W ciągu dwóch pierwszych dni wydłużonego weekendu na polskich drogach zginęło 28 osób, a 235 zostało rannych. Policjanci zatrzymali ponad 900 pijanych kierowców.
Od piątku trwa policyjna akcja "Znicz 2011". Więcej funkcjonariuszy pojawiło się m.in. na drogach krajowych, wyjazdowych z miast i w okolicach cmentarzy. Sprawdzają prędkość, z jaką jadą kierowcy, ich trzeźwość, stan techniczny aut oraz czy dzieci przewożone są w fotelikach.
"W piątek i w sobotę na polskich drogach doszło w sumie do 203 wypadków, w których zginęło 28 osób, a 235 zostało rannych. Aż 14 ofiar to piesi" - powiedział w niedzielę PAP rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski. Jak dodał spokojniejsza była sobota; w piątek na drogach był bardzo duży ruch, świadczący o tym, że wiele osób zdecydowało się na świąteczne wyjazdy.
Rzecznik przypomniał również, że najczęstszymi przyczynami drogowych tragedii jest brawura, nadmierna prędkość i nieprawidłowo wykonywane manewry drogowe - m.in. wymuszanie pierwszeństwa czy wyprzedzanie "na trzeciego".
"Cały czas apelujemy o rozwagę, ostrożność i zdjęcie nogi z gazu. Jest dobra pogoda, zachęcająca do większej prędkość. Ale pamiętajmy, że przy dużej prędkość nawet najmniejszy błąd może prowadzić do tragedii. Jedźmy spokojnie" - apelował Sokołowski.
Policjanci spodziewają się, że duży ruch na drogach będzie już w poniedziałek. Wtedy wiele osób odwiedzi groby bliskich, część będzie też wracać lub wyjeżdżać do rodziny. Tłoczno - szczególnie w okolicach nekropolii
- a po południu na drogach krajowych i dojazdowych do miast - będzie również w dzień Wszystkich Świętych i prawdopodobnie drugiego listopada, w Dzień Zaduszny.
Sokołowski zaapelował również, by kierowcy zwracali szczególną uwagę na pieszych, a piesi przestrzegali podstawowych zasad bezpieczeństwa i nosili przy sobie latarki albo elementy odblaskowe. "Wcześnie zapada zmrok, jest gorsza widoczność. Bez elementu odblaskowego, po zapadnięciu zmroku, pieszy widoczny jest z odległości 30, 40 m. Jeśli ma przy sobie jakiś element, ta odległość wzrasta nawet dziesięciokrotnie" - dodał.