Facebook Google+ Twitter

Dlaczego nie potrafimy dawać?

Czy nie uważacie, że stosunek do problemu brania i dawania wytworzony w dzieciństwie, jest tym, co pozostaje w nas w dorosłym życiu?

 / Fot. Sylwia LegutkoZaprzyjaźniona emerytka wiele sił, środków i czasu poświęca na pielęgnowanie sędziwej sąsiadki, którą przynajmniej dwa razy w tygodniu odwiedza w szpitalu, karmi domowym ciastem. - Sama niewiele masz, a dzielisz się wszystkim - powiedział ktoś, kto przypatrywał się owej sprawie z boku, co emerytka skwitowała skromnym: ”coo tam…”. Bowiem miała zwyczaj pomniejszać znaczenie swego dobrodziejstwa. Do wszystkich ludzkich poczynań miała przemyślany i filozoficzny stosunek. Od dawna wiedziała, że właściwie wszystko, co dzieje się pomiędzy ludźmi opiera się na bardzo prostym układzie brania i dawania. Przyznała, że to co obecnie czyni dla starej i chorej sąsiadki, jest nie tylko odruchem serca, ale i spłatą długu wdzięczności. Kiedyś w przeszłości sąsiadka pielęgnowała ją w chorobie można powiedzieć, że uratowała jej życie.

Czy nie trzeba pomagać przynajmniej tym, którzy tobie kiedyś pomogli? Ktoś, kto owej rozmowie przysłuchiwał się uważnie dodał, że w całej pełni zgadza się z ostatnią maksymą, jednakże należy do tych, którzy nigdy nie obiecywali sobie po ludziach zbyt wiele. Koniecznie chciałby tu dorzucić jedną myśl, jeśli już ktoś nie czuje się na siłach, żeby spłacić swe długi wdzięczności, niechby chociaż wyznawał tę jedyną zasadę - tym, co mi w życiu pomogli, nie będę szkodził!

Emerytka uznała to za żart. Doprawdy, nie wyobraża sobie, by można było świadomie niewdzięcznością odpłacać komuś za otrzymane dobro i nie chcieć nie dać nic w zamian. Chociaż, znając życie wie, że tak czasem bywa. Zna na przykład osobę, która być może chętnie uczyniłaby coś dla innych, podzieliła się tym co ma, gdyby nie to, że zaraz zaczyna dręczyć ją obawa, oto iż daje się komuś wykorzystywać. No więc odmawia „nie ma głupich, sami sobie radźcie!” - Czy to nie są czasem cechy wrodzone, a może nabyte w dzieciństwie? Ma okazję obserwować pod tym kątem dzieci (opieka nad dwojgiem maluchów dorabia do skromnej emerytury). Starsze z nich potrafi usiąść na nowej zabawce, długo tkwić w niewygodnej pozycji, jedynie dlatego, żeby drugie nie mogło wziąć jej do ręki ani na chwilę. Mała posiadaczka kieruje się dwoma zasadami: po pierwsze, nic nikomu nie dać, po drugie, uczynić wszystko, by wyłudzić od innych dzieci to, co one mają. I jakże skomplikowaną i zabawną zarazem opanowała technikę otrzymywania „czegoś za byle co”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.