Facebook Google+ Twitter

Dlaczego się nie cieszycie? Impresje po nagrodzie na Webstarfestival

Byłem pewien, że po otrzymaniu przez Wiadomosci24.pl prestiżowej nagrody, w naszym (jak to ładnie brzmi) w internetowym dzienniku wybuchnie szał radości. A tu nic, tylko chłodne, profesjonalne milczenie.

fot. Agata ŚlusarczykCoraz częściej są chwile, kiedy zaczynam wątpić w swoje socjologiczne kompetencje. A nawet, a to jest jeszcze gorsze uczucie, w socjologiczną intuicję. Oczywiście pamiętam, że stwierdzenie „ja, jako socjolog” jest wysoce niestosowne, a nawet śmieszne, ale czasami taki właśnie zwrot ciśnie się na usta. Kilka lat temu w polskim sejmie rozczulenie wywoływała pani poseł, która właściwie każde swoje wystąpienie, parlamentarne, radiowe lub telewizyjne zaczynała od zawodowej autoidentyfikacji: „ja, jako lekarz...”, by potem przejść do drętwej, napuszonej diagnozy. A umiejętnościami retorycznymi, mimo głębokiej wiary, Pan Bóg jej, z niejasnych przyczyn, wyraźnie poskąpił.

Trudno, mimo tych złych odniesień, mam zamiar wystąpić z jasną socjologiczną diagnozą. Nie wiem, jak ona zostanie przyjęta przez wspólnotę, której dotyczy i której ja także jestem częścią. Trzeba jednak zaryzykować.

Dlaczego się nie cieszycie?


Byłem pewien, że po otrzymaniu przez Wiadomosci24.pl prestiżowej nagrody w naszym (jak to ładnie brzmi) w internetowym dzienniku wybuchnie szał radości. A tu nic, tylko chłodne profesjonalne milczenie. Sugeruje ono, iż cieszyć się może tylko redakcja, no może jeszcze zarząd, który ten ciekawy dziennikarski twór powołał do życia. Ale my, czyli pisząca i komentująca wspólnota, nie możemy sobie pozwolić na dziecięce samozadowolenie, gdyż wiemy, iż nagrodę otrzymaliśmy zasłużenie. Przyznam się, że jako osoba (tym razem nie występuję w roli socjologa), która bardzo chętnie przyjmuję pochwały, nagrody i wyróżnienia, niezbyt to rozumiem. I problem nie tylko w tym, że rzadko je otrzymuję. Coraz częściej rozważając o przyszłości stwierdzam, iż na mojej poduszce niesionej za trumną nie będzie żadnych medali i odznaczeń, tylko kilka zawodowych odznak.

A tutaj sytuacja jest zupełnie inna. W ciekawym, dobrze pomyślanym portalu internetowym, rozwijającym się jak burza, wokół którego zgromadziła się grupa dobrze piszących i, co ważniejsze, dobrze myślących, ludzi ta prestiżowa nagroda przeszła jakby bez echa. Może, z braku czasu czegoś nie zauważyłem, ale wczorajsze „buszowanie” po tekstach nie przyniosło informacji o satysfakcji, płynącej z otrzymanej nagrody.

Zatem stwierdzam, iż bardzo się z tego wyróżnienia cieszę, gdyż jest on zasłużonym uhonorowaniem bardzo ciekawej idei i ludzi, którzy ją błyskawicznie zrozumieli. W ciągu kilku miesięcy powstał internetowy dziennik obywatelski, wokół którego zgromadziła się wspólnota ludzi, którzy coś ciekawego o świecie i Polsce potrafią powiedzieć. Co równie ważne, z komentarzy i ocen w nich wyrażanych wynika, że Wiadomosci24.pl stały się istotną częścią życia wielu osób w nich piszących lub tylko czytających i ciekawie komentujących.

Wiadomości24.pl to zbiór silnych osobowości


Nie jestem w stanie „zaglądać” do naszego dziennika codziennie, ale z łatwością zauważyłem, iż skupił on wokół siebie silne i wyraziste osobowości. Najciekawsze jest jednak to, że ze stylu pisania, wrażliwości i sposobie komentowania można stworzyć wyraziste portrety dziennikarzy obywatelskich. Ich „twarde jądro” jest łatwo dostrzegalne. Odnoszę nawet wrażenie, iż jego przedstawiciele (loginów nie przytoczę, gdyż jest to niepotrzebne) siedzą przy komputerze cały dzień i czytają, czytają, czytają. Albo piszą, piszą, piszą... A co robią poza tym?

Pytanie nie jest złośliwe, lecz ciepłe i postawione z zazdrością. Mnie, niestety na wszystko brakuje czasu. Czytam Wiadomosci24.pl w nocy, a felietony piszę we wtorek od godziny piątej rano. Z tego względu może tak bardzo ucieszyłem się z nagrody przyznanej naszemu internetowemu dziennikowi. Piszę zawodowo dopiero od piętnastu lat, ale rzadko mogłem odczuwać wyraźną satysfakcję z wyróżnienia. Może dlatego, iż kilka pism, z którymi byłem związany, zwykle po kilku latach bankrutowało i musiałem szukać kolejnej redakcji. Nie kryję, iż w tej czuję się wyjątkowo dobrze, a i wspólnota mi się wyjątkowo podoba. Oczywiście są w niej osoby, z którymi bardzo chętnie skrzyżowałbym polemiczne szpady (nie należy do nich z pewnością Andrzej Zaranek), ale wbrew potocznym opiniom z wiekiem człowiek łagodnieje i szuka przyjaciół, a nie wrogów.
I na koniec nieco zawstydzające wyznanie. Kiedy kilka miesięcy temu (chyba w maju) Paweł Nowacki, redaktor łagodnie i cierpliwie prowadzący mnie w „Dzienniku Łódzkim”, odezwał się do mnie „internetowo” z pewnym pytaniem, nie sądziłem, że proponuje mi nie tylko nowe zawodowe wyzwanie, ale także wspaniałą intelektualną przygodę. Mimo braku doświadczenia zgodziłem się. I nie żałuję.

Pozdrawiam zatem dziennikarską, obywatelską wspólnotę. I do zobaczenie w „realu”. Mam nadzieję, że redakcja w uniesieniu coś konkretnego zaproponuje. Jako człowiek wychowany w realnym socjalizmie proponuję „kursokonferencję” w górach, nad morzem lub nad pięknym jeziorem. I trwającą co najmniej kilka dni.

Czytaj więcej o nagrodzie dla Wiadomości24.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Tak sobie myślę, że to jednak nie „chłodne profesjonalne milczenie”, a raczej skromność, niedowierzanie, że to właśnie ja mogę czuć się autorem takiego sukcesu. Tym bardziej, kiedy liderzy (autorzy z głównej strony) milczą.

„Jako osoba, która bardzo chętnie przyjmuje pochwały” :-), przyjmij ją proszę, ode mnie. :-)
Choć napisałam mniej niż 30 artykułów, może nawet kiepskich, dzięki temu tekstowi zrozumiałam, że wypada się otwarcie cieszyć, jak cieszyłam się, gdy ukazał się tu mój pierwszy artykuł. Pozdrawiam. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja chciałam napisać mniej więcej to co Agnieszka. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Też zazdroszczę tym, którzy maja czas, aby wrzucić kilka dużych tekstów tygodniowo. Ja od poniedziałku do czwartku nie wyrabiam na zakrętach, a przecież tylko studiuję i wyciągam trójkę maturzystów z głębi polonistycznej niewiedzy. Dzieci mi nie płaczą, mąż nie domaga się obiadu, czasem tylko kot chce, aby go za uchem podrapać.
Pisząc tekst o tańcu brzucha zauważyłam, że zrobienie takiego reportażu to naprawdę sporo pracy! Pominę już sam czas pisania, ale przecież trzeba się najpierw poumawiać z różnymi osobami, dowiedzieć wielu na dany temat, po wywiadach przesłuchać wszystko raz jeszcze. Inni chyba są bardziej zorganizowani ode mnie J

Wracając jednak do tematu to myślę, że wszyscy się cieszymy i jesteśmy dumni z kolegów współtworzących serwis i samej redakcji rzecz jasna. Ja osobiście uważam, że jestem tu jeszcze zbyt krótko i napisałam zbyt mało tekstów, aby czuć się równie ważnym członkiem zespołu jak ci, którzy napisali już np. 30 tekstów. Jednak wszystko przede mną. I rzeczywiście po przeczytaniu iluś tam ich tekstów można się czegoś o nich dowiedzieć, troszkę poznać, zobaczyć ( a raczej przeczytać) co ich nurtuje. Niektórzy to naprawdę wyraźne charaktery

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyznam, że i ja nie skrzyżowałbym z Panem polemicznej szpady, choć moje motywy są zapewne różne od Pańskich. Raz: bo nie mnie się z Panem mierzyć. Dwa: bo gotów jestem podpisać się pod KAŻDYM Pańskim tekstem. Wyznając to: dłoń ściskam serdecznie, licząc na to, iż uda nam się kiedyś wspólnie wypić "wiaderko" kawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.