Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19988 miejsce

Dlaczego nie mam miliona dolarów

Kiedy już odebrałem milion dolarów od McDonald’s, mogłem tylko zrezygnować z tej fortuny. Tu nie Ameryka. Grymasisz - jesteś zły.

Junk food. http://aha44.pl/content/view/3069/64/ / Fot. aha44Dolar amerykański jest nadal pewnym wyznacznikiem dobrobytu, szczęścia i sukcesu. Już Andy Warhol czy AC/DC podnosili jednostkę monetarną do rangi sztuki czy jakoś tak... W każdym bądź razie, płacono im nawet za swoistą reklamę United States dollar w tej samej szeleszczącej i brzęczącej amerykańskim snem walucie. Posiadanie miliona dolarów to dziś obowiązkowe minimum dla człowieka wyprostowanego na miarę XXI wieku. Ktoś nie ma zielonej "bańki" to jest ludziem gorszej kategorii. Nawet nie posiada swojej tożsamości. Automatycznie jest uogólniony w pędzie i czasie jako bydło.

Jako że za każdą wielką fortuną kryje się zbrodnia, to nie sposób już chyba nie popełnić plagiatu. Niemniej taki wniosek nasuwa się po codziennej porcji doniesień medialnych o kolejnych pozwach, procesach i odszkodowaniach. Zaś targanie się po sądach jest wcale dochodowe. Przynajmniej w Stanach Zjednoczonych. Przypomina się historia znana tytułem akt sądowych, łopoczących gwiezdnym sztandarem: McDonald’s Hot Coffee Case (Liebeck v McDonald's Restaurants 1994). W skrócie: amerykańska powódka została obsłużona w niewłaściwy sposób i oblała się gorącą kawą. Gdzie? W miejscu najsłynniejszym, najbardziej kolorowym, szczególnie kochającym dzieci, czyli w...McDonald’s!

Pani Liebeck ucierpiała o tyle, że mogła przed obliczem Temidy pięćdziesięciorga stanów, dystryktu Kolumbii, terytoriów zależnych i Guantanamo, przedstawić zaświadczenie o nabawieniu się poparzeń trzeciego stopnia. I zdobyła swój milion dolarów! Rzecz niesłychana na Starym Kontynencie. A na pewno na ziemiach nad Wartą i Wisłą. Szczególnie tutaj europeizacja niedorzeczności znajduje swoje kliniczne przełożenie w warunkach lokalnych.

Kiedy już odebrałem swój milion dolarów od firmy McDonald’s, najzwyczajniej w świecie nie byłem tego świadom na tyle, aby oponować nim chwyciłem za paragon. Skromny zestaw na który składał się chikker i małe frytki (plus dwie porcje keczupu) nie zapowiadał ni krztyny emocji. Nie wliczałem w cenę zamówienia interwencji ochrony, która temperuje co bardziej rozgorączkowanych przybyszów. Te negocjacje mnie akurat nie dotyczyły osobiście.

Junk food. http://aha44.pl/content/view/3069/64/ / Fot. aha44Wracając do zestawu 2 for U, muszę usprawiedliwić się, że gastronomia renomowanego "M" to żaden szczyt moich marzeń, ale mało jest miejsc w Poznaniu, w których można coś zjeść na szybko w środku nocy. Ot, podobnie jak pod szyldem jakiejkolwiek stacji benzynowej. Poza tym wydawało się, że McDonald’s znormalniał, spowszedniał i już brzydkich rzeczy nie robi. Chwaliłbym sobie taki bar mleczny. Jak to zwykle bywa, stan faktyczny weryfikuje życie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dolar zyskał w mocy. Będzie jeszcze silniejszy. Euro słabnie.
a przy okazji "Grymasisz - jesteś zły."

NIE! proszę Pana. Zły to jest Polak jak głodny. Zły jest pies gdy ujada. Zła jestem na Pana za to, że. Ot co!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.