Pozycja materiału w rankingach:
Sąd w Chorzowie wezwał mnie do osobistego stawienia się, by wydać wyrok za czyn z art. 145 kw tzn. zaśmiecenie miejsca dostępnego dla publiczności – niedopałkiem papierosa. Wcześniej, podczas wizyty na policji w Łodzi, przyznałam się do winy i uznałam sprawę za zakończoną. Przedwcześnie...
13 czerwca 2007 roku wybrałam się do Chorzowa na koncert zespołu Pearl Jam. Po opuszczeniu autokaru, w drodze na koncert, przez pomyłkę zamiast do kosza wyrzuciłam na ziemię niedopałek papierosa. Niemal natychmiast nadjechała policja, która spisała moje dane. Panowie policjanci nie zaproponowali mi żadnego mandatu i odjechali. Po 9 miesiącach, w styczniu tego roku, otrzymałam wezwanie na policję w Łodzi (w mieście w którym mieszkam). Policjant zaprosił mnie na przesłuchanie w sprawie wyrzuconego peta w Chorzowie. Od razu przyznałam się do winy i poprosiłam o wymierzenie mi pieniężnej kary. Zostałam ukarana karą grzywny w wysokości 50 zł.
Policjant poinformował mnie, że po kilku dniach otrzymam z Chorzowa wezwanie do zapłaty wymierzonej kary grzywny ze wskazaniem odpowiedniego numeru konta. Jakież było moje zdziwienie gdy 6 marca otrzymałam z Chorzowa wezwanie, ale na sprawę dotyczącą... zaśmiecenia niedopałkiem papierosa Wojewódzkiego Parku Kultury.
Sąd z Chorzowa wzywa mnie do osobistego stawiennictwa 31 marca o godz. 8.45.
Czy sądy w Polsce mają tyle wolnego czasu, by wytaczać sprawy dotyczące wyrzucenia peta? Czy może po prostu w Chorzowie nie ma ważniejszych spraw? Nigdy w żadnym mieście nie spotkałam się z podobną sytuacją. Zobacz także:
Artykuły
(1)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.00)
Wiek: 33 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
Sortuj komentarze:
Tomasz Kowalski 31.03.2008 15:02
Jest 31 marca, co się dzieje Katarzyno, co dalej?
Salvatore Jurkowski 28.03.2008 13:14
ha!!! a co stop rzucania niedopałków!!!!!
jak by nie bezdomni uzależnieni od nikotyny to petów walało by się jeszcze więcej,ba całe masy są miejsca gdzie chodzi pani , normalnie co pół godziny wychodzi i zamiata bo czekający na komunikację miejską pod owym sklepem rzucają niedopałki tak, że po całym dniu uf...petów było by bardzo dużo jak nie cała masa! a kosze z popielniczkami stoją tuż tuż...tak to wszystko zależy od kultury osobistej człowieka palacza.
Piotr May 28.03.2008 08:32
Odnoszę wrażenie że w tym artykule jest zbyt wiele nieścisłości cytat:
"Policjant zaprosił mnie na przesłuchanie w sprawie wyrzuconego peta w Chorzowie. Od razu przyznałam się do winy i poprosiłam o wymierzenie mi pieniężnej kary. Zostałam ukarana karą grzywny w wysokości 50 zł.
Policjant poinformował mnie, że po kilku dniach otrzymam z Chorzowa wezwanie do zapłaty wymierzonej kary grzywny ze wskazaniem odpowiedniego numeru konta. "
Po pierwsze: jesli to było przesłuchanie w sprawie - policjant nie był już władny do wymierzania kary
po drugie: jeśli autorka dostałaby mandat to nie musiałaby czekać na jakiś numer konta z Chorzowa.
moja interpretacja: Autorka została wezwana na przesłuchanie w sprawie, przyznała sie do winy i prosiła o wymierzenie kary bez rozprawy (sąd może ale nie musi się do tego przychylić) Policjant spisał jej zeznania i wysłał do sądu. - normalna procedura sądowa. Nie ma tu żadnej "dziwnej" postawy kogokolwiek.
Marek Bonarski 28.03.2008 08:28
"Zostałam ukarana karą grzywny w wysokości 50 zł.
zdjęcie ilustracyjne / Fot. fot. Zygmunt Wieczorek/Dziennik ZachodniPolicjant poinformował mnie, że po kilku dniach otrzymam z Chorzowa wezwanie do zapłaty wymierzonej kary grzywny ze wskazaniem odpowiedniego numeru konta."
Czyli w rzeczywistości nie została ukarana mandatem. Po prostu autorka źle się wyrazila, bo nie zna przepisów, a stwierdzenie "zostałam ukarana karą grzywny" jest przeinaczeniem. Gdyby została ukarana mandatem to dostałaby go do ręki i musiałby się na nim podpisem. Niech pokaże nam skan z mandatu który podobno dostała skoro tak pisze. Nie ma procedury wręczania mandatu "na słowo". W naszym radosnym kraju liczy się tylko papier i podpis. Powtarzam, autorka NIE ZOSTAŁA UKARANA MANDATEM dlatego sprawa ma finał w sądzie.
Jadwiga Kowalczyk 27.03.2008 21:11
" Po 9 miesiącach, w styczniu tego roku, otrzymałam wezwanie na policję w Łodzi (w mieście w którym mieszkam). Policjant zaprosił mnie na przesłuchanie w sprawie wyrzuconego peta w Chorzowie. Od razu przyznałam się do winy i poprosiłam o wymierzenie mi pieniężnej kary. Zostałam ukarana karą grzywny w wysokości 50 zł."
piomay - przeciez to jest w tekście.
Piotr May 27.03.2008 17:38
JadiwgA napisala:
"Policja w Łodzi przesłuchała, pobrała mandat i odfajkowała sprawę, nie zawiadamiając kolegów w Chorzowie, ze ukarali winowajczynię."
A gdzie Ty to wyczytałaś? Winowajczyni nie została ukarana i sie dziwi że ma sprawe w sądzie - tak ja to odczytuje.
Jadwiga Kowalczyk 27.03.2008 16:51
Policja w Chorzowie nie ukarała smiecacej mandatem, bo? - nie mieli bloczków? - nie chciało im sie pisac? maja na pienku z sądem i zawalają go duperelami?
Policja w Łodzi przesłuchała, pobrała mandat i odfajkowała sprawę, nie zawiadamiając kolegów w Chorzowie, ze ukarali winowajczynię.
W sumie - odbylo sie wielkie URZĘDOLENIE czyli Mrożek w kieszonkowym wydaniu.
.
Marek Bonarski 27.03.2008 14:41
z opisu w artykule wynika że mandatu NIE BYŁO, a jedynie został "obiecany". Gdyby autorka dostała mandat, podpisała się na nim wtedy żaden sąd by jej nie wzywał bo nie miałby takiego prawa!
Autor usunął profil 27.03.2008 14:29
piomay poucza
[Naucz sie czytac ze zrozumieniem.]
Niedopałek czyli pet był ?
Mandat był ?
Wezwanie z Łodzi do Chorzowa było ?
To teraz naucz mnie, czego nie doczytałem.
Chyba że o tym uszkodzeniu mózgu, ale tego nie musiałem czytać, bo to moja wielokrotnie uzasadniona opinia o duuużej części polskich sędziów i innych polskich urzędasów.
Sondaż TNS Polska: Platforma w górę, PiS i Ruch Palikota mocno w dół
(odsłon: +3053)