Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

772 miejsce

Dlaczego trener Paweł Janas odgrodził się od sąsiadów?

  • Źródło: OhmyNews
  • Data dodania: 2006-06-23 07:53

Janas mieszka w lasach pod Wronkami. To kilkuhektarowa posiadłość przy lesie we wsi Szklarnia pod Wronkami. Cała otoczona ośmiometrowym wałami z ziemi. Jak gigantyczne, średniowieczne grodzisko...

Kilkuhektarowa posiadłość przy lesie we wsi Szklarnia pod Wronkami. Cała otoczona ośmiometrowym wałami z ziemi. Jak gigantyczne, średniowieczne grodzisko. A w środku stawy i willa, do której wróci po klęsce trener Paweł Janas.
W miejscu chlewni Paweł Janas urządził swoją posiadłość. - Fot. P. Michalak
Zapewne pierwsze, co zrobi po powrocie, to weźmie sztucer i ruszy do lasu. Bo tak, jako zapalony myśliwy lubi najbardziej odpoczywać. Nie przez przypadek więc przed mundialem po Polsce rozeszła się anegdota, jak to wysoki brunet w lasach pod Wronkami strzela z dubeltówki do drzew. Na każdym z nich wyobrażał sobie konkretnego piłkarza. Jeśli nie trafił, to osoba ta nie przechodziła do reprezentacji. Złośliwa anegdota przeszła już do historii, podobnie jak mundial.

Dwie klęski

Ale we Wronkach atmosfera jest nadal gorąca. Mieszkańcy ciągle czują żal, że niedawno stracili w swym mieście pierwszoligowy klub „Amika”. A teraz jeszcze trener który mieszka pod ich miastem, poniósł klęskę.
– Myślałem, że sobie poradzi. A tu klapa. Dobrze, że mu się u nas spodobało. Teraz pewnie będzie trenował „Lecha”, więc znowu będzie się można kimś pochwalić – mówi jeden z mieszkańców – Panie, nic o nim nie pisz, bo wstyd Wronkom przynosi – wykrzykuje jego kolega.
Paweł Bugaj z wydziału promocji Urzędu Miasta do sympatyków Pawła Janasa nie należy. – W mieście zachwytu nie ma. On już jest przeszłością jako trener kadry – twierdzi – Wronki wcale przez niego nie stały się znane, bo już wcześniej słyszała o nas Polska, choćby przez klub pierwszoligowy.
Bartek Sobański, zapalony kibic, pracownik regionalnego portalu internetowego nie obwinia selekcjonera za porażkę polskich piłkarzy: – Na pewno przysłużył się promocji miasta, gdyby nie Janas, nie byłoby we Wronkach tyle zgrupowań polskiej reprezentacji.
Przemysław Repak, lekarz weterynarii mający pod opieką myśliwskiego posokowca Pawła Janasa, ma w gabinecie piłkę z podpisami polskiej reprezentacji. – Przecież to piłkarze grali, a nie trener – broni szkoleniowca – W telewizji może wydawać się gburowaty. Ale tak naprawdę to jest wspaniały, sympatyczny człowiek.

Droga do domu

To, że trener Janas mieszka w lasach pod Wronkami, dla mieszkańców tego miasta nie jest żadną tajemnicą. Osiedle Zamość we Wronkach. To tam jest stadion „Amiki”, z którego Paweł Janas jako trener miał zaledwie trzy kilometry do domu. – Kojarzę go raczej ze sportem, niż jako mieszkańca naszej gminy. Bo w sklepie go nie widzę, na ulicy nie spotykam. Widziałem go tylko kilka razy w pubie hotelu „Olimpic” przy stadionie – mówi Romuald Prajs, mieszkaniec Zamościa.
Za tym osiedlem droga uskakuje w bok i po betonowych, dziurawych płytach dociera się do Szklarni. Kilka małych domków; zaledwie 20 mieszkańców.
Starsi pracowali kiedyś w chlewniach, które były obok. Teraz w miejscu, gdzie przez wiele lat było kilkaset świń, jest posiadłość trenera. Świniarnie zburzył, a gruz znalazł się w wysokich wałach okalających kilkuhektarową posesję.

Człowiek światowy

– Trzy koparki przez cały rok tu chodziły. Pewnie cała moja emerytura nie starczyłaby, aby im zapłacić za jeden dzień. Brama ma komórkę, pełno stawów – mówi Józef Łodyga.
– Pan Janas? Ja go widuję, ale w telewizji. Tu się tak okopał, że nawet jako sąsiedzi go nie widzimy – mówi 78-letnia Kazimiera Marcińczak. Pani Kazimierze obojętne jest, czy sąsiadowi trenerowi powiodło się na mundialu, czy też nie
Józef Łodyga mówi, że miło było patrzeć na mecze, kiedy pokazywali trenera: – Był tam w świecie, gdzie duża piłka, a mieszka tu, obok nas. Tylko szkoda, że przegrali. Ale chyba niesłusznie wszyscy psy na nim wieszają.
– Tylko za blisko te wały zrobił. Kiedyś mieliśmy ładny widok, a teraz nic. A jego widzimy tylko jak raz do roku, jak przejdzie się po tych wałach – dodaje o sąsiedzie Jadwiga Łodyga.
Pan Jan nazwiska nie poda, bo jest wściekły na tajemniczego sąsiada i zdradza, że chętnie wysypałby mu gwoździe na dojeździe do jego domu: – Jak mógł nam to zrobić? A tak w niego wierzyliśmy.
Piotr MICHALAK - Gazeta Poznańska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Janas... już prawie bym zapomniał, że był taki...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.