Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Wolna myśl > Dlaczego tutaj jestem? - pyta Wiktoria w swoim liście

Pozycja materiału w rankingach:

28893 miejsce

Dział: Wolna myśl

Ocena: 50pkt

Oceń:

Dlaczego tutaj jestem? - pyta Wiktoria w swoim liście

Współautorzy:
Marta Wróbel


Choroba to ogromne obciążenie dla samego pacjenta. Codzienne zmaganie się z objawami choroby jest bardzo trudne. Ale jeszcze trudniejsze jest borykanie się z odrzuceniem społeczeństwa, z tym, że odmienność fizyczna jest przez ludzi traktowana, jako coś innego, czyli gorszego.

Dostałyśmy list od młodej dziewczyny z czterokończynowym porażeniem mózgowym, która nie mówi. Autorka tego listu prosi abyśmy jej tekst opublikowały. Oto jej refleksje, manifest - obojętnie jak to nazwiecie, który Wam prezentujemy.

Mam prawo

Dlaczego tutaj jestem?
Dlaczego pada deszcz?
Dlaczego nikt nie słyszy moich myśli?
Dlaczego tak niewielu ludzi chce je poznać?
Dlaczego ludzie ranią mnie i tego nie zauważają?
Dlaczego ludzie widzą tylko to, co na zewnątrz?
Dlaczego nie dostrzegają wnętrza drugiego człowieka?
Ciągle pytam, dlaczego?

Ktoś, kto jest zdrowy sam może zadbać o to, by inni cenili go nie za to jak wygląda, ale kim jest. Ale co mam zrobić ja?

W jaki sposób przekonać innych, że człowiek to nie tylko ciało, często słabe i chore, że człowiek to przede wszystkim jego myśli, duch. Jak mam przekazać innym swoje myśli, przecież nie mówię? Jak przekonać ich, że to, co myślę jest ważne, ciekawe? Pragnę to zrobić, ale jak? Wszyscy ciągle spieszą się, mają swoje sprawy, zadania.

Chociaż nie żyjemy w średniowieczu ( tak wiem, co oznacza ten termin) osoby niepełnosprawne nadal często są traktowane jak dziwadła, które wzbudzają zainteresowanie swoją odmiennością.

Człowiek, który siedzi na wózku inwalidzkim często więcej widzi. Inni nie dostrzegają go. A raczej dostrzegają tylko jego kalectwo. Nie widzą człowieka, widzą osobę niepełnosprawną.
Jeśli czegoś się bardzo pragnie, to spełnia się. Mam nadzieję, że uda mi się was przekonać, że człowiek na wózku ma takie same pragnienia, wątpliwości jak człowiek zdrowy. Ma takie same prawa. Myślę, ale co z tego. Ludzie widzą tylko moje chore ciało.

Ciekawa jestem czy ktoś wie, że wiele razy byłam w teatrze, kinie, restauracji. Nie tylko byłam, ale lubię np. oglądać sztuki teatralne. Gdy jest się na wózku nie jest to takie łatwe. Bez pomocy innych ludzi nie mogę samodzielnie wejść do teatru, restauracji. Często budynki, w których znajdują się te instytucje mają liczne schody, nie są dostosowane do potrzeb ludzi niepełnosprawnych.

Czy wiecie, jakie to trudne, gdy nie można krzyknąć NIE, odejść, gdy całkiem obcy ludzie chcą mnie głaskać po głowie? Komu ma to sprawić przyjemność? Mnie czy im? Ja tego nie lubię. Nie chcę również, by mówili do mnie jak do małego dziecka. By traktowali mnie jak biedulkę, nad którą trzeba się litować. To prawda jest mi ciężko. Wiele spraw, działań wymaga od mnie więcej wysiłku niż od ludzi sprawnych. Nie oczekuję jednak litości, współczucia. Oczekuję normalnego traktowania, pomocy w sytuacjach, w których sama nie mogę sobie poradzić. Pomocy, jakiej udzielają sobie ludzie zdrowi, gdy nie wystarcza im sił, lub gdy robią coś wspólnie.

Każdy człowiek w ciągu jednej chwili może stać się osobą niepełnosprawną, znaleźć się na wózku inwalidzkim. Możesz to być ty, mogą to być twoi rodzice, rodzeństwo, koledzy. I co wtedy? Zobaczysz jak szybko przestaniesz być dla nich atrakcyjny? Jak szybko możesz zostać sam? Bo nie jesteś już taki szybki. Bo nie możesz robić wielu rzeczy. Bo nie mówisz? Czy oznacza to jednak, że nie będziesz myślał? Pomyśl o tym czasem. Trudno poznać, polubić kogoś po jednorazowym spotkaniu. By mieć przyjaciół trzeba móc przebywać wśród ludzi, nie sporadycznie, lecz systematycznie. Nie wystarczy raz spotkać się z osobą niepełnosprawną i do tego jeszcze obiecywać kolejne wizyty. Pytam, po co? Po to, by poczuć się lepiej. Może po to, by zdobyć kolejne punkty np. potrzebne do oceny z zachowania lub by napisać wywiad do szkolnej gazetki?

Dla ludzi fakt, iż jestem osobą niepełnosprawną, a w dodatku nie mogę porozumiewać się w konwencjonalny sposób oznacza również, że nie mogę czuć się oszukana, zraniona, że nie można mnie obrazić. Nie powinnam też według tych ludzi odczuwać wściekłości, złości czy smutku.

Ja tak jak inni ludzie mam prawo do życia. Do życia - nie do wegetacji. Ja też mam prawo wychodzić z domu, przebywać wśród ludzi, poznawać świat. Prawo do życia ma nie tylko moje ciało, ale także mój duch. To nic, że moje fizyczne życie jest okaleczone, ale mój duch jest zdrowy, silny, aktywny i nadal nie może pogodzić się z tym, że moje ciało mnie nie słucha. To nie jest cała prawda. Kalectwo mojego ciała jestem w stanie znieść. Nie mogę pogodzić się z tym, że nie mogę mówić.

Lekarze na wszystkie dolegliwości przepisują lekarstwa. Myślę, że to mnie nie uzdrowi. Czy oznacza to, że ja nic nie czuję? Niektórzy myślą, że jestem jak roślina. Do życia potrzebuję tylko jedzenia i ciepła. Spróbujcie być tylko rośliną. Ja nią na pewno nie jestem!

Jedno z praw człowieka brzmi Zakaz tortur". Powiecie przecież: Nie jesteś poddawana torturom. Wszystkie niedogodności, na które jest narażone moje ciało wytrzymam. Wszystkie fizyczne bóle zniosę. Najgorsze są inne tortury. Słowa ludzi, które ranią. Traktowanie mnie jak małego, głupiutkiego dziecka. Traktowanie mnie tak, jakby mnie nie było, chociaż jestem razem z innymi uczestnikami spotkania, czy rozmowy.

Czy mam prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego? Czy jestem wolna? NIE. Mój wózek, brak możliwości samodzielnego działania jest dla mnie ogromnym ograniczeniem. Wolny jest mój umysł, moje serce.

Zobacz także:

Magdalena Wróbel OFFline profil autora

Autor: Magdalena Wróbel

Napisz do autora

Artykuły (306) Galerie (42) Średnia ocen (4.32)

Wiek: 28 | Miejscowość: Inowrocław | Kraj: Polska

O mnie: Jestem absolwentką socjologii o specjalności media, komunikacja i opinia publiczna. Laureatka wyróżnienia Lady D. 2010. Ogólnopolskiej nagrody przyznawanej od ośmiu lat z inicjatywy posła Marka Plury, paniom, które pomimo własnej... więcej

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 17

Sortuj komentarze:

Justyna Świder 15.11.2009 11:51

Ocena: Ocena pozytywna 72 Ocena negatywna 53

Panie Tadeuszu,
Jestem pewna, że miłość własna to nie miłość bliźniego.Miłość własna potrzebuje litości, miłość bliżniego uczynków (te uczynki mogą być wyrazem litości), które świadczą o poszanowaniu bliźniego. Czy Pan dorosły człowiek byłby zadowolony gdyby ktoś obcy głaskał Pana po głowie? Czy byłby Pan zadowolony, gdyby lekarz w szpitalu zamiast poiwdzieć "Panie Tadeuszu proszę ze mna iść" powiedział "Chodź dziadku, idziemy". Czy Pan dla niego jest dziadkiem? Ma Pan rację każdy to indywidualność, ale też każdy ma obowiazek szanowania innych i oczekiwania, że inni go uszanują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magdalena Wróbel 15.11.2009 11:47

Ocena: Ocena pozytywna 66 Ocena negatywna 52

Pani Jadwigo zgadzam się z panią że lęk przed kontaktami z osobami niepełnosprawnymi,chorymi wynika z tego że ludzie nie mają świadomości jak się zachować w sytuacji spotkania z takimi osobami i obawiają się często że popełnią jakiś nietakt. Ale na szczęście to się zmienia i coraz więcej ludzi chce wiedzieć jak się zachować w sytuacji spotkania z niepełnosprawną osobą tak aby ona ani rozmówca nie miał dyskomfortu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

S. Korn. 15.11.2009 07:47

Ocena: Ocena pozytywna 80 Ocena negatywna 66

"Mam prawo

Dlaczego tutaj jestem?
Dlaczego pada deszcz?
Dlaczego nikt nie słyszy moich myśli?
Dlaczego tak niewielu ludzi chce je poznać?
Dlaczego ludzie ranią mnie i tego nie zauważają?
Dlaczego ludzie widzą tylko to, co na zewnątrz?
Dlaczego nie dostrzegają wnętrza drugiego człowieka?
Ciągle pytam, dlaczego? "


Dlaczego jestem tutaj. - Bo jesteś człowiekiem , bo jesteś jednym z nas , bo chcesz być ...
Dlaczego pada deszcz – Nie wiem ... w moim życiu też pada deszcz ...
Dlaczego nikt nie słyszy moich myśli – bo nie jest telepatą , myślę ze w przyszłości to nastąpi ...ale TY już dziś pracuj nad tym...
Dlaczego tak niewielu ludzi chce je poznać? Skąd ta pewność... skoro ich nie pytasz o to ?
Dlaczego ludzie ranią mnie i tego nie zauważają? Najwidoczniej nie wiedzą tego , postaraj się im o tym "mówić" w taki sposób choćby jak ten list / artykuł
Dlaczego ludzie widzą tylko to, co na zewnątrz? Czy Ty widzisz mój środek ? Też nie ...
Dlaczego nie dostrzegają wnętrza drugiego człowieka? Myśli , emocje – tylko wtedy są widoczne , gdy je wyartykułujesz na zewnątrz...
Ciągle pytasz dlaczego ? Nie tylko Ty... skoncentruj się na szukaniu odpowiedzi, a nie tylko zadawaniu pytań .........

Masz prawo ............ Wiktoria to zwycięstwo, zwyciężąj więc, zwyciężąj siebie, zwyciężąj innych...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 15.11.2009 05:38

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 71

Ireno - nie powiedziałabym, że społeczeństwo "odrzuca". Obojetność lub unikanie kontaktu wynika raczej z lęku przed trudnościami i...bezradności w obliczu człowieka dotknietego kalectwem. Sytuacja staje się trudna, nietypowa i w sposób naturalny, spontanicznie nie potrafimy jej sprostać. Przecież dopiero od kilkunastu lat zaistniał temat ludzi niepełnosprawnych, do niedawna na ogół ukrywanych przez rodziny w domach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Irena Grześ 15.11.2009 04:46

Ocena: Ocena pozytywna 65 Ocena negatywna 63

Prawdą jest, że każdy z niepełnosprawnych pragnie zwyczajnych kontaktów z ludźmi. Bardzo boli, gdy traktuje się ich z politowaniem, ale i z lękiem, bo nie wiadomo, jak z tymi osobami rozmawiać.
Myślę, że bardziej cierpią Ci, których niepełnosprawność dotknęła w późniejszym wieku, na skutek wypadków, czy chorób. Którzy wcześniej byli traktowani "normalnie", a potem zostali odrzuceni przez społeczeństwo ze względu na swoją inność.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magdalena Wróbel 14.11.2009 22:44

Ocena: Ocena pozytywna 70 Ocena negatywna 65

Bardzo dziękuje za komentarze i pragnę dodać że uważam że każdy przypadek niepełnosprawności, odmienności należy postrzegać indywidualnie. Bo każda osoba chora jest tak samo jednostką indywidualną jak osoby zdrowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 14.11.2009 17:34

Ocena: Ocena pozytywna 72 Ocena negatywna 73

"Osoba niepełnosprawna wie na ile może sobie pozwolić i chce być traktowana normalnie, na miarę swoich możliwości."

Otóż osoba taka nie może być traktowana tak, jak człowiek w pełni sprawny, chociazby dlatego, że najpierw trzeba poznac system komunikacji i sposoby porozumienia. To wymaga czasu i nauki ze strony osoby sprawnej. Nie każdy w takiej sytuacji wykazuje cierpliwość, zrozumienie, a wreszcie chęc poswięcenia swojego czasu. Rozmowa z osoba nie mówiącą i nie migającą, nie jest - jakkolwiek by na to nie patrzec - rozmowa"normalną".
W przypadku listu tu zamieszczonego - nie napisałaś Magdo, czy autorka pisała go własnoręcznie? - no własnie, przecież nie mogła, bo jest porazona.Nie dyktowała, bo n ie mowi. W jaki sposob powstał ten list?
Podejrzewam, że napisała go mama/przyjaiółka/wolontariuszka/opiekunka.
A może osoba, od ktorej pochodzi list ma komputer sterowany okiem?

Kazdy z niepełnosprawnych - co jest absolutnie normalne - pragnie zwyczajnych kontaków z ludźmi; rzecz w tym ,że każdy z nich jest nadzwyczajny, jest przypadkiem indywidualnym i każdy z nich wymaga innego podejscia. Inny jest kontakt z osoba mówiącą i pisząca, inny - z osoba porazoną i nie mowiącą. Takie sa realia i autorka (?) listu musi pogodzic sie z faktem, że każdy jej współczuje, ale nie każdy potrafi sie kontaktować z umysłem zamknietym w unieruchomionym ciele i pozbawionym mozliwości mówienia.
Jest to tragedia, ale o "normalnych" kontaktach mozna mówic jedynie w przypadku osoby, ktora stale przebywa w jej towarzystwie i z mrugnięcia okiem odczyta intencje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.