Facebook Google+ Twitter

Dlaczego poloniści żyją krócej?

Będąc młodym redaktorem, przyszedł mi do głowy pomysł. Na Forum założyłam wątek o błędach smutnych i rażących. Ale bywają omyłki śmieszne i pouczające. Tekst o nich dedykuję Mirnalowi, bo on także jest miłośnikiem polszczyzny.

Przez całe studia prowadziłam archiwum osobliwości językowych, jakie napotykałam w trakcie wykładów i lektury. Doszłam do zadziwiającego wniosku. Otóż błędy, wbrew woli autorów, obnażają ich system wartości. Przykłady? Proszę bardzo.
Mój wykładowca, dręczony o ćwiczenia z etyki, do których nie miał odpowiedniego wykształcenia, wykrzyknął: - Proszę Państwa, jestem bibliologiem i nie mam nic wspólnego z moralnością! Na szczęście zaraz pojął wagę stwierdzenia.

Na zjeździe NSZZ w latach 90. pewien student wygłosił słowa: - Nazywam się Kowalski i jestem w zastępstwie członka - i wycofał się z trybuny, a sala ryknęła śmiechem.
Ale najbardziej zapadła mi w pamięć relacja: - Uprawiałem grządkę przy pomocy babci.
Ojciec słów, informatyk, uparł się, że to forma poprawna. Mogę przyznać mu rację, mogę - pod warunkiem, że on przyzna się do przemocy w rodzinie.

Postępujący progres

Większość przypadków, jakie zdążyłam wyłowić, pochodzi jednak ze źródeł pisanych. Ozdobą kolekcji jest zdanie: - Wraz z 30 świniami Józef M. rozpoczął hodowlę trzody chlewnej.

Na nim to moi uczniowie testują czujność językową. Ocierając łzy, poznają fantastyczne skutki skrótów myślowych. Ktoś może zarzucić, że zapamiętają raczej zły schemat zdania niż sam morał. Odpowiem z namaszczeniem: - Bynajmniej przekonają się do lekcji gramatyki. Pragnę wyjaśnić, że "bynajmniej" znaczy dla wielu tyle, co "przynajmniej". To efekt postępu w rozwoju języka. Znana teoretyk literatury podpowiada zresztą mądrzejszy termin: nie "postęp", ale "postępujący progres". Cóż można przedsięwziąć, słysząc takie słowa od pani profesor?

Wziąć i umrzeć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (32):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 20.06.2008 02:22

hmm, szeroka akceptacja społeczeństwa - czy może skrupulatne punktowanie jego wad, a może to także pewna osobliwa forma wyrazu...? A funkcja, bo brak mi tutaj funkcji...? a potem można umierać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Także skończyłam polonistykę i jestem zafascynowana językiem polskim. Artykuł ujmuje sedno sprawy - jest krótko i na temat. Brawo!

Komentarz został ukrytyrozwiń

W angielskim jest król i królowa jako król.
Czyli king i qeen to król (głowa państwa).
U nas królowa ma dwa znaczenia, zatem nie jest to słowo precyzyjne. Natomiast nie wiem, jak jest po ang. odpowiednik żony króla i męża królowej w znacz. króla.

Komentarz został ukrytyrozwiń

O, i to jest bezpośrednio, prosto z mostu, udzielona odpowiedź!

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, to powiem na koniec, że w istocie nie jestem feministką. Forma męska "redaktor" nie tylko nie godzi w moją kobiecość i poczucie własnej wartości, ale jest nieco krótsza niż jej żeński odpowiednik "redaktorka" :O)

A Przemkowi i Mirnalowi dziękuję za cenne uwagi językoznawcze pod moimi tekstami :O)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.01.2007 11:41

Ejże, w angielskim jest "king" i "queen".

Komentarz został ukrytyrozwiń

W czeskim jest masa żeńskich odpowiedników i oni nie mają takich problemów. W angielskim żeńskich odpowiedników też nie jest wiele, np. mają aktor i aktorka.
Dawniej bylo tak - pan generał z żoną, malarz z żoną, sędzia z żoną, lekarz z żoną, inżynier z żoną, spekulant z żoną i kasiarz z żoną. Jedynie ksiądz bez żony. Od 100-200 lat dopiero babeczki wywalczyły sobie prawo do nauki i pracy (pozadomowej). I stąd kłopoty językowe.
Nowe słowa może wymyślać każdy, jedynie ich przyjęcie i rozpowszecnienie nie zależy od każdego.
Nauczycielka, poetka, malarka, rzeźbiarka, aktorka, kierowniczka brzmią ładniej, ale -
filozofka, ministerka, płetwonurka?
Sędzia i pewnie kierowca jednako dla obu płci...
Z królową kłopot. W angielskim jest król i królowa jako król.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż, Mirku, to nie nasza wina, że kiedyś kobiety nie pracowały zawodowo. Wymyślano więc nazwy zawodów dla mężczyzn i w niektórych przypadkach... tak już zostało. Psycholożka, rzeczywiście nie brzmi dostojnie (tym bardziej podziwiam ;-)) Ale kiedy kobieta pisze o sobie - nauczyciel (zamiast nauczycielka), polonista ;-) (zamiast polonistka) - a jest to częste zjawisko, to jak tu się nie dziwić?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.01.2007 12:09

Tu dotknął Pan sedna sprawy. Odczucie większości użytkowników polszczyzny jest właśnie takie, że forma "psycholożka" jest potoczna. Poza tym wciąż nie ma w języku polskim żeńskich odpowiedników dla wielu nazw zawodów i stanowisk. Przecież "prezydentowa" to w pierwotnym znaczeniu żona prezydenta, a nie kobieta-prezydent; podobnie rzecz ma się z "generałową", "sędziną" etc. Z jednej więc strony brak praktycznej możliwości stosowania żeńskich form dla wszystkich nazw zawodów, a z drugiej strony to odczucie, że są potoczne. Ja nie chcę tu na siłę przepychać takiej konwencji, czy innej. Prawdą jest, że wielu językoznawców (w tym wielu mężczyzn) raczej skłania się ku formom żeńskim i taka konwencja jest mi bliższa, ale możliwe jest, że to wbrew przyzwyczajeniom większości Polaków (nawet Polek), dla których forma "psycholożka" brzmi dziwacznie lub potocznie. Dla mnie osobiście życzenie feministki znacznie większego nie ma, bo norm językowych nie wyznaczają jeszcze niczyje zachcianki, a przynajmniej nie powinny.

Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ty jako pan nie wchodzisz do rozważań. Tu chodzi o panie. Poloniści zalecają, ale dlaczego? Bo kilkanaście lat temu feministki zaczęły nieśmiało, a potem już śmielej naciskać na przyswojenie słów typu *psycholożka* i comieli zrobić poloniści, zwł. że część z nich to kobiety, a pozostali mają żony z solidaryzującym się zdaniem...
Poza tym, poloniści odróżniają dwie sprawy - oficjalne stanowisko i mowa potoczna. Pani psycholożka sobie na drzwiach wygraweruje jednak dr psycholog, rzeczniczka prasowa - rzecznik prasowy, a na dyrektorkę ważnego banku to nawet potocznie nie mawiają dyrektorka (chyba że jako feministka tak właśnie sobie zażyczy). Ale owszem - kierowniczka sklepu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.