Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10435 miejsce

Dlaczego Nowy Jork?

Jeśli ktoś lubi podróżować, zapewne ma miejsce, które urzeka go w sposób szczególny, ma dla niego wyjątkowe znaczenie i lubi do niego wracać. Ja do Nowego Jorku chciałam wracać, zanim się do niego wybrałam.

To stwierdzenie powinno już nasunąć przypuszczenie, że mój stosunek do tego miasta nie opiera się na racjonalnej kalkulacji. Emocje związane z tym miejscem są całkowicie subiektywnym odczuciem i osobistym zachwytem, który korzeniami sięga czasów, kiedy byłam dzieckiem.
Widok na Manhattan z Empire State Building / Fot. Klara MajJak większość moich rówieśników, starszych czy młodszych byłam poddana wpływowi amerykańskich wytworów kultury klasy B albo A, ale też C. Amerykańskie filmy Disneya były wisienką na torcie świątecznych programów, McDonald`s był ucieleśnieniem marzeń o amerykańskim stylu życia. Choć z dzisiejszej perspektywy może wydać się to śmieszne, jako paroletnią dziewczynkę zachwycało mnie to.

Filmy Martina Scorsese („Taksówkarz”, „Chłopcy z ferajny”), druga część "Ojca chrzestnego" z Robertem de Niro o rodzącej się w Nowym Jorku mafii, filmy Woody`ego Allena, w których Manhattan był autonomicznym bohaterem, romantyczne komedie z Meg Ryan w stylu „Masz wiadomość”, serial „Sex w wielkim mieście” i dziesiątki innych, w których miasto grało główną rolę. Zanim do NY dotarłam, znałam nazwy ulic, skwerów, rond i parków, budynków i sklepów i handlowych alei. Chciałam tam być.

Gdzieś kiedyś przeczytałam, że w Nowym Jorku można mieszkać kilka lat a każdego dnia jeść w innej knajpie. Wydaje mi się, że nie jest to przesadzone. Przemierzyłam Manhattan wzdłuż i wszerz, a za każdym razem, kiedy tam się znów zjawiam, widzę coś po raz pierwszy w miejscach, w których miałam wrażenie, że byłam.
Przemierzanie wyspy zaczęłam kiedyś od południa, od miejsca, gdzie Manhattan leży blisko Queensu. Battery Park, skąd można zobaczyć wyspę ze Statuą Wolności, szare wiewiórki krzątające się obok muzeum holocaustu i imponujących apartamentowców. Potem w górę na Wall Street do Financial District. Tam bije po oczach ogromna amerykańska flaga zawieszona na fasadzie budynku nowojorskiej giełdy.Wall Street / Fot. Klara Maj
Wydaje się, że stamtąd dojść do dziur po WTC, czyli Ground Zero, a zaraz potem do budynków Sądu Najwyższego i City Hall to tylko kawałeczek drogi, ale okazuje się to być wycieczką na cały dzień.

Z wiecznie zadartą głową, w zgiełku miasta rodzi się chęć, żeby niczego nie przeoczyć, a odległości nie są wcale tak małe, jak wynika z mapy. Do tego przy Ground Zero jest najlepszy outlet Century Twenty One, gdzie nie sposób oprzeć się spodniom Calvina Kleina za kilkanaście dolarów. Zresztą zakupy w NY to jest coś, co nigdzie mi nie wychodzi, jak tam właśnie, ale to temat na osobna historię.
City Hall i dzielnica urzędów "od tyłu" / Fot. Klara MajUderzające jest to, że wystarczy przejść przez ulicę, żeby z dzielnicy monumentalnych budynków urzędniczych przejść zaraz do zapyziałego Chinatown i do przyklejonej do niej Little Italy. Tam można zjeść w jakimś chińskim barze ogromny obiad za 4 dolary i uświadomić sobie, że po prawej i lewej stronie jest jeszcze do zwiedzenia Tribeca, Greenwich Village, East Village, no i słynny Washington Square Park, w którym kiedyś spotykali się narkomani i handlarze wszelkiej maści.

Znowu kolejny dzień. A przemierzanie mieszkalnych dzielnic w typie Greenwich Village jest męczące, ale warto.
W East Village mamy niższe zabudowania i słynną Bleecker Street, gdzie mieści się kultowa według Dzielnica Tribeca / Fot. Klara Majnowojorczyków cukiernia Magnolia. Zaprowadził mnie tam mieszkaniec tych okolic, który zauważył, że się pogubiłam na ulicach. Zachwalając po drodze uroki polskiej wódki, postanowił zapoznać mnie z tą cukiernią. A w niej niemiłosiernie słodkie muffinki z polewą waniliową i dwa stoliki na krzyż okupowane przez starsze panie. I oczywiście kawa rozmiar small, wielkości polskiej XL.

Obejrzałam w NY wszystkie muzea i miejsca warte obejrzenia. Kupuje się taki specjalny bilet zwany combo, który uprawnia do wejścia do wszystkich tych miejsc typu Muzeum Historii Naturalnej i wojenny lotniskowiec w ciągu tygodnia. Przemarsz przez nowojorskie atrakcje zajmuje jednak nie tydzień a dwa. Metropolitan Museum,
Ground Zero, miejsce po WTC / Fot. Klara MajGuggenheim Museum i przyznaję, że kiedy miałam wejść do Museum Of Modern Art i spostrzegłam naprzeciwko sklep Manolo Blahnika, udałam się właśnie po buty. Tak, są warte swojej ceny i są obuwniczymi dziełami sztuki.

Przechadzanie się 5. Aleją albo Madison Avenue, Gramercy Park, gdzie nowojorskie księżniczki jadają lunche, jest dla mnie zawsze przygodą samą w sobie. Mam wrażenie, jakbym statystowała w filmie. Wszystko jest tak, jak chciałam i mogłabym się stamtąd nie ruszać nigdy.Battery Park / Fot. Klara Maj
Gejowska dzielnica Chelsea, artystyczne galerie w Soho, luksusowe sklepy na 5. Alei, monumentalność Park Avenue, zaciszne knajpy na Lover East Side, tętniący i krzykliwy Times Square, żydowski Williamsburg jak z filmu o II wojnie światowej w Polsce, tuż za East River, kobiety w perukach i panowie z pejsami, sklepiki jak z lat 30. ubiegłego wieku, sypialne dzielnice rozległego Queens, to wszystko tworzy jedno miasto, jedyne miejsce, które uwielbiałam, zanim je poznałam i do którego emocje te żywię nieustannie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (23):

Sortuj komentarze:

+ za zauważenie tych dobrych stron NY. Osobiście wolę Boston - o wiele przyjemniejsze miasteczko - takie 'studenckie' :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wszystko ładnie pięknie, ALE... nie dowiedziałam się więcej, niż napisane jest w jakimkolwiek przewodniku o NY. A na taki osobisty akcent właśnie liczyłam. I to sformułowanie "okazuje się to być wycieczką" - brzydka kalka z języka angielskiego, obecna niestety w mediach i potwierdzająca, że znajomość języka obcego nie jest równoznaczna z dobrą znajomością ojczystego języka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mnie się NY kompletnie nie podoba. Byłam w marcu.. Niczym mnie nie ujął.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Choć moją słowiańską duszę ciągnie w inne strony to Twój entuzjazm do NY jest zaraźliwy.
Plusior +

Komentarz został ukrytyrozwiń

I feel save in NY City :) (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

guzik, tak, za późno zauważyłam:) to ą

klaudia, bo zepchnęli szybko pod dywan;] jak ten twój o religii;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

uwielbiam wielkie miasta:D do NY też kiedyś...może.... mam nadzieję...

wyłapałam małą literóweczkę chyba "osobna historię" - zgubiło się "ą"??

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara , co tu duzo pisać .. PLUS ( jakos wcześniej umknął mi ten artykuł).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Steafanio, nie wywołuj wilka, potrafię o tym przynudzac bez końca i pamiętaj, że jak czegoś bardzo się chce...
no wiesz;]

Marcin, nie marudź, wyrób sobie nową;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moja wiza sie skończyła rok temu. Ale i ta plus :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.