swym stosunkiem do Maryi nie podważa wbrew mniemaniu protestantów tego, co Paweł pisze w powyższym tekście

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zresztą to tak jak z prośbą o modlitwę żyjących na ziemi - oni też są jakimiś pośrednikami?
Spór w tej sprawie wygląda jak czepianie się języka.

Pozdrawiam ;).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klaudio, z całym szacunkiem, ale ksiądz widać się zakłopotał. A odpowiedź jest moim zdaniem prosta, jeżeli nie jedna z wielu.
Święci to normalni ludzie, którzy umarli. Jest zapewne wielu zmarłych którzy w oczach Boga są święci, a Kościół ich nie uznał za świętych lub o nich nie wie. Być może też niektórych uznanych świętych Bóg nie uznał za świętych. Nieistotne. Ale są to ludzie umarli, tak jak członkowie naszych rodzin. Np. na cmentarzu modlimy się do - nie tylko za - zmarłych, tak jak modlimy się do Boga (chodzi mi o sam topos modlitwy jako dialogu). Jest to zwykły sposób podtrzymywania relacji z osobami, które - jak wierzymy - wcale nie umarły, choć ciało ich zostało w ziemi. Maryja zaś wniebowstąpiła. Też jako człowiek, ale jako święta i jako matka Jezusa Chrystusa, Pana naszego. I w ten sposób modlimy się do świętych i do Maryi, aby oni w naszym imieniu modlili się do Boga, jako ludzie szczególnie dla Niego zasłużeni, cieszący się Królestwem Niebieskim. I jako tako nie widzę tu nic zdrożnego, prosić kogoś innego o modlitwę za siebie. Natomiast jest jeszcze problem, czy ktoś przypadkiem nie trzaska do świętych litanij jak z karabinu, wydaje mi się, że za tym powinna podążać pewna postawa, zachowanie.

A, no i Rafał słusznie zauważył.

Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

"kościół katolicki uważa że Maryja i święci są jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi "

Kościół katolicki nie uważa, że Maryja i święci są JEDYNYM pośrednikiem między Bogiem a ludźmi - jesteś w błędzie Koleżanko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmm.. właśnie dlatego juz nie należe do Kościoła katolickiego. Nawróciłam sie jakos 2 lata temu i zrozumiałam co mówi ewangelia . Zawsze szukałam Boga , nigdy nie rozumiałam tego dlaczego ludzie w kościele tak źle mnie traktuja i dlaczego wstydze sie iść do Domu Bożego, głośno śpiewać klaskac i tańczyć . Mój ksiądz jest rasistą, Należe do kościoła Chrześcijan baptystów obecnie . Mój ksiądz naucza religii w naszej szkole i na kazdej przerwie przytula sie do mnie i mówi mi: Ty moja kochana poganko .. haha.. zkąd ty jesteś aa od baptystów. hahah głupie to takiee..." Czy to jest normalne zachowanie chrześcijanina stosującego sie do tego co mówi biblia . albo keidy mu zadaje pytanie dlaczego kościół katolicki uważa że Maryja i święci są jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludź mi skoro w bibli jest napisane że jedynym pośrednikie jest Jezus (I Tym.2, 5-6) Nie odpowiedział mi sensownie na to pytanie tak naprawde to nie odpowiedział. Bede sie modlić o twój kościół.Jeżeli ktos chce ze mna nawiązac jakiś kontakt czy zadac pytanie prosze przesyłać je na adres : klaudynka777@o2.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.09.2009 22:07

To znamię czasów, w których przyszło nam żyć a zarazem ten tekst-obserwacja-doświadczenie - może być odczytany, jako Wielka Metafora na wszelkiej maści hipokrytów, którzy coraz gęściej nas otaczają. 5+ Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

I tu moim zdaniem przydałoby się przyjąć taką zasadę, że zło nie usprawiedliwia zła. Bo jak jej się nie przyjmie, to istnieje ryzyko zapętlenia się niechęci, agresji itp. jak tutaj to poniekąd widać.

Pozdrawiam, miłej nocy :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam Serdecznie!
Szkoda, że nie mogłem uczestniczyć w bieżącej dyskusji. Teraz muszę liczyć na przypadek - może ktoś zauważy i przeczyta. Mnie chodzi o zwrócenie uwagi na taką ludzką przypadłość, którą trafnie oddaje powiedzenie: "cudze widzisz pod lasem, swojego ne widzisz pod nosem. Tymczasem, pod nosem nikt nie zauważa u siebie braku wyrozumiałości, braku życzliwości, braku okazania, zwykłego szacunku dla osób starszych. Oczywistym jest, żę wiek nie usprawiedliwia zachowania nietaktownego, wobec innych użytkowników wspólnych dóbr. Gdyby jednak, młody człowiek był grzeczny, życzliwy i wyrozumiały, do tego jeszcze, gdyby mógł sobie wyobrazić, że wraz z wiekiem narastają uciążliwości zycia, to może by pojął, że starość ma swoje prawa i że starym, coś się od młodych, należy. Może by zachowania ludzi starszych inaczej odbierał i inaczej oceniał. Zapytam jeszcze: czy ktoś na grubiaństwo, albo i wręcz wulgarność Pana Tomusia zareagował? Czy wyrażenie: "podajmy sobie wała pokoju", jest wyrażeniem świadczącym o wysokiej kulturze jego autora? Proszę. Co Państwo na to?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mnie się wydaje, że to głównie kwestia wychowania (albo jego braku). Kultury bycia w kościele trzeba uczyć od dziecka, tak samo jak kultury bycia w innych miejscach. Jest to rola rodziców, katechetów i innych wiernych, którzy powinni dawać dzieciom przykład.
Kolejną sprawą jest kiepska w naszym narodzie umiejętność komunikowania się - w opisanej sytuacji starsze panie mogły z uśmiechem wyjaśnić, czemu im zależy właśnie na tym miejscu, zamiast rzucać mordercze spojrzenia .

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Wśród ogromnej rzeszy Katolików, których znam istnieje jedna jedyna osoba, o której mogę szczerze powiedzieć, że idzie na mszę (nie) z własnej chęci i wiary." Miało być naturalnie bez partykuły "nie". ;)
Ta osoba chodzi do Kościoła, jak najbardziej, z własnej chęci spowodowanej wiarą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.