Facebook Google+ Twitter

Dlaczego Warszawę czeka podwyżka cen biletów? ZTM odpowiada

16 sierpnia wejdzie w życie pierwszy etap zmiany taryfy biletowej w Warszawie. Podwyżka cen spotyka się ze sporym niezadowoleniem mieszkańców. Chcąc uspokoić nastroje, ZTM opublikował informację uzasadniającą wzrost cen.

autobusy w Warszawie - fotografia ilustrująca / Fot. Hubert Śmietanka, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.5 Generic, http://commons.wikimedia.org/wiki/File:POL_Warsaw_Gorczewska_Street.jpgGłównym argumentem ZTM za podniesieniem cen transportu miejskiego jest możliwość dalszego rozwoju komunikacji zbiorowej. Nowe inwestycje mają ułatwić funkcjonowanie Warszawie, a wymiana taboru na nowoczesne modele, a także budowa drugiej linii metra ma znacząco poprawić standardy transportu publicznego.

Nowa taryfa będzie wprowadzana stopniowo. Od 16 sierpnia ceny pójdą w górę średnio o 31 proc., następne zmiany przyniesie 1 stycznia 2013 r. Cena biletów jednorazowych w pierwszym etapie ma wzrosnąć z 2,80 do 3,60 zł, zaś długookresowe bilety 30-dniowe będą kosztować 90 zł (obecnie 78 zł). ZTM wycofa też najrzadziej kupowane bilety, m. in. tygodniowe i 90-minutowe.

W ciągu ostatnich lat na ulicach Warszawy doszło do wymiany znacznej ilości przestarzałego taboru na nowocześniejszy, spełniający wymogi bezpieczeństwa i zapewniający większy komfort podróży. Zwiększono także częstotliwość kursowania komunikacji autobusowej i szynowej, w tym wydłużono godziny kursowania metra w weekendy.

Według danych, Warszawę codziennie obsługuje ponad 1,5 tys. autobusów, 780 tramwajów, 192 wagony metra i 11 składów SKM. Jest to największy tabor w Polsce, przewożący również najwięcej pasażerów. Na tle polskich i europejskich miast, ceny biletów w stolicy są niskie. Bilet 30-dniowy w Wilnie kosztuje w przeliczeniu 125,4 zł, w Berlinie ok. 290 zł. W Poznaniu taki bilet kosztuje 81 zł, w Olsztynie 98 zł, a w Szczecinie aż 138 zł.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

ja kasuję
  • ja kasuję
  • 09.02.2012 17:10

Wniosek jest logiczny , że Ci co płacą - płacą za tych którzy nie płacą . Szacuje się ,że około 40% pasażerów stale lub okazjonalnie jeździ bez biletu inaczej - na gapę i to nie jest żadne odkrycie problemu bo wiadomo o tym od lat ! Na podwyżkę cen biletów wpływ mają gapowicze i rzadkie ,niedostateczne kontrole biletów . Warunek jest jeden - musisz myśleć o przyczynie podwyżek szerzej , obiektywnie i niestronniczo a matematyczne obliczenia z tym związane to już formalność.

Komentarz został ukrytyrozwiń
NoName
  • NoName
  • 29.06.2011 13:19

Dlaczego kazdą podwyżkę zawsze jakiś idi... tlumaczy tym, że średnia cena w krajach Uni jest wyższa od tej w Polsce. Tak samo Pan Pawlak tłumaczył podwyżkę OC i AC. Jak można porównywać ceny w Unii do cen w Polsce przecierz to absurd, wystarczy porównać średnią pensję i widać skąd wynika ta różnica.

To może obniżmy cenę Paliwa bo przecierz w krajach Arabskich i USA cena jednego litra paliwa jest tam tańsza!


Inflacja wynosi średnio 5% tylko zatankowanie mojego samochodu jeszcze niedawno kosztowało 180 zł a teraz kosztuje 260-270 zł.

No nic u nas podwyższajmy ceny a zarobione w ten sposób pieniądze oddajmy Grekom bo przecierz muszą byc na ich trzynastki i czternastki, 2 tygodniowe damowe wczasy, brak podatków w restauracji, taxi itd.

Poprostu Brawo.

Tak swoją drogą to podwyżka VAT to nie 1% bo na artykuły dziecięce wyniesie z 7% do 23% czyli najbardziej dotknie młode małżeństwa, które zdecydowały się na dzieci pomimo tak "sprzyjających warunków".

Komentarz został ukrytyrozwiń
Wanda pradzioch
  • Wanda pradzioch
  • 28.06.2011 17:13

Następne absurdy naszych włodarzy, bo najłatwiej sięga się do cudzej kieszeni, nam zabrać, sobie dać. Wiem, że nie ma grabi, które grabią od siebie, ale może dosyć się obłowili i w końcu zaczęli oszczędzać. Jakie dziury można załatać za koszt fontanny na podzamczu, czy to było priorytetem w Warszawie, czy 450mln. które poszły na prywatny stadion Legii nie można było przeznaczyć na metro itd. itp. Rozpusta naszych rządzących przekracza wszelkie granice, więc najprościej jest uchwalić podwyżki, a ponieważ PO ma większość w Warszawie, więc przegłosują wszystko. Zachęcam do brania udziału w sesji Warszawy, tam można zobaczyć jak radni głosują, ci ludzie są ubezwłasnowolnieni, nie wolno im zagłosować inaczej, tylko tak jak każe przewodniczący klubu i te manekiny widzą tylko kciuk w górę albo w dół.

Komentarz został ukrytyrozwiń
ludek
  • ludek
  • 19.06.2011 14:50

To wszystko, to jedna wielka spirala samonakrecajaca sie. Najpierw debilny vat +1% bo rzad sobie nie radzi, pozniej wszysto w gore znaczaco lacznie z inflacja +5%, teraz bilety +31%, teraz kolej na podwyzki plac adwkwatne do podwyzek proponowanych przez wladze i znowu nam inflacja skoczy. wtedy juz nie tylko my bedziemy mieli problem, ale i caly rzad i moze wtedy zastanowia sie nad taka kumulacja podwyzek i totalnym burdelem w zarzadzaniu finansami panstwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń
ona
  • ona
  • 17.06.2011 21:38

A może tak podniosą pensję, żeby było ludzi stać na zakup biletu. Nie każdy zarabia 3tys, co ma zrobić ten co zarabia 1,5tys i mniej? Najłatwiej zabrać z naszych kieszeni, niedługo już nie będą mieli z czego zabierać...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Kaczorek
  • Kaczorek
  • 13.06.2011 12:14

ZTM i miasto strzelą sobie samobója! Chcą zarobić więcej, to się mylą. Mniej ludzi będzie kupować bilety a autobusy będą jeździc puste. Żałosne jest porównywanie, że w Berlinie bilet kosztuje 300zł, tylko tam średnio zarabia się 3000 Euro! Zatrudnijcie menadżerów, a nie prl-owców!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
PAweł
  • PAweł
  • 09.06.2011 18:01

@ realista Tylko kolego na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie jest zakaz poruszania się rowerem....

Komentarz został ukrytyrozwiń
realista
  • realista
  • 08.06.2011 12:51

Tymczasem w żadnym z polskich miast cena takiego biletu nie przekracza 3 zł, a na ogół plasuje się w

okolicy 2 - 2,50zł.

Dla zwolenników roweru:

Rower odpada, bo w Warszawie to grozi śmiercią lub kalectwem -
wśród rozpędzonych idiotów w samochodach, którzy nie zauważają nikłej ilości rowerzystów.
Żeby się przekonać na własnej skórze - spróbujcie przejechać rowerem trasę łazienkowską...
Ruch rowerowy w Polsce to zaledwie 2%, podczas gdy w Holandii czy Dani jest to 30%.
Porządnej infrastruktury brak, na śmieszkach które są tylko gdzieniegdzie nie mają ciągłości i urywają

się prowadząc do nikąd - są zaparkowane auta, piesi, rolkarze i potłuczone szkło, a zimą się ich nie

odśnieża, skutkiem czego zalega tam pół metra śniegu czyniąc je nieprzejezdnymi.
Ponadto pracodawcy niezbyt przychylnie patrzą na przepoconych czy przemokniętych po ulewie

pracowników, którzy zdecydowali się na dojazd rowerem.

Realny koszt przewozu jednego pasażera jest zawyżony,
to nie prawda że realny koszt przewozu jednego pasażera wynosi 8 zł.
Nie prawda że "Miasto dokłada znaczne kwoty do kosztów komunikacji publicznej
– do każdego jednorazowego biletu za 2,80 z kasy miasta płynie kolejne 5,20 zł."
żródło: www.ztm.waw.pl/inf...?i=337&c=98&l=1

Jest wiele prywatnych linii autobusowych z Otwocka, Sulejówka, Wołomina ,Legionowa czy innych miast do centrum Warszawy,
i na pewno bilet w żadnej z nich nie kosztuje 8 zł, mimo są całkowicie prywatne, nie mają żadnego
dofinansowania ani od miasta ani z budżetu państwa, a skoro istnieją i prosperują
- to znaczy że są rentowne, a ceny biletów - konkurencyjne.
Tym bardziej że są to linie podmiejskie.

W przypadku tzw. strefy 2 (podmiejskiej) złodziejstwo ZTM jest podwójne:

Nie dość że o 50% droższy bilet, to jeszcze zdziera się haracz od miast i gmin, do których te autobusy podmiejskie dojeżdżają.

Nie ma to żadnego przełożenia na ilość spalonego paliwa, a tym samym usprawiedliwienia.
Trasy podmiejskie są pokonywane szybko, bez korków, a zatem mamy tu oszczędność i na czasie i na paliwie.

W Warszawie na 1000 mieszkańców jest zarejestrowanych 1189 samochodów. W Berlinie 319. Miasto musi tworzyć tak wygodny dla mieszkańców system transportu publicznego, aby ci chcieli przesiąść się ze swoich samochodów do metra, tramwajów, autobusów i pociągów. Czasami aby ułatwić życie pasażerom wystarczy odrobina zdrowego rozsądku i sporo dobrej woli. Łatwe przesiadki – bez biegania kilkudziesięciu metrów z jednego przystanku na drugi, dobrze zaplanowane rozkłady jazdy. To najlepsze przykłady. Jeśli chcemy zachęcić warszawiaków do korzystania z komunikacji publicznej to nie możemy podnosić cen biletów. A taką podwyżkę Ratusz zapisał w założeniach do budżetu na rok 2011. Na to nie ma mojej zgody. Sprzeciwiam się podwyżce biletów. Komunikacja publiczna nie jest od tego, aby na niej zarabiać.

Proponuję, by w ramach protestu przeciw podwyżce,
nie tylko kioski RUCH zaprzestały dystrybucji biletów ZTM ,
ale także wszelkie sklepy spożywcze, markety itp,
w których to przy kasach można obecnie kupić bilety.

Pasażerom, którzy zdecydują się w ramach protestu przeciw złodziejskiej podwyżce
- jeździć na gapę, proponuję wyposażyć się w krótkofalówki, przenośne CB radia i
- na wzór kierowców ostrzegających się o patrolach drogówki z radarami -
wzajemnie się ostrzegać o zauważonych kontrolerach biletów, miejscach i liniach w których się pojawią.

Pozwoli to w wielu przypadkach uniknąć kontroli i mandatu za jazdę bez biletu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Irku, w pełni się z Panem zgadzam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy jest argument: " Na tle polskich i europejskich miast, ceny biletów w stolicy są niskie" - ciekawe, że nigdy nie napiszą przy okazji, że w owych europejskich miastach mieszkają europejczycy zarabiający kilka razy więcej miesięcznie od Polaków. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.