Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14011 miejsce

Dlaczego nie zamknięto dachu na Stadionie Narodowym?

We wtorek na Stadionie Narodowym w Warszawie miało się odbyć piłkarskie widowisko, w którym naprzeciwko siebie stanęłyby reprezentacje Polski i Anglii. Spotkanie zostało przełożone na środę z powodu... fatalnego stanu murawy po ulewnym deszczu. Na zasunięcie dachu nikt się nie zdecydował.

Sonda

Kto ponosi odpowiedzialność za przełożenie meczu z Anglią?

 / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiW Warszawie miało się odbyć piękne piłkarskie widowisko. Na Stadion Narodowy, którego całkowity koszt budowy wyniósł 1,915 mld zł, przybyły reprezentacje Polski i Anglii, delegaci UEFA, obserwatorzy, tysiące kibiców z różnych zakątków Polski oraz fani drużyny "Trzech Lwów". Mecz grupy H miał rozpocząć się o godz. 21 jednak... nad Stadionem Narodowym w Warszawie lało, a boisko nie nadawało się do gry. Sędziowie rzucali na murawę piłkę, która grzęzła w kałużach i w ogóle się nie odbijała. Według przepisów mecz powinien zostać rozegrany w takich samych warunkach, w jakich odbył się oficjalny trening. Problem polegał na tym, że trening odbył się przy suchej murawie. W ekstremalnych sytuacjach kwestia zamknięcia dachu jest rozpatrywana indywidualnie.

Na podstronie Wikipedia.pl dotyczącej Stadionu Narodowego w Warszawie znajdujemy informację: "Częściowo przezroczysty zamykany dach, został wykonany z włókna szklanego pokrytego warstwą teflonu, odpornego na zgniecenie oraz działanie czynników atmosferycznych (deszcz, żar słońca, utrzymuje do 18 cm mokrego śniegu)". Mimo znanych prognoz meteorologicznych, nie została podjęta decyzja o zamknięciu dachu na stadionie w Warszawie. Dlaczego?

W komunikacie Narodowego Centrum Sportu czytamy: "Narodowe Centrum Sportu informuje, że zgodnie z informacją od organizatora meczu Polska - Anglia, Polskiego Związku Piłki Nożnej, żadna ze stron spotkania nie chciała grać przy zamkniętym dachu. Na zasunięcie dachu muszą zgodzić się delegat meczu, obserwatorzy i drużyny. Żadna ze stron nie chciała jednak takiego rozwiązania". Otwarty dach miał zagwarantować, że podczas meczu nie byłoby duszno. Pamiętajmy jednak, że w meczu otwarcia Euro 2012, podczas spotkania Polska - Grecja w dniu 8 czerwca przy temperaturze powietrza 28 st. C dach został zamknięty.

Delegat FIFA zdecydował, że mecz się nie odbył. "Wcześniej nie zasłoniliśmy dachu, bo takie było życzenie organizatora meczu, czyli PZPN" - powiedział w rozmowie przed kamerami Polsatu Sport, dyrektor Narodowego Centrum Sportu Robert Wojtaś.

Podobna sytuacja miała miejsce przed spotkaniem Euro 2012 Ukraina - Francja w Doniecku. Nad stadionem doszło do oberwania chmury. Rozpoczęcie rywalizacji przesunięto o godzinę, a w błyskawicznym tempie na murawę ruszyła obsługa obiektu i zaczęła usuwać nadmiar wody. W Warszawie nikt nawet nie próbował tego robić. Dlaczego? Na to pytanie nie znamy odpowiedzi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Decydent stadionu musi być asertywny !!! Musi umieć odmówić otwarcia dachu działaczom i "gwiazdom" piłkarskim - udowodnić swoje racje korzystając ze zdobyczy techniki, choćby zdjęć satelitarnych, że oto nad stadion zbliżają się czarne grube chmury, które grożą dużą ulewą...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.