Facebook Google+ Twitter

Dni Rudy Śląskiej: świetny Gang Olsena i „wiocha” Stachurskiego

Dobiegły końca Dni Rudy Śląskiej. Nic nie wskazywało że zakończą się wielkim niewypałem. Zawdzięczamy go Jackowi Stachurskiemu. Na szczęście wcześniej publiczność świetnie się bawiła podczas jubileuszu Gangu Olsena.

Jacek Stachurski podczas koncertu sylwestrowego w 2006 roku. / Fot. Janusz Wójtowicz/SPGWPierwszego dnia wszystko było wspaniale. Publiczność bawiła się całą noc, aż do wczesnych godzin porannych. Drugiego dnia miało być podobnie. Zaczęło się planowo. Początkowo, kiedy popularna rudzka grupa Gang Olsena świętowała swój jubileusz 20-lecie istnienia i grania na scenie, publiczność bawiła się wspaniale. Szczególnieza sprawą wokalisty zespołu, Andrzeja Gąszczyka. Pod koniec występu na scenę wszedł prezydent miasta Andrzej Stania z koszem pełnym kwiatów i złożył jubilatom życzenia. Publiczności odśpiewała Sto lat. Po czym zespół dał bis. Przedłużający się występ kapeli bawił publiczność, ale wszyscy myśleli już o koncercie Stachurskiego, który miał się zacząć za chwilę.

Gdy Gang Olsena po dwóch bisach zszedł ze sceny, publiczność zgromadzona na Targowisku na Wirku dzielnicy Rudy Śląskiej zaczęła skandowanie „Stachurski, Stachurski”. I nikt się nie spodziewał jaki obrót przybiorą sprawy. Na scenę wyszło dwóch prowadzących. Publiczność czekała na zapowiedź gwiazdy wieczoru. Konferansjerzy jednak, wychodząc na scenę, mieli dla publiczności dwie złe wiadomości. Pierwszą, że zespół Stachurski nie wystąpi z przyczyn technicznych. Chyba do końca nie było widomo czy koncert się odbędzie, ponieważ za sceną można było zobaczyć muzyków zespołu Jacka Stachurskiego.

Na widowni, na kilka sekund zapadła cisza. Potem rozległy się gwizdy i inne, nieprzyjemne dla artysty, wyrazy niezadowolenia publiczności. Drugą złą wiadomością był oczywiście wypadek naszego wspaniałego rajdowca Roberta Kubicy. Podczas GP Kanady jego bolid kilkakrotnie koziołkował. Kiedy konferansjerzy zaczęli mówić, że jest ustalany nowy termin koncertu zespołu, nikt nie chciał słuchać. Publiczność, gwiżdżąc, opuszczała widownię. Nie brakowało komentarzy, że Stachurski chce „łoić kapuchę” jak powiedział w jednym z wywiadów, a nie szanuje publiczności. Nie wiem, czy kiedy Lord - jak się nazywa Jacek Stachurski - zawita do Rudy Śląskiej, ktoś przyjdzie na jego koncert. Rudzianie na długo zapamiętają jak ich potraktowała wielka gwiazda polskiej muzyki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

To się nie popisał....gdyby chodziło o względy techniczne to sam wyszedł by na scene i powiedział, że nie są w stanie zagrać. Oj, nieładnie tak z publiką pogrywać, nieładnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.06.2007 08:31

(+) interesujaca postawa pana Stachurskiego...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.