Facebook Google+ Twitter

Dlaczego zostanę w Polsce?

1 maja 2004 roku rozpoczęła się masowa emigracja Polaków za granicę. Trudno ustalić liczbę rodaków którzy pojechali szukać szczęścia poza granicami Polski, na przykład w Anglii.

Według różnych szacunków liczba ta wacha się od pół miliona, do nawet 2 milionów. Mówiąc bardziej obrazowo, statystycznie każdy z nas, zna przynajmniej dwie osoby, które wyjechały. Coraz częściej spotykam uszczęśliwionych znajomych, którzy obwieszczają – Wyjeżdżam do Anglii. A ty kiedy jedziesz?. Moja odpowiedź zazwyczaj budzi zdziwienie, ewentualnie politowanie, rzadko kiedy zrozumienie. Dlaczego? Bo ja się nigdzie nie wybieram. Powody mojego wyboru są dwojakiego rodzaju: racjonalne i sentymentalne.

„Money, money, money...”

Wiadomo, ludzie za granicę jadą zarobić pieniądze. Do tego najlepiej, żeby były duże. Tylko, że pracując na przysłowiowym zmywaku, dużo pieniędzy się nie zarobi. Polacy jadący np. do Anglii, myślą po polsku, a to bład. Na zasadzie – Będę zarabiał 5 funtów na godzinę, a to jest 30 złotych. W Polsce tyle nie zarobię.

Ja się z tym zgadzam, tylko że za te 5 funtów nie kupi się tam tyle co w naszym kraju. Poza tym jestem zdania, że u nas można zarobić duże pieniądze. Trzeba tylko chcieć, mieć trochę ambicji i samozaparcia. Bo praca jest, tylko pracować nie ma komu. Często słyszę od ludzi, że nie będą pracować za 800 zł. A kto im każe? Mogą sobie np założyc firmę, są przecież dofinansowania. Tylko, że Polacy mają jeszcze mentalność z czasów demokracji ludowej. – Czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące sie należy. A założenie firmy, to jednak trochę zachodu i biegania jest.

Druga sprawa, proponuje popytać się znajomych jak im się wiedzie, czy awansowali? Nie sądzę. W każdym kraju myślenie jest proste - zagraniczni są od czarnej roboty. Można powiedzieć, że pracodawców cechuje pewien rodzaj nacjonalizmu i wcale mnie to nie dziwi. Także jeśli komuś pasuje, to że cały czas jest pomiatany i zarabia najniższą krajową, to jego sprawa. Mi to nie pasuje. Owszem, ktoś może podnieść argument, że tam zarabiając te 5 funtów na godzinę, to starczy mu na życie i jeszcze do Polski coś przywiezie. Wyobraźmy sobie więc następującą sytuację.

Wraca taki Jan Kowalski po półrocznym pobycie w Anglii, przywozi 30 tysięcy polskich złotych. I co dalej? Zapewne kupi sobie pralkę, samochód, zapłaci część za mieszkanie. A co z pracą? Zakładamy, że wyjechał, bo tu pracy nie mógł, nie chciał dostać. W Anglii pracował na zmywaku. Przecież nikt go z takim CV, nie przyjmie do pracy za 3 tysiące. Ma więc nasz obywatel dwa wyjścia: albo jednak pracować za 800 złoty, albo jechać znowu. Kółko się zamyka.

Zawsze bawi mnie, kiedy pytam się kogoś kto akurat chwilowo jest w Polsce, jak się mu tam żyje. Słyszę oczywiście odpowiedź, że świetnie. Być może jest to i prawda. Mam jednak dziwne wrażenie, że wygląda to trochę inaczej. Zapracowany, wiecznie niedospany i niedojedzony Polak, mieszkający wraz  z 5 kolegami w pokoju dwuosobowym. Przesadzam? Nie sądzę. Ja sobie wolę mieszkać, w równie wynajmowanym mieszkaniu, ale w dwie osoby w takim samym pokoju. Wiem, wiem, może jestem wygodniś.

Ktoś powie – W Polsce nie mam przyszłości. A ja zapytam – A tam na zmywaku masz?. Jeśli tu nie może sobie poradzić, to z czegoś to przecież wynika. Nie wiem, być może brak wykształcenia. Przecież tam, tylko z matura, stanowiska dyrektorskiego też nie dostanie. Tym oto optymistycznym akcentem kończę część racjonalną

Takie niebo jest i tu...

Ktoś powie, że za granicą jest ładniej. Katedra św. Pawła w Londynie. Luwr w Paryżu. Fiordy w Norwegii. Owszem, zwiedziłbym, ale nie muszę, aż do pracy wyjeżdżać, żeby to zrobić. Zresztą i tak pewnie nie miałbym czasu. Powiem jednak jedno. Cudze chwalicie, swego nie znacie.

Bieszczady, Pieniny, Mazury. Wrocław, Kraków, Gniezno. Jest co zwiedzać. Jestem Polakiem, tu się urodziłem i tu jest mój dom. Nie chce być jak Mickiewicz i uciekać do Paryża. Nieważne, że włączam TV i słyszę o seks-aferach, teczkach, korupcji, biedzie. To się zmieni. Ja mam świadomość, że nie stanie się to jutro, czy pojutrze.

Po 45 latach demokracji ludowej, nie naprawi się wszystkiego w 5 minut. Ktoś popuka się w głowę. Jego sprawa. To są sentymentalne powody, nikt ich nie musi rozumieć, czy się z nimi zgadzać. Dla mnie są ważne. I są dość istotnym czynnikiem, który powoduje, że bronię zostawania w tym kraju. Pewnie to przestarzałe, ale nie obchodzi mnie to.

Macie moje błogosławieństwo

Wyjeżdżajcie za granicę. Spytacie dlaczego tak piszę? Z czystego egoizmu. Im więcej Polaków wyjeżdża, tym większe problemy mają pracodawcy. Muszą podnosić płace. W pewien sposób wyjeżdżający przyczyniają się do poprawy sytuacji tu pracujących. Więc jedzcie, kiedy i gdzie chcecie. Ja zostanę w swoim małym, pełnym sprzeczności grajdołku. W Polsce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (20):

Sortuj komentarze:

  • x xx
  • 02.05.2007 12:33

minus
przyznajesz sie, ze nie byles i nie widziales a stwierdzasz jak tam jest.
A juz najbardziej rozbawil mnie argument o pieniadzach. W Anglii za dwa dni pracy mozesz przezyc tydzien. Kase za pozostale 3 dni odkladasz. To jeden z moich argumentow na temat kasy.
Poza tym, co dla mnie najwazniejsze, na Zachodzie nie ma jak w Polsce (i twoim artykule) "pogardy" dla zawodow , ktore zarabiaja najnizsza stawke jak zmywajacy czy sprzatajacy. A to dlatego, ze nawet takich ludzi stac na fajne mieszkanie, wakacje, rozrywki etc. Nie ma tam tez takiego glupiego cisnienia na studia wyzsze. Studiuja ambitni, a nie kazdy, bo inaczej nie dostanie fajnej pracy. I kolejna sprawa to socjal, jak bylabym w ciazy pojechalabym tam urodzic dziecko, bo to sie oplaca.
A mowisz, ze w Polsce jest praca. Owszem teraz jest. Ale to dzieki tym co emigrowali. Jeszcze 3 lata temu nie bylo tak latwo.
Moglabym polemizowac z Toba caly dzien, ale nie chce mi sie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja ci powiem tak... Po 1 jeśli jest się młodym, to mieszkanie nawet i w 5 osób w jednym pokoju powiedzmy przez rok jest raczej zabawą niż udręką... Po 2 nie koniecznie jesteś tam tylko od czarnej roboty - to jest kwestia znajomości języka i chęci, tak samo jak w Polsce, nie ma nic za darmo, nawet w Anglii, czy Włoszech. Po 3 koło wcale nie musi się zamykać.. Mozesz wrócić z kasą większą niż 300 tys i rozkręcić swój własny biznes... Wcześniej tego nei zrobiłeś, bo9 nei było kasy, teraz są fundusze, odrobina chęci ie nie mam mowy o zamykaniu koła... Albo studenci... Ledwie po studiach wyjadą n na rok, dwa, wcale nie koniecznie na zmywak, może coś ambitniejszego, a wrócą przede wszystkim, nie tylko z kasą np na mieszkanie, ale jeszcze z doszlifowanym językiem.

Wyjazd za granicę, to pójście na latwiznę, ale cóż - w życiu trzeba czasem pokombinować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pawle plus!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poza Brzeską wymienie sportowcy to nie czarujmy się nie specjalnie są wirtuozami intelektu. Wyjechali, bo tam mieli może i większe pieniądzę, bądź nie potrafili ich zrobić tutaj, z różnych względów, ale sądze, że raczej ze swojej winy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coś z internetu (cytat) -

Chyba to sie nazywa "gimnastyka artystyczna" ?. Polka
Magdalena Brzeska zajela 10 miejsce reprzentujac Niemcy.
Z innych "polskich Niemcow", jak juz tak sie bawimy, wypada wspomniec
boksera zawodowego Dariusza Michalczewskiego, mistrza swiata w polciezkiej
ktorejs tam federacji. A Wladyslaw Kozakiewicz? Tez kiedys tam pobil rekord
RFN w skoku o tyczce...Z kolei jeden z lepszych obecnie polskich pilkarzy,
Piotr Nowak, ze Slaska, tez przez moment wystepowal w Bundeslidze jako
Peter Keller, ze wzgledu na ktoregos z dziadkow, ale jakos mu sie
odmienilo- moze uznal, ze Vogts go do reprezentacji kraju nie wezmie...
> branley

PS (Mirnal) Wrzuciłem tę Brzeską do Gogli, bo pamiętam, że jako młoda gdynianka opuściła nasz piekny kraj...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A wszyscy dzisiejsi piłkarze i siatkarki, które tłuką szmalec za granicą w tamtejszych klubach? Wyjeżdżają podobnie jak inni wykształceni Polacy -
- aby język podszkolić,
- aby zawodowo się podciągnąć,
- aby finasowo mieć więcej niż u nas.
Pewnie, że za komuny przebicie było 10-100 razy większe, bo zarobki mieliśmy 20-30$, a teraz to może tylko 2-5 razy, ale i tak to wystarcza, aby bryknąć.
Nie Boniek i Fibak? To dziesiątki innych ówczesnych niewymienionych sportowców. Bo podanie konkretnego nazwiska pwoduje dyskusję nt. szczegółów, podczas gdy teza jest oczywista.
A wielu Polaków niemieckeigo pochodzenia, co to wyjechali do Niemiec "wg pochodzenia". Przeciez wiadomo, że ludziska ciągna (jeśli mogą wybierać) do bogatszego kraju. Pewnie, że nie wszyscy - są wyjątki.
Zresztą - dlaczego obie postacie to zły przykład? Dobry, ale wg Ciebie im nie wyszło albo i u nas mieliby podobnie. Ale oni w momencie podejmowania decyzji o tym nie widzieli! Zatem - ich decyzja była podjęta w oczywistych zamiarach, a że nie wyszło?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szczerze powiedziawszy i Boniek i Fibak, to nie są zbyt dobre przykłady. Jeden okazał się owszem dobrym piłkarzem, w Polsce byłby uwielbiany, za granicą już tak różowo nie było. Okazał się za to tylko amatorem, bo to co zrobił jako trener, a uczył się przecież za granicą to śmiech na sali. Cóż Fibak obecnie znany jest z tego ze kolekcjonuje kobiety i obrazy. I tyle, bohater jednej akcji, jak np. Kozakiewicz. Ja twierdzę, że gdyby zostali w Polsce to by się dorobili. Bo władza ich kochała, w przeciwieństwie do np. Kazia Deyny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdyby Skłodowska się nie wybiła to byśmy nie znali tego przykładu. Boniek i wielu innych sport. wyjechało za chlebem i doskonalili fach. I byli bogatsi i zamożniejsi. A co powiedzieć o sportowcach, co zostali i byli biedniejsi i mniej profesjonalni (bo tu mniej się starali niż ich koledzy tam)? Biedni frajerowaci patrioci? no bo gdyby Boniek został to nie byłby takim dobrym piłkarzem a na pewno nie byłby menadżerem, jak teraz... To samo Fibak. Wyjechali kosztem patriotyzmu, ale dla sławy i szmalcu. Ale mi nie chodzi o to, że to zrobili. Ja tylko nazywam rzeczy po imieniu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście, że słyszałem o waletujących na dworcach Rzymu i Londynu oraz o niewolnictwie we Włoszech. To z kolei grupa desperatów, alimenciarzy, nieudaczników itp., raczej kiepsko wykształconych w fachu i języku. A nawet jesli dobry kafelkarz to niekumaty w języku i jesli już kafelkarze z poprzedniego rzutu znalexli robotę, to następni nie. Ale ja nie mam zamiaru wyliczac wszystkich grup. Jesli ktoś z nas pracuje w Polsce z czystego patriotyzmu to tylk ogratulacje - niech mnie nikt źle nie zrozumie: ja nie twierdzę, że nie ma takich. Twierdzę, że ich jest mało...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Różnica jest taka, że te Skłodowska się wybiła, bo a) były inne czasy b) była geniuszem. A popatrzmy może, kto z tej polski wyjeżdża. Ludzie bez szkoły, bądź po studiach, którzy pracy sobie nie potrafią znaleźć. Owszem jest grupa, która naprawdę nie potrafi pracy znaleźć mimo usilnych prób, ale to rzadkość. Popatrz pan, panie Mirnal na to ilu z polski ucieka ekonomistów [naprawdę dobrych], informatyków. Niewielu. Dlaczego? Bo potrafili się trochę więcej pouczyć i zakręcić. Mówiąc ordynarnie: mieli jaja. Tyle

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.