Facebook Google+ Twitter

Dlaczego nikt nie broni dzieci narodzonych?

Paradoksalnie, żaden z dotychczasowych kryzysów koalicji rządzącej w Polsce nie wstrząsnął nią tak mocno jak ten ostatni, który sprowokowany został przez chwytającą się brzytwy partię Romana Giertycha.

Bezkompromisowość (zwłaszcza w polskiej polityce) to cecha wymierających żubrów. Kilka z nich znalazło się w różnych "rezerwatach" (czytaj na emigracji wewnętrznej lub dosłownej), a kilka innych błąka się samotnie po polskiej scenie politycznej. Można nie zgadzać się z marszałkiem Markiem Jurkiem, ale trzeba przyznać, że człowiek ten pokazał, że ma... i w tym miejscu aż się prosi, by napisać konkretnie, co ma Marek Jurek, ale tego nie zrobię, choćby ze względu na emancypantki. To jednak tylko jedna strona medalu. Można zaraz potem spytać, dlaczego Marek Jurek nie pokazał, że ma..., gdy pojawiała się np. sprawa obniżenia podatków dla członków rodzin wielodzietnych. Przecież troska o życie narodzone nie powinna być mniejsza od troski o życie nienarodzone.

Można też spytać, gdzie był zwolennik mundurków w szkołach, gdy głosowano nowelizację ustawy określającej wysokość podatków czy też tak zwanego "rodzinnego”. Polska jest chyba jedynym krajem, który chce zaliczać się do demokratycznych i wolnorynkowych, w którym wszelkie ulgi i dodatki związane z wielodzietnością są czystą fikcją. Nawet kraje biedniejsze od nas mają o wiele bardziej korzystny dla rodzin wielodzietnych system podatkowy. "Becikowe" nie jest w stanie skłonić Polaków do wielodzietności.

Można spytać, gdzie byli Marek Jurek i Roman Giertych, gdy trwały dyskusje nad obniżeniem VAT na podręczniki szkolne albo gdy rodzice wyrażali swój niepokój z powodu dodatkowych kosztów związanych z wprowadzeniem mundurków do szkół. Dlaczego ani prawica, ani lewica w Polsce nie troszczy się o dzieci narodzone? Dlaczego nikt nie mówi głośno, iż w Polsce dokonuje się niezgodnie z obowiązującym prawem kilkaset tysięcy aborcji rocznie i że nie zmieni tego żadna poprawka konstytucyjna. Większość Polaków jest świadoma wirtualnego charakteru konstytucyjnego zakazu aborcji, a jednak dyskusja nad koniecznością zmiany konstytucji trwa nadal, a pakiet Kluski, który mógłby faktycznie zmniejszyć liczbę aborcji, pozostaje w cieniu wielkiej polityki mundurkowej.

Dopóki w Polsce obowiązywać będzie tak zwana wyborcza ordynacja proporcjonalna, a nie większościowa z jednomandatowymi okręgami wyborczymi (jak w większym lub mniejszym stopniu we wszystkich krajach dawnej grupy G7) i dopóki przed wyborami kandydaci nie będą poddawani testowi na inteligencję (testu na uczciwość niestety nie można jak na razie przeprowadzić), dopóty Polacy będą reprezentowani na ulicy Wiejskiej przez ludzi, którzy nie kierują się logiką dwuwartościową, by nie używać określeń mogących zaprowadzić autora tych słów na ławę oskarżonych o znieważenie funkcjonariuszy publicznych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Przecież o wiele 'medialniej' jest krzyczeć o dzieciach nienarodzonych, niż pomagać tym, które już się urodziły, bo to wymaga czegoś więcej niż bicia piany w Sejmie.
Plus za artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fakt, bezprzykładna i skandaliczna głupota tej pani bije wszelkie dotychczasowe rekordy. Jeszcze jeden dowód, że wykształcenie nijak się ma do inteligencji, a indoktrynacja religijna do rozsądku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzecznik Praw Dziecka napisała list do papieżą, w którym opisuje min. to, że w Polsce sa masoni, ze laickie media w Polsce walcza z kosciolem katolickim, a na zakończenie zaczęła bronić Wielgusa. O dzieciach nie było ani słowa....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ponieważ to wymaga prawdziwej troski, konkretnych poczynań, można wyliczyc i wymierzyc efekty oraz poszukac winnych, jeżeli ta "troska" wyjdzie dzieciom bokiem. Nie wystarczą do troski o narodzonych awantury w sejmie, moherowe demonstracje i pokrzykiwania rydzykowców. A poza tym - jak widac czasem w materiałach filmowych dzieci potrafią się same o siebie zatroszczyć - vide dworzec w Katowicach itp. Tam panowie "obrońcy "nie bywają, bo im obstawa rządowa z limyzyn nie pozwala wysiadać. Zbyt niebezpiecznie i mogłaby ich spotkać jakaś naturalna smierć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.