Facebook Google+ Twitter

Do czego jest nam potrzebny Zygmunt Hűbner

To prowokacyjne pytanie stało sie mottem dyskusji o etyce w polskim teatrze. W warszawskim Instytucie Teatralnym 12 marca spotkali się: Roman Pawłowski, Ewa Dałkowska, Piotr Cieślak, Tadeusz Nyczek i Remigiusz Brzyk.

 

Od lewej: T.Nyczek, R.Pawłowski, P.Cieplak, R.Brzyk - fot. L.RaśTrudno oprzeć się wrażeniu, że dyskusja została sprowokowana zdarzeniami, które miały miejsce w Teatrze Powszechnym w Warszawie trzy miesiące temu. Aktorami wstrząsnął wówczas „Regulamin pracy” ogłoszony przez - dziś już byłego - dyrektora literackiego Teatru, Roberta Bolestę.

Z dziesięciu punktów, pięć nie nadaje się do przytoczenia z racji wulgaryzmów w nich występujących, pozostałych pięć propaguje nienawiść, ale też… konieczność pełnej dyspozycyjności i poszanowania zieleni (sic!). Najgorsze jest to, że imiennie w „Regulaminie” został znieważony były dyrektor Powszechnego Z. Hűbner, dziś patron teatru.

Zdarzenie podzieliło środowisko teatralne.  Dla części twórców była to tylko prowokacja, którą niepotrzebnie rozdmuchano, dla innych - dowód prostactwa, które zademonstrował Bolesto, „dyrektor z awansu”. Echa zdarzenia przebrzmiały, ale ono samo nie wzięło się znikąd. Jest bowiem efektem sporu pokoleniowego, który toczy się w polskim teatrze.


Tradycja Hűbnerowska we współczesnym teatrze


- Zygmunt Hűbner, w latach 1977 - 1989 dyrektor warszawskiego Teatru Powszechnego, w różnym stopniu wpłynął na widzenie teatru przez ludzi sceny. Mówi się dziś o tradycji Hűbnerowskiej, ale czy można ją jakoś zdefiniować? – pytał uczestników debaty Roman Pawłowski, organizator i moderator dyskusji. - Na ile Hűbner  jest dziś wyłącznie ikoną, którą się idealizuje, ale nie naśladuje, a na ile zasady bliskie jemu nie poddały się upływowi czasu.

- Chyba najważniejszym testamentem artystycznym Mistrza jesteśmy my, zespół Powszechnego – mówiła aktorka Ewa Dałkowska. – Nauczył nas teatru społecznego i politycznego, tylko, czy taki teatr jeszcze kogoś zajmuje? – zastanawiała się. 

Dla reżysera Piotra Cieplaka Hűbner  był swoistym strażnikiem sumienia. – Był admiratorem podstawowych wartości: życzliwości, sprawiedliwości, szacunku dla człowieka i oczywiście dbałości o odpowiedni poziom artystyczny w teatrze. Doświadczałem przy nim czegoś, co można by nazwać „wygodą moralną” – dodaje Cieplak.

Ewa Dałkowska i Tadeusz Nyczek - fot. L.Raś

Jak odnaleźć się w epoce Hiperrobociarza i Edka?


- Hűbner  w pewnym stopniu jest współtwórcą przemian, do których doszło w 1989 roku – mówił Piotr Cieplak. – Latami konsekwentnie tworzył teatr odpowiedzialny i na wysokim poziomie artystycznym, edukował społeczeństwo, traktując teatr w sposób misyjny. I czekał na wolną Polskę. Już to co ją zapowiadało, przeraziło go; autorytety opluwano, a potem zmuszono do  zamilknięcia. Według Cieplaka historia zatoczyła swoiste koło. - Od naburmuszonych, prymitywnych, podgolonych sarmackich łbów dotarliśmy do współczesnego  schamienia i zdurnienia – komentuje w ostrych słowach polską rzeczywistość, nie tylko sceniczną. – Nawet gdyby Hűbner żył, to w tych realiach dyrektorem teatru na pewno nie chciałby już być.

Krytyk teatralny Tadeusz Nyczek określił Hűbnera mianem „reżysera osobnego”, który bazował w swej pracy na poczuciu istnienia polskiej inteligencji, której warto słuchać i do której warto mówić. Co zrobić jednak w sytuacji, gdy zaczyna dominować nieinteligencja? Mówiąc o inteligencji, Nyczek podkreślił, że chodzi mu o postawę wobec życia, postawę – ogólnie rzecz ujmując - etyczną, której wierny przez całe życie był Hűbner. Gdyby przyszło mu oglądać w jaki sposób dziś następuje wymiana pokoleniowa na scenie, prawdopodobnie   wycofałby się, bo z współczesnym wcieleniem Mrożkowego Edka nie chciałby i nie umiałby rozmawiać – dodał Nyczek.


Pokolenie Kleczewskiej, Kosa, Brzyka ma głos


Obrony młodego teatralnego pokolenia podjął się Remigiusz Brzyk (dyrektor artystyczny, który po incydencie z Bolesto podał się do dymisji – przyp. red.). Stwierdził, że przywoływanie mitu inteligenckiej, wymagającej publiczności z lat 80. nie ma sensu, bo tej publiczności już nie ma. – Ona konsumuje kapitalizm – mówił były dyrektor artystyczny. – Trzeba szukać nowego widza; teatr nie musi już być niczyim azylem, dlatego eksperyment na scenie nie powinien nikogo dziwić. Brzyk zarzucił krytykom, że nie rozumiejąc przesłania nowego dramatu, odrzucają go. – Mit teatru obywatelskiego upadł, a młodzi twórcy nie mogąc znaleźć akceptacji w teatrach oficjalnych, szukają niszy np. w teatrze off. W swoich wypowiedziach Brzyk wielokrotnie przywoływał „Modlitwę” Z. Hűbnera, napisaną przez  reżysera u schyłku życia. Były dyrektor odczytał w niej bowiem wyraźne przesłanie dla „starych”, by zaakceptowali zmianę miejsc i przekazali pałeczkę „młodym”.

Roman Pawłowski nie pokusił się o podsumowanie spotkania, sugerując, iż staje się ono raczej przyczynkiem do dyskusji.

Spotkania w Instytucie Teatralnym odbywają sie raz w miesiącu i są rejestrowane przez program II Polskiego Radia.

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

@ aniu, Podzielam poglądy co do "Sztuki reżyserii" ! Natomiast spór nazwałabym nie tyle ciekawym, co bardzo - eufemistycznie rzecz nazywając- niesmacznym. Nie chciałam zbytnio rozpisywać się o jego szczegółach (pisala o tym w lutym prasa) także dlatego, że poziom zaprezentowany przez sprawcę afery p. Bolestę jest żenujący. Określenia, którymi "potraktował" postać Hubnera nie nadają sie do cytowania, jako uznawane za obraźliwe. W dodatku w teatrze nadal pracuje wdowa po Hubnerze Mirosława Dubrawska. Bolesto, operator kamery, wykształcenie średnie techniczne, został kilka miesięcy temu dyrektorem literackim w Powszechnym! Na szczęście to juz przeszłość!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Duży plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za przypomnienie sylwetki Zygmunta Hubnera. Nie wiem, na czym polegał ten spór, ale wydaje się bardzo ciekawą kwestią. Dzięki za przypomnienie, że takie spotkania się odbywają. Na pewno będę je śledzić. Osobiście przeczytałam książkę Z.Hubnera "Sztuka reżyserii" i wspominam ją jako jedną z lepszych książek w moim życiu. Bardzo dużo mądrości i prostoty, jak u prawdziwego mistrza. Jak u Kapuścińskiego. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.