Polska dumna jest z Wisły, która jest ostatnią nieuregulowaną wielką rzeką w Europie. Sławią to foldery zachęcające do odwiedzenia naszego kraju. Tymczasem, obecnie Wisła zalała już część Krakowa i Sandomierza , a warszawiacy z niepokojem czekają na kulminacyjną falę. Nie wiem, czy jest to powód, by chwalić się w folderach turystycznych.
A rząd nic nie robi... To najczęściej powtarzana opinia. Słyszymy ją od dobrych 20 lat, wcześniej mawiano „a Oni nic nie robią” lub „Nikt nic nie robi” . Fala krytyki podąża za fala powodziową, kopiując jej wielkość, amplitudę i czas trwania. W końcu wygasa i odchodzi w niepamięć. Wówczas w zaciszu biur i urzędów nadal jeszcze trwa twórczy papierowy wysiłek decydentów i projektantów, całej rzeszy urzędników różnego szczebla.Zobacz także:
Artykuły
(113)
Galerie
(12)
Średnia ocen
(4.31)
Wiek: 54 | Miejscowość: Kluczbork | Kraj: Polska
O mnie: podobno niegłupi facet ciekawy świata, unikat urodzony w Sopocie (gdzie od 53 lat nie ma już porodówki)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Robert Grzeszczyk 24.05.2010 01:03
Rozumiem, że kostka betonowa w modzie. Ale rzeki i strumienie widziałem świeżo zabezpieczone kamieniami wzietymi w karby za pomocą siatki ocynkowanej. I to tylko miejsca newralgiczne, np w pobliżu drogi. Takie obrazki oglądałem w Sudetach w sierpniu 2009. Więc wydawało mi się, że kostka brukowa to "elegancja" ulic i chodników.
Z pewnością daleko jeszcze do przywracania pierwotnych koryt wielu utwardzonych kiedyś potoków, strumieni i rzeczek. A obserwować to można w innych stronach Europy i czynione bywa za fundusze UE.
Trzeba jednak mieć świadomość, że nie wszędzie i nie wszystko da się przywrócić do stanu pierwotnego. Ba, nie należy tego robić dla samej zasady, a jedynie z potrzeby - z myślą o korzystających z wody ludzi i z myślą o ich bezpieczeństwie z uwzględnieniem praw natury tu i teraz.
Bartłomiej Kowalewski 23.05.2010 17:14
Panie Robercie pojechał Pan po bandzie, z tym betonem.
Właśnie teraz beton w postaci kostki brukowej stał się standardem. A o polderach chyba możemy zapomnieć
bo wolność szlachty na zagrodzie równa wojewodzie???
Robert Grzeszczyk 23.05.2010 16:59
Panie Bartłomieju, mamy rok 2010 a nie 1980. Już nie wszystko jest betonowane i istnieją inne rozwiązania. Potrzebne są i poldery i zbiorniki wodne. Mimo powodzi trzeba mieć świadomość, że kraj na ponad połowie powierzchni stepowieje i zasoby wody w Polsce należą do najniższych w Europie.
Pseudoekolodzy chcą doprowadzić do stanu hydrologii gdy na ziemi polskiej żyło 3 miliony ludzi a lasy stanowiły 50% powierzchni. Zapominają, że teraz żyje tu niemal 40 milionów. I należy tak organizować przestrzeń kraju by jego mieszkańcy mogli tu żyć. Bezpiecznie i godnie.
Ciągłe ograniczanie dostępu do przyrody mieszkańcom kraju i jednoczesne niszczenie tej przyrody (link link link , link ). Organizowanie prawa w kierunku wypełniania własnych osobistych lub klubowych interesów. To jest nasze państwo i nasz dzisiejszy dzień. I obraz którego doświadczamy to wynik działalności władz i partyjnych miernot, nie dostrzegających całości a jedynie fragmenty rzeczywistości, najczęściej te w pobliży własnej d... .
Piotr Wierzbicki 22.05.2010 12:53
No i tutaj Ratomir sprecyzował jedno z ważniejszych zagadnień, deweloperzy! Ale i też niekompetentni urzędnicy przyjmowani do pracy po "kolesiowsku"! Ostatnio miałem możliwość podróżować po nowych dzielnicach i osiedlach. Mądrzy kupują domy zbudowane na wysokości powyżej 100m nad poziomem morza. Natomiast za Goleniowem w Kliniskach deweloper zbudował osiedle 50 domków na terenie bagiennym (zalewowym), czyli ok.1m nad poziomem jeziora Dąbie. Co to oznacza, nietrudno zgadnąć! Od razu wpadła mi myśl, że tych mieszkańców kiedyś zaleje. Więc wstąpiłem do biura tego dewelopera i zaciągnąłem trochę informacji. Domki parterowe, bez piwnicy, dwa pokoje, kuchnia= 700.000 PLN. Myślałem że spadnę z krzesła! To żeby spełnić życzenie zatopienia własnej rodziny, trzeba wybulić 700.000 zł (słownie: siedemset tysięcy zł) !
Bartłomiej Kowalewski 22.05.2010 12:48
Panie Wojciechu choć nie jestem obłudnym ekologiem. to uważam że zbyt nadmierna ingerencja w środowisko wcześniej czy później zniszczy to środowisko i nas razem z nim.
Brak lub zaniechanie albo o zgrozo likwidowanie polderów, spiętrzeń na małych jazach,zbiorników retencyjnych niewątpliwie podnosi ryzyko powodzi czy suszy.
A co my robimy wszystko betonujemy, prostujemy, porządkujemy.
Podnosząc wały zwiększamy ryzyko, bo przerwanie powoduje zalanie terenów całkowicie nie przygotowanych na zalanie.
Przykład stary wał wytrzymał napór wody a nowy z piasku najczęściej budowany, rozpłynął się !
Wojciech Arciszewski 22.05.2010 12:33
p.Piotrze, regulacja rzek to na pewno potężne wyzwanie. Woda nie wybacza błędów. To musi być robione systemowo w sposób niebywale przemyślany. Bo im więcej uregulowanych mniejszych rzek i dopływów, tym większa masa wody i szybciej dotrze do głównych rzek, co grozi ich wylaniem.
Dlatego zbiorniki i tereny wylewowe muszą istnieć (oczywiście w róznej skali) na każdym etapie zlewni rzecznych.
Na terenach podmokłych i okresowo podmakających sadzi sie określone typy drzew, które osuszają glebę. Na pewno są to wierzby (popularne na Żuławach) i chyba topole (specjalne sadzone ich skupiska widziałem na nizinie koło włoskiej Wenecji).
Może faktycznie, zamiast marnotrawić drzewa na nasadzenia pasów drogowych (które to drzewa zabijaja potem kierowców) można by sadzić inne ich rodzaje w bardziej potrzebnych miejscach.
Wojciech Arciszewski 22.05.2010 12:19
Jakoś ostatnio nie słychać nawiedzonych ekologów, którzy wcześniej fascynowali się dzikością Wisły i zapowiadali protesty na wypadek prób budowy nowych stopni wodnych...
Piotr Wierzbicki 22.05.2010 12:18
I jeszcze muszę dodać. Z tym regulowaniem rzek trzeba postępować racjonalnie i przeanalizować przed wyborem preferowanego systemu antypowodziowego. W tym artykule poruszone jest sedno sprawy, mianowicie zbiorniki retencyjne i tereny zalewowe. Niemcy uregulowali rzekę Ren i teraz mają corocznie masę kłopotów z tym związanych, plus ogromne odszkodowania za zalane mienie, które Niemcy z reguły ubezpieczają! A co jest główną przyczyną zalewania? Zmienili koryto rzeki likwidując tereny zalewowe i prostując koryto rzeki. Kiedy następuje raptowna odwilż, cała woda w krótkim czasie spływa w okolice Frankfurt a/Mein. Rzeka Mein łącząc się z rzeką Ren, powoduje spotęgowanie powodzi. Trzeba też zwrócić uwagę na to, że tereny bagienne i leśne działają jak akumulator w tym względzie, co nie jest bez znaczenia i tutaj jest też pole do popisu Donalda Tuska i parlamentu polskiego.
Piotr Wierzbicki 22.05.2010 11:51
Profesjonalnie napisany artykuł! Ja natomiast oskarżam rząd Tuska i Sejm! Przygotowuję właśnie materiał o nierobach! Z wysadzanych drzew w pasach drogowych około 50 % nakładów jest marnowane i to z naszych podatków! A można by to przeznaczyć na inne cele, chociażby na budowę infrastruktury przeciwpowodziowej! I muszę dodać jeszcze. Podobają mnie się wszystkie komentarze dotyczące tego artykułu, wytrawnie napisane. Dlatego pozdrawiam Wszystkich.
Tadeusz Śledziewski 21.05.2010 22:40
Dlaczego zaniechano oczyszczania i pogłębiania itd. Już dawno piszę, jak to nazwałem obsesyjnie, że Polska nie ma gospodarza, bo Polską zarządzają przypadkowi ludzie, to wszyscy na mnie z wyrzutem, że potrafię tylko lamentować i żem czarnowidz. A Jadzia to bez ceregeli powiedziała, że moje pisanie, inni olewają. A może Polska Władza bierze przykład z olewania jednych, przez drugich i też swoich wyborców olewa?
A tak swoją drogą to Panie Wojtku ma Pan u Jadzi przechlapane, jako że w pańskim artykule tak owoż występuje nutka narzekania na władzę. W temacie jest też mój materiał link
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +180)