Facebook Google+ Twitter

Dlaczego zawiedliśmy w ostatnim dwudziestoleciu?

Wielu naszych rodaków może pochwalić się sukcesami osiągniętymi w ostatnim dwudziestoleciu. Umieli i udało im się wykorzystać nowe możliwości w rozwoju swoich karier.

 / Fot. bez autoraMożna powiedzieć, że my Polacy, sprawdzamy się na co dzień jako przedsiębiorcy, ale zawodzimy jako obywatele, urzędnicy i politycy. Potrafimy dbać o siebie, rodzinę i firmę, ale w budowaniu struktur władzy publicznej jakoś nie wychodzi. Dlaczego zawiedliśmy i kogo?

O tym mówią rozmówcy Piotra Legutki, redaktora naczelnego "Dziennika Polskiego", w rozmowach opublikowanych w latach 2005-2010 na łamach "Dziennika Polskiego" i "Nowego Państwa" a teraz zebranych w jednym tomie przez Wydawnictwo Arcana. Rozmówcy z tytułu rodzajów działalności i poglądów politycznych opisują współczesne problemy społeczne Polaków z różnych punktów widzenia. Są pośród nich : polityk, nauczyciel, lekarz, historyk, językoznawca, urzędnik, socjolog, ekonomista, ksiądz, aktorka, psycholog.

Jednym z rozmówców autora był prezydent Lech Kaczyński. Bardzo akcentował zaniechanie, że tuż po 1990 roku nie zapanowano nad systemem bankowym, "który stał się wręcz twierdzą nomenklatury, nawet nie tyle partyjnej, co ubeckiej." Czesław Bielecki tak opiniuje nasze międzypartyjne swary: "Jako naród zachowaliśmy pewien sensowny kurs, ale na przekór temu wciąż nad Polska unoszą się –jak mawiał Giedroyć -trumny Dmowskiego i Piłsudskiego. To znaczy, że nieustannie szarpią politykami zupełnie niepotrzebne rozdarcia, nawet tam, gdzie istnieje narzucający się konsens, oczywiście wspólny cel."

Charakteryzując dramat współczesnej sceny politycznej, socjolog prof. Paweł Śpiewak powiada, że nie ma dowodów, by PO miała pomysł na zmianę czegokolwiek, a PiS pozostaje słabą opozycją. Na lekkomyślność w gospodarowaniu finansami zwraca uwagę Paweł Szałamacha- prezes Instytutu Sobieskiego: "Zamiast oszczędności i inwestowania w przyszłość mamy rozdawnictwo i wydawanie pieniędzy na rzeczy nietrwałe". Naszą niemoc i chęć imitowania tego, co zrobili inni zwrócił uwagę prof. Ryszard Legutko-filozof i polityk:
"Nie wiem, kto taką definicje prowincjusza podał, ale mi bardzo ona odpowiada, że prowincjusz to jest ten, kto uważa, że prawdziwe życie toczy się gdzie indziej. I w tym sensie my jesteśmy prowincjuszami." Politolog Krzysztof Szczerski wskazał potrzebę biurokracji
"współodczuwającej": "Nie może być tak, że urzędnik na pytanie, czy rolnicy skorzystają z dopłat, odpowiada: Tak, przecież odpowiednie instrukcje od tygodnia wiszą w Internecie."
Na degradację jakości wykształcenia narzeka fizyk prof. Łukasz Turski: "To w dużej mierze oszustwo. Przekonaliśmy ludzi do jednego: że wykształcenie jest czymś ważnym, ale daliśmy im atrapę wykształcenia. Dużą część odpowiedzialności za to ponosi środowisko akademickie. Uważam, że zawiedliśmy społeczeństwo. Sam się będę z tego powodu w piekle smażył, bo byłem osobą walczącą, by zakładać prywatne uczelnie."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Podstawowy minus: brak ustawowej dekomunizacji, pozbawiającej nomenklaturę wpływów i pieniędzy.

W Niemczech i Czechosłowacji udało się ją przeprowadzić. My pierwsi wyrwaliśmy się z komuny, ale zapłaciliśmy frycowe. Okrągły Stół przez chwilę wydawał się być wielkim sukcesem, bo wciąż obawialiśmy się ZSRR, tymczasem Czesi, Słowacy i Niemcy już wiedzieli, że Sowieci odpuszczają na całej linii i wykorzystali to do maksimum, a my mieliśmy tylko lichy kompromis i nomenklaturę nadal przy żłobie.
Szkoda, że nie można cofnąć czasu i zacząć wszystko od poczatku....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.