Facebook Google+ Twitter

Długie kolejki do specjalistów na Pomorzu - lekarze wyjechali

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2007-09-11 08:45

Spełniają się czarne prognozy - na Pomorzu zaczyna brakować lekarzy-specjalistów. Już dziś tysiąc na osiem tysięcy medyków z naszego województwa wystąpiło do Okręgowej Izby Lekarskiej o dokumenty pozwalające na podjęcie pracy za granicą. Zrozpaczeni pacjenci, którzy chcą zapisać się do specjalisty słyszą, że doktor wyjechał.

Spełniają się czarne prognozy - na Pomorzu zaczyna brakować lekarzy-specjalistów. Już dziś tysiąc na osiem tysięcy medyków z naszego województwa wystąpiło do Okręgowej Izby Lekarskiej o dokumenty pozwalające na podjęcie pracy za granicą. Zrozpaczeni pacjenci, którzy chcą zapisać się do specjalisty słyszą, że doktor wyjechał. / Fot. R. KwiatekDostałem skierowanie do jedynego w powiecie kardiologa - emeryt z podkartuskiego Sianowa jest bliski płaczu. - Do specjalisty mogę przyjść dopiero w grudniu. Starałem się umówić do Kościerzyny, ale tam są limity!

Część poradni radzi chorym, by... wstrzymali się z zapisami do przyszłego roku. Tak jest m.in. z wizytą u endokrynologa w w AMG i poradą okulistyczną i kardiologiczną w Żukowie.

Pomorski NFZ otrzymał właśnie dodatkowo 62 mln zł, które zamierza przeznaczyć na rozładowanie kolejek. Jest nadzieja, że jesienią otrzymamy jeszcze kolejne 40 mln złotych. Problem w tym, że są to "gorące pieniądze", które należy wydać do końca roku.

Na rynku nie ma wolnych lekarzy - mówi dr Jarosław Skłucki, kierujący przychodnią w Gdyni. - Ci, którzy zostali, pracują w kilku przychodniach i szpitalach. A doba ma tylko 24 godziny.

Nie trzeba strajków i zbiorowych wypowiedzeń z pracy, by załamał się system opieki zdrowotnej. Dziś już niewielkie zdziwienie towarzyszy informacji, że kardiolog przyjmie pacjenta z sercowymi kłopotami za pół roku, rehabilitant zacznie uruchamiać złamaną nogę za trzy miesiące, a okulistę zobaczymy - jeśli w ogóle zobaczymy - za cztery miesiące.

Mam pękniętą kostkę, na pogotowiu powiedziano, że koniecznie muszę skonsultować to z ortopedą - mówi oburzona mieszkanka Stężycy. - Już drugi tydzień z nogą w gipsie poszukuję specjalisty. W Kościerzynie zostałam przyjęta o godz. 19 i doktor powiedział, że nic tu nie pomoże bez dodatkowego zdjęcia rtg, no ale jest po godzinach. Prywatnie też jest problem, wizyty można zamawiać na połowę października. Do tego czasu to mi chyba noga odpadnie...

W powiecie kartuskim nie ma poradni onkologicznej ani endokrynologicznej, finansowanej z Narodowego Funduszu Zdrowia. Pacjenci dojeżdżają do Trójmiasta. Do pozostałych specjalistów tworzą się kolejki.

Bo pacjent ma obecnie prawo do kolejki, a nie do świadczenia - mówi lek. med. Maciej Kloczkowski, kierownik NZOZ Centrum Medyczne Kaszuby. - Kolejki powstają, bo NFZ narzuca nam wartość kontraktu. To kontrakt determinuje liczbę przyjmowanych pacjentów, a w każdej naszej poradni limity te są przekraczane.

Według Elżbiety Rucińskiej-Kulesz, wicedyrektor pomorskiego oddziału NFZ sytuacja powinna poprawić się jeszcze w tym roku. Aż 62 miliony zł z nadwyżki planu finansowego zostaną przeznaczone na rozładowanie kolejek. Połowa tej kwoty trafi do lecznictwa pozaszpitalnego, m.in. na leczenie u specjalistów. Po cichu mówi się, że to nie ostatni finansowy zastrzyk dla Pomorza - łącznie mamy szansę na ponad 100 milionów złotych.

O dziwo, informacja o dodatkowych pieniądzach nie spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem u wszystkich świadczeniodawców usług medycznych.

Niektórzy z nich zastanawiali się, czy będą w stanie wydać dodatkową kwotę - przyznaje Mariusz Szymański, rzecznik NFZ. - Mówiono, że nie jest to kwestia pieniędzy, ale mocy przerobowych systemu.

Dyrektorzy przychodni i poradni specjalistycznych twierdzą, że dziś o specjalistę jest bardzo trudno.

Część wyjechała za granicę, część zniechęcona niskimi stawkami oferowanymi przez NFZ przeszła do gabinetów prywatnych - mówi dr Jarosław Skłucki z Przychodni Św. Maksymiliana w Gdyni. - Ci, którzy zostali, nie mogą pracować trzy razy dłużej.

Według dr. Krzysztofa Wójcikiewicza, przewodniczącego Okręgowej Izby Lekarskiej na Pomorzu, emigracja lekarzy nie jest jedyną przyczyną kłopotów. Kolejnymi decyzjami władze "zapracowały" na obecny krach.

System opieki specjalistycznej jest rozproszony i lekarz, zamiast przyjmować pacjentów w jednym miejscu, jeździ - tracąc czas - z jednego gabinetu do drugiego - wylicza dr Wójcikiewicz. - Ponadto Narodowy Fundusz Zdrowia, stawiając coraz wyższe wymogi specjalistom, ograniczył ich liczbę. Dziś przez to nie ma prawie np. endokrynologów. Stawki NFZ są zbyt niskie, a sposób rozliczania świadczeń nie zachęca do przyjmowania nowych pacjentów. Główną przyczyną jest tendencja przerzucania kosztów - podstawowa opieka zdrowotna wraz z kosztami "podrzuca" pacjenta specjalistom. Zresztą lekarz rodzinny zgodnie z ustawą nie ma kompetencji do leczenia części schorzeń. Odchodzenie lekarzy do gabinetów prywatnych i wyjazdy za granicę to już skutek, a nie przyczyna obecnego problemu.
Niektórzy twierdzą, że obecny "zawał kolejkowy" to nic wobec problemów, jakie mogą nas czekać pod koniec roku. Do tej pory bowiem, mimo wcześniejszych zapowiedzi, nie udało się namówić lekarzy z kilku dużych pomorskich szpitali do wycofania wypowiedzeń z pracy. Wczorajsze negocjacje przedstawicieli strajkujących lekarzy z przedstawicielami władz województwa nie przyniosły rezultatów.

Nie doszliśmy do porozumienia - mówi dr Jerzy Zadrożny ze Związku Zawodowego Lekarzy. - Nadal ważne są wypowiedzenia z pracy, od pierwszego października, kolegów ze Słupska, Wejherowa, Gdańska Zaspy i dwóch gdyńskich szpitali. Także moje, a ja zatrudniony jestem na etacie w przyszpitalnej poradni kardiologicznej w Gdyni Redłowie.

Kolejka do kardiologa dr. Zadrożnego sięga do połowy grudnia tego roku.


Sam się sobie dziwię, że wytrzymuję takie tempo

Rozmowa z dr. Tomaszem Łopaciukiem, ortopedą

- Kiedy pan ostatnio był w domu?
- Niech policzę... Dziś poniedziałek, w pracy jestem już czwartą dobę, kończę we wtorek po południu. Byłem w Nowym Dworze, potem Malbork, pogotowie w Starogardzie Gdańskim. Teraz przyjmuję w poradni w Malborku.

- Był czas na sen?
- Był. W podstacji pogotowia w Skórczu spałem łącznie 3,5 godziny. W trzech ratach.

- Chyba pan trochę przesadził...
- Nie ma chętnych do pracy. Kolega ze Starogardu prosił mnie, bym wziął dyżur w pogotowiu, bo ma tylko jednego lekarza. W Nowym Dworze jestem odpowiedzialny za dzienny oddział chirurgiczny, ambulatorium i karetkę wypadkową. Część lekarzy zrezygnowała z dyżurów w pogotowiu, więc musiałam wsiąść do karetki. Taka sytuacja trwa już kolejny miesiąc. Od lipca mam po 18, 19 dyżurów w miesiącu.

- To w końcu ile godzin miesięcznie spędza pan w pracy?
- Średnio 460.

- Wypada ponad 15 godzin dziennie z sobotami i niedzielami włącznie! Jako lekarz wie pan dobrze, że człowiek długo takiego tempa nie wytrzyma...
- Sam się sobie dziwię, ale chyba nie umiem odmawiać. Pacjenci czekają ponad miesiąc na wizytę u ortopedy. W Nowym Dworze przyjmuję wraz z kolegą z Elbląga, który raz w tygodniu przyjeżdża na trzy godziny. W Malborku prócz mnie przyjmują tylko dwaj ortopedzi, dojeżdżający z Gdańska i Elbląga. Na razie wszystko jakoś się trzyma, bo przez wędrówki takich ludzi jak ja, nie widać, jak bardzo brakuje lekarzy-specjalistów. Jeśli jednak Polska zostanie zmuszona do przestrzegania norm unijnych limitujących czas pracy, które nie pozwalają na więcej, niż 4 dyżury lekarza w miesiącu, dojdzie do prawdziwej katastrofy.

Ile trzeba czekać

Gdańsk, Gdynia
endokrynolog - limit na ten rok wyczerpany. Zapisy od stycznia 2008 r.
kardiolog - 2 miesiące - pół roku
ortopeda - od jednego do 3 miesięcy
okulista - od jednego miesiąca

Tczew
ortopeda - 7 tygodni
kardiolog - do końca roku limity wyczerpane
endokrynolog - 7 tygodni
okulista - 7 tygodni

Wejherowo
ortopeda - półtora miesiąca
kardiolog - półtora miesiąca
endokrynolog - nie ma
okulista - 4 miesiące

Kwidzyn
ortopeda - ok. 2 tygodnie
kardiolog - do końca roku limity wyczerpane (jeśli lekarz rodzinny uzna, że chory wymaga natychmiastowej porady kardiologa, kieruje go do szpitala)
endokrynolog - ok. 3 miesięcy
okulista - miesiąc

Lębork
ortopeda - od 2 tygodni do miesiąca
kardiolog - minimum 4 tygodnie
okulista - do 2 tygodni
endokrynolog - od 2 tygodni do miesiąca

Malbork
ortopeda - od miesiąca do trzech
kardiolog - od miesiąca do trzech
okulista - od miesiąca do trzech
endokrynolog - miesiąc

Starogard Gd.
ortopeda - ok. półtora miesiąca
okulista - ok. półtora miesiąca
kardiolog - ok. 4 miesięcy
endokrynolog - ok. 4 miesięcy

Słupsk
ortopeda - pacjenci są przyjmowani na bieżąco
kardiolog - od 2 m-cy do pół roku (w szczególnych przypadkach wizyta z dnia na dzień)
endokrynolog - od 2 miesięcy do pół roku (w szczególnych przypadkach np. zagrożenia zdrowia i życia wizyta z dnia na dzień)
okulista - pacjenci są przyjmowani na bieżąco

Kościerzyna
ortopeda - 2 miesiące
kardiolog - 2-3 miesiące
endokrynolog - nie ma
okulista - 2-3 miesiące

Kartuzy
ortopeda - 3 tygodnie
kardiolog - półtora miesiąca
okulista - brak miejsc do końca roku
endokrynolog - nie ma

Chojnice
ortopeda - brak miejsc do końca roku
kardiolog - brak miejsc do końca roku
okulista - ok. 3 miesięcy
endokrynolog - ok. 2 miesięcy

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.