O co chodzi z tą pełnią?

Całe zamieszanie z datą Wielkanocy jest konsekwencją przekazów ewangelicznych i tradycji żydowskiej. Według Ewangelii św. Jana (J 13,1), Jezus został ukrzyżowany w przeddzień Paschy. Święto to było obchodzone przez Izraelitów na pamiątkę wyjścia z niewoli egipskiej. Jego obchody rozpoczynano z chwilą ukazania się księżyca w pełni, po zrównaniu się dnia i nocy wiosennej. Jest to wieczór czternastego dnia pierwszego wiosennego miesiąca, zwanego nizan. Zamieszanie wprowadza fakt, że w tradycji żydowskiej dni liczy się od zmierzchu. Dlatego jako datę obchodzenia święta Paschy, podaje się dzień 15 nizan.
Sprawę komplikują jeszcze przekazy pozostałych apostołów. W swych Ewangeliach św. Marek (Mk 14, 12-16), św. Łukasz (Łk 22, 15) i św. Mateusz (Mt 27, 62) piszą, że Chrystus został ukrzyżowany w samo święto Paschy. Twierdzenie to jest jednak obalane przez szereg argumentów. Po pierwsze - Sanhedryn, czyli rada żydowska, nie zebrałby się, by sądzić Jezusa, w dniu największego dla Żydów święta. Po drugie – w dniu świątecznym Szymon Cyrenejczyk nie mógł pracować na polu, skąd miał wracać. Po trzecie – amnestia paschalna, którą został objęty Barabasz, miała sens tylko wtedy, gdy zwolniony mógł wziąć udział w uczcie paschalnej. Zwolnienie w samym dniu Paschy wykluczałoby taką możliwość.
7 kwietnia 30 roku

Powyższe argumenty są przyczyną, dla której większość uczonych uznaje wersję św. Jana za bardziej prawdopodobną. Idąc tą drogą dochodzą do wniosku, że Jezus umarł
w piątek, w przeddzień Paschy, czyli dnia 14 nizan. Dzisiejsze obliczenia astronomiczne pozwalają stwierdzić, że 14 nizan przypadał właśnie w piątek w roku 30 n.e. Dokładnie zaś 7 kwietnia 30 roku. Tę datę uznaje się też za dzień ukrzyżowania i śmierci Jezusa.
Wydaje się, że wszystko jasne. Niestety, problem z datą Wielkanocy powrócił w II w. Pierwsi chrześcijanie tym razem spierali się, czy pamiątkę zmartwychwstania Jezusa należy obchodzić w dniu 14 nizan, czy też w niedzielę przypadającą po nim. Wszystko dlatego, że w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, w Azji Mniejszej przyjął się zwyczaj, by zmartwychwstanie Chrystusa obchodzić zawsze w dniu 14 nizan. Dzień tygodnia nie miał w tym wypadku żadnego znaczenia. W tym dniu zachowywano ścisły post. Dopiero świtem następnego dnia radośnie świętowano Eucharystię oraz agapę, czyli wspólną ucztę chrześcijan. Od daty dnia – czternasty - zwolenników tej praktyki zwano kwartodecymanami (z łac. Quartodecimani). Inna praktyka przyjęła się na zachodzie – w Syrii, Egipcie, Poncie. Tu na pierwszy plan wysuwała się radość ze zmartwychwstania Jezusa. Dlatego też obchodzenie Wielkanocy przesunięto na pierwszą niedzielę po 14 nizan. Jak łatwo się domyśleć, wkrótce doszło do sporu pomiędzy zwolennikami obu praktyk.
Spór o Wielkanoc

Pierwsze wzmianki o tzw. sporze o Wielkanoc, pochodzą z 120 r. Stał się on poważną sprawą w Rzymie za czasów biskupa Wiktora (papież w latach 189 – 199). Wtedy to niejaki kapłan Blastor chciał by wszyscy wierni przyjęli praktykę kwartodecymanów. Bp Wiktor ani myślał przystać na taką propozycję. Co więcej usiłował upowszechnić praktykę zachodnią. W tym celu wezwał do zwoływania synodów, które miały wspomóc jego działania. Mimo początkowych sukcesów Wiktora, opozycja w Azji Mniejszej nie dawała się przekonać. Co więcej biskup Polikarp z Efezu zwołał synod, na którym uznano obchodzenie Wielkanocy w dniu 14 nizan za tradycję pochodząca od apostołów Jana i Filipa. Dla bp Wiktora tego było to już za wiele. Jego odpowiedź była bardzo zdecydowana - zerwał jedność z Kościołami lokalnymi w Azji Mniejszej. W chrześcijaństwie zapachniało możliwością rozłamu.
Z pomocą zwaśnionym stronom przyszedł Ireneusz z Lyonu, jeden z pierwszych teologów chrześcijaństwa. Dzięki jego mediacji uznano obie praktyki. Spór został złagodzony, a jego rozwiązanie odłożono na przyszłość. Na pewien czas zapomniano o problemie z datą Wielkanocy.
Dopiero w 314r, podczas synodu w Arles, nakazano jej obchodzenie w niedzielę. Decyzja nie była jednak ostateczna. Spór rozstrzygnięto jedenaście lat później, na soborze nicejskim. Mocą postanowień soboru, kwartodecymanom zagrożono ekskomuniką, jeżeli nie porzucą swej praktyki. Wielkanoc miała być więc obchodzona w niedzielę po 14 nizan. Dokładną datę tej niedzieli miał ustalać Kościół Aleksandryjski. Następnie ustaloną datę miał podawać do wiadomości Kościołów lokalnych. Jednolity termin obchodzenia Wielkanocy utrzymał się przez ponad 1200 lat.
Kolejny problem pojawił się, gdy w 1582 roku papież Grzegorz XIII zlecił zastąpienie kalendarza juliańskiego kalendarzem, nazwanym od imienia papieża, gregoriańskim. By wyrównać różnice pomiędzy kalendarzem słonecznym a juliańskim, usunięto 10 dni. Kalendarz ten spóźnia się bowiem o jeden dzień co 128 lat. W 1582 r. usunięto więc dni od 5 do 14 października. Nie spotkało się to jednak z aprobatą wszystkich wiernych. Kościoły wschodnie odmówiły przyjęcia nowego kalendarza i dlatego do dziś prawosławni obchodzą Wielkanoc zgodnie z kalendarzem juliańskim. Obecnie trwają próby powrotu do ujednoliconej daty obchodzenia Wielkanocy.
Tekst powstał w oparciu o wykłady ks. Henryka Seweryniaka wygłaszane na wydziale Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na warszawskim Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego i czterotomową "Historię Kościoła Katolickiego" autorstwa Ks. Marian Banaszaka.