Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

158019 miejsce

Dlaczego nie jest mi wszystko jedno

Współautorzy: Ewa Bo

Po raz kolejny moja interwencja pomogła i niebezpieczna dotąd latarnia została naprawiona. A dlaczego mnie to obchodzi? Dziwią mnie takie pytania.

Widok latarni na przystanku autobusowym na ul. Mehoffera, już zabezpieczonej po mojej interwencji. Tu widać dokładnie odległość dzielącą latarnię od wiaty przystanku. / Fot. Ewa Krzysiak Wczoraj pisałem o kolejnej niezabezpieczonej latarni w Warszawie. Dziś mogę powiedzieć, że doprowadziłem tę sprawę do pomyślnego końca.

Niektórzy pytają dlaczego zwracam uwagę na takie rzeczy jak latarnie czy studzienki? I na dodatek w mieście, w którym bywam w celach turystycznych? Dlaczego mnie to obchodzi? Dziwią mnie takie pytania. Przecież reaguję tak jak powinienem zareagować. Ważne jest dla mnie życie i zdrowie każdego człowieka, jego bezpieczeństwo. I nie ma znaczenia, gdzie ktoś mieszka i czy to jest znajomy czy nie. I tak powinien według mnie postępować każdy człowiek. Tymczasem tyle osób przechodzi obojętnie i nie reaguje właściwie. I to jest smutne...

Kończąc swoją wizytę w Warszawie pojechałem sprawdzić, co się dzieje z latarnią i czy zostały wykonane jakieś dalsze prace. I o dziwo, latarnia została już zabezpieczona. Jak więc widać, wystarczy tylko chcieć ! Cieszę się, że moja interwencja pomogła ludziom, którym nie udało się załatwić tej sprawy osobiście. Jak się chce, to można wszystko zrobić. Oto prawidłowe zabezpieczenie uszkodzonej latarni Widok latarni na przystanku autobusowym na ul. Mehoffera, już zabezpieczonej po mojej interwencji. / Fot. Ewa Krzysiak

Mogę tę noc sylwestrową uznać za udaną. Poświęciłem tej sprawie swój czas. Zamiast całkiem oddać się zabawie sylwestrowej wykonałem kilka telefonów do różnych firm i sprawdzałem postępy prac w tej sprawie. Ale warto było, choćby po to, aby nie usłyszeć, że wydarzył się tam nieszczęśliwy wypadek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

+

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.01.2009 13:01

Ja się nie dziwię, ja podziwiam :)
Innym (mnie też) po prostu się nie chce, należy brać z Ciebie przykład.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo dla Piotra!

Komentarz został ukrytyrozwiń

brawo,
Niestety, często jest tak, że człowieka zwracającego uwagę na podobne zagrożenia traktuje się z lekceważeniem. Urzędy i instytucje nie lubią takich co wskazują im co maja robić.
Kiedyś wieczorem interweniowałem w zakładzie energetycznym, że kulisty klosz lampy ulicznej wisi na włosku, a padający deszcz dodatkowo napełnia go wodą i lada chwila klosz spadnie na głowy przechodniów lub na stojące auta.Na początku usłyszałem zarzuty,ze dlaczego tak późno dzwonię, bo zmiana awaryjna poszła do domu o 21, a gdybym zadzwonil wczesniej to byloby lepiej..itp..
Moja riposta była równie celna co gwałtowna.

Lampe naprawiono

Komentarz został ukrytyrozwiń

Całkowita zgoda! Wiele jeszcze przed nami wyzwań codzienności...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo, Piotrze. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.