Pozycja materiału w rankingach:
Dyletanctwo, lekceważenie i prymitywna arogancja, podstawą stosunku służb kolejowych do pasażerów z rowerami.
11 lipca wyjeżdżałem z żoną i trójką dziewczynek z dworca Łódź Kaliska pociągiem relacji Kielce - Świnoujście. Mieliśmy 5 ciężkich, załadowanych sakwami rowerów i przyczepkę z namiotami. W naszych planach było odbycie rowerowej wyprawy "Szlakiem latarni morskich" od Świnoujścia do Krynicy Morskiej. Przed wyjazdem w informacji kolejowej zapewniano mnie, że w pociągu jest specjalny wagon do przewozu rowerów. Na tej podstawie kupiłem bilety za 200 zł.
Zamieszanie jakie powstało na dworcu trudno opisać. Ładowaliśmy nasze bagaże w pośpiechu, przy zgrzycie naprężanych rowerów. Poszerzone o grubość sakw podróżnych rowery, zatarasowały korytarz na połowie długości wagonu, blokując jednocześnie możliwość wyjścia z przedziałów innym pasażerom.
się, że nie możemy się przesiąść bo peron dworca w Kutnie jest za krótki. Nasza część pociągu stała za peronem. Do przesiadki doszło ok. godz. 4 rano w Poznaniu. Rowery znalazły się w specjalnym wagonie, gdzie było na nie dużo miejsca ale nas, do Świnoujścia czekała podróż na podłodze. W osobowej części wagonu, było kilka przedziałów osobowych. Przynajmniej trzy zajmowało towarzystwo jadące bez rowerów i popijające alkohol.
Zmuszanie rowerzystów do przewozu swoich pojazdów w pojedynczych przedziałach, lub przedsionkach wagonów, jest lekceważeniem praw pasażera. Pojedynczy pasażer bez ekwipunku turysty przejedzie, ale gdy trafi się grupa z rowerami i ciężkim ekwipunkiem na wyprawę, nie sposób wsiąść do pociągu. Nawet jeśli się to uda to wagon jest całkowicie zatarasowany, co pogarsza warunki podróży innym pasażerom i przeczy podstawowym zasadom bezpieczeństwa w podróży. Realne jest również, poważne uszkodzenie rowerów.
Dla mnie jest to szczególnie żenujące, bo takie warunki podróży zniechęcają do rowerowych wyjazdów po kraju moje dzieci.Zobacz także:
Artykuły
(6)
Galerie
(11)
Średnia ocen
(4.82)
Wiek: 52 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Jestem ojcem 5 córek, które są dla mnie największym skarbem. Oprócz jazdy na rowerach z rodziną, pasjonuje mnie sport i fotografia. Mam własną stronę www.bikefamilly.oit.ol na której przedstawiam zdjęcia i relacje z rowerowych wypraw z rodziną.... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marek Bonarski 14.08.2008 14:59
okropne, szczerze współczuję. To nieprawdopodobne, że tak się traktuje klientów (pasażerów). Jedyne wyjaśnienie to skostniałe socjalistyczne zwyczaje i struktury tej firmy.
Rafał Nastarowicz 12.08.2008 16:39
bardzo mi się podoba ten materiał :) ogólnie wszystko co jest przeciw PKP :P i współczuje takich "przygód" chili wniosek jak na wyprawe rowerową to tylko...samochodem
Krzysztof Kalkowski 11.08.2008 23:40
Wiedziałem, że w PKP jest źle, ale żeby aż tak ?? PLUS
Daniel Wieszczycki 10.08.2008 13:16
I plus oczywiście za poruszenie ważnego dla rowerzystów tematu.
Daniel Wieszczycki 10.08.2008 13:15
Niestety, podobną przygodę zafundowała nam PKP w 2004 r. Wracaliśmy z wyprawy rowerowej po Norwegii pociągiem ze Świnoujścia do Warszawy. Mieliśmy miejsca w sypialnym. Jeśli pociąg nie prowadzi wagonu do przewozu rowerów, rowery przewozi się w pierwszym lub ostatnim przedsionku pociągu. Specjalnie dowiadywałem się, czy wagon sypialny jest pierwszy lub ostatni w składzie. I był. I wszystko byłoby OK, ale nie dla kolejarzy. Do przedsionka w wagonie sypialnym rowerów nie weźmiecie i już. Dlaczego? Bo nie. W końcu upchnęliśmy rowery w przedziale sypialnym (możecie sobie wyobrazić, jak było wygodnie w takiej klitce z dwoma rowerami z sakwami).
Ale nie tylko w Polsce jest źle. Szwecja: jedziemy ze Sztokholmu do Narwiku w Norwegii. Rowerów nie można zabrać pociągiem. Trzeba je nadać przesyłką kurierską - jada oczywiście tym samym pociągiem, ale kosztuje to majątek. Informacja kolejowa podała nam cenę dwukrotnie zaniżoną, ale jak się przyjmujący przesyłkę dowiedzieli, że koszt przesłania rowerów to była połowa miesięcznej pensji Marty, to dali 50% rabatu :)
Norwegia: Jedziemy z rowerami z Bodo do Trondheim. Każdy pociąg ma wagon bagażowy z dwoma miejscami na rowery. I mimo tego, że wagon świeci pustkami, jak te dwa miejsca są zajęte to więcej rowerów nie włożą. Rezultat: 2 dni czekania na wolne miejsca w całkowicie pustym wagonie. ale przy okazji zwiedziliśmy fantastyczne muzeum lotnictwa w Bodo - polecam :)
Rajem do przewożenia rowerów jest za to Irlandia. I nie przez dostosowane do tego pociągi, czy przepisy, ale dzięki życzliwym ludziom. Z Portrush jechaliśmy kiedyś z rowerami i całymi bagażami w maszynowni w lokomotywie, bo pociąg był zapchany. W Galway okazało się, że mamy bilety na autobus szynowy, a nie duży pociąg. Zgodnie z przepisami, do takiego autobusu rowerów nie można wstawiać, a jak przyjechaliśmy na peron to już 4 rowery czekały na załadunek. Konduktor rzucił tyko okiem i powiedział "Dobra, sześć rowerów starczy, przecież to autobus szynowy" :)
Otwarcie galerii handlowej Sky Tower we Wrocławiu
(odsłon: +817)