Facebook Google+ Twitter

Do "Ananasowego Ekspresu" wsiądą tylko wybrani

Mówiąc szczerze bałem się kolejnego filmu stworzonego przez Davida Gordona Greena. Zamarłem gdy miał okazać się on komedią kryminalną o marihuanie. Po projekcji obawy minęły, czasu nie straciłem.

Pineapple Express / Fot. Materiały promocyjne.Produkcja zaczyna się dosyć oryginalnie jak na film młodzieżowy - główny bohater, niejaki Dale Danton ( w tej roli Seth Rogen) jest zwykłym, acz pomysłowym doręczycielem wezwań sądowych. Ma stabilną pracę, śliczną licealistkę jako dziewczynę, stałe dostawy marihuany... I właśnie od tego ostatniego zaczynają się jego problemy - pewnego razu spokojnie przypalając tytułowy "Pineapple Express" jest świadkiem brutalnych porachunków gangów narkotykowych. Podejmując dramatyczną próbę ucieczki zwraca na siebie uwagę oprawców i w zamieszaniu zostawia na ulicy skręta. Ten oto mały przedmiot przysporzy mu w przyszłości wielu kłopotów - Danton wraz ze swoim dealerem Saulem Silverem (James Franco ) podejmą walkę na śmierć i życie z mafią narkotykową, zostaną aresztowaniu, poturbowani, zastraszeni ale przede wszystkim - wszystko to stanie się gdy będą "na haju"

Trzeźwym okiem

I o tym jest w gruncie rzeczy ten film - o chwytaniu chwili ulotnych jak dym ze skręta i wiecznym chilloucie. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie rola Jamesa Franco, którego większość widzów może kojarzyć z takich poważnych produkcji jak"Spiderman" lub też "Tristan i Izolda". Aktor doskonale wczuwa się w postać wiecznie wyluzowanego sprzedawcy marihuany, nie stroni od specyficznych żartów i poczucia humoru czasem wyjętego z najczarniejszych zakamarków rynsztoka. Wszystko to sprawia że postać ta "buduje" film, nie sposób jej nie polubić i nie uśmiechać się z najdziwniejszych powodów nawet parę godzin po wyjściu z sali kinowej. Całkowicie inaczej prezentuje się główny bohater - w założeniu śmieszny a zarazem tchórzliwy i maminsynkowaty obrońca Temidy okazuje się mdły, pozbawiony jakiegokolwiek kolorytu, obrazowo można porównać go do "na wpół dopalonego jointa".

Seth Rogen to aktor, który już dawno został zaszufladkowany jako "śmieszny głupek" - w tym filmie potwierdza tezę, że aktorzy swych miejsc nie zmieniają. Chociaż śmieszny [czasami], to przeważnie widza ogarnia znużenie już po 10 minutach patrzenia na jego bardzo, bardzo przeciętną grę aktorską.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

kobieta
  • kobieta
  • 09.06.2011 22:19

Seth na prawdę jest uważany za niedobrego aktora? to czemu ja nie moge oderwać od niego wzroku?

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Świetnie zrecenzowany film!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.