Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13269 miejsce

Do jakiej watahy należy Stanisław Michalkiewicz?

Być może nowe światło na romans Michalkiewicza z Ruchem Narodowym rzuci informacja, o pijackich wyczynach narodowców podczas zjazdu na XX- lecie organizacji USOPAŁ.

Stanisław Michalkiewicz jest jednym z doradców Ruchu Narodowego. Od jakiegoś czasu przedstawia młodych narodowców jako prawdziwą alternatywę dla Polski. Największym konkurentem na prawicy dla Ruchu Narodowego, jest Prawo i Sprawiedliwość.

Nie ma więc przypadku w tym, że prawicowy publicysta ostatnio bardzo często krytykuje Jarosława Kaczyńskiego oraz jego partię. Można odnieść wrażenie, że Michalkiewicz zachorował na tą samą chorobę co Roman Giertych, Michał Kamiński oraz większość establishmentu tj. obsesyjnej nienawiści do prezesa PiS.

Oto Michalkiewicz dowodzi na podstawie wypowiedzi Adama Michnika oraz Bronisława Komorowskiego, że Kaczyński jest fałszywym prawicowcem, który zbudował sobie monopol na prawicy, aby nie dopuścić do niej tzw. prawdziwej prawicy czyli Ruch Narodowy. Warto przypomnieć, że w podobny sposób wypowiedział się Rafał Ziemkiewicz, zaraz po tym jak został wybrany doradcą Ruchu Narodowego. Ziemkiewicz wówczas powiedział, że Kaczyński wywodzi się z salonu Michnika i nigdy nie był prawicą. Oto co teraz pisze Michalkiewicz: " Ale to tylko taka dygresja, bo zastosowanie sowietologicznej metody do analizy sytuacji w naszym nieszczęśliwym kraju daje ciekawe rezultaty. Oto prezes Jarosław Kaczyński został pochwalony przez pana prezydenta Komorowskiego za „wycofanie swoich aktywów ludzkich” z szeregów „radykałów” - co objawiło się w przeniesieniu partyjnych uroczystości niepodległościowych do Krakowa. Prezydent Komorowski przestrzegł, że ci „radykałowie”, to „młode wilki”, które pragną zagryźć „starego wilka” w postaci „dominującej partii prawicy polskiej”. No proszę! Jeszcze niedawno w ocenie prezydenta Komorowskiego prezes Kaczyński na czele PiS „demolował ustrój państwa”, a tymczasem okazało się, że o żadnej demolce ustrojowej nie ma mowy, że PiS to „dominująca partia polskiej prawicy”, słowem - jeden z bastionów establishmentu, postawiony na prawicowym odcinku frontu. Wystarczy, by na horyzoncie pojawiło się prawdziwe zagrożenie dla reżimu, a zaczęła obowiązywać zupełnie inna mądrość etapu. Bo że zaczęła obowiązywać, to prawie pewne, skoro nawet pan redaktor Michnik docenił obecność „Jarka” na pogrzebie Tadeusza Mazowieckiego, a nawet zadeklarował gotowość spotkania „z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim” - dla dobra demokracji w Polsce."- czytamy w jego artykule.

Michalkiewicz kompletnie lekceważy fakt, iż cała narracja po wydarzeniach z 11 listopada oparła się na zrzuceniu odpowiedzialności za zamieszki na Jarosława Kaczyńskiego. Dla Michalkiewicza to kompletnie nic nie znaczy; to zaledwie niedopatrzenie naszych okupantów: "Oczywiście brak koordynacji daje o sobie znać, wskutek czego pan minister Bartłomiej Sienkiewicz jeszcze „radykałów” określa mianem „ideowych dzieci PiS” , podobnie jak minister Sikorski, krytykujący PiS, że „przestaje myśleć”, gdy tylko chodzi o „relacje z Rosją”. No dobrze - ale skąd właściwie ten brak koordynacji wynika? Czy z polskiego safandulstwa, to znaczy - bałaganu, w którym minister spraw wewnętrznych i minister spraw zagranicznych nie wie, jaki jest nowy rozkaz w sprawie prezesa Kaczyńskiego i PiS, czy też żadnego bałaganu nie ma, tylko prezydent Komorowski znajduje się pod wpływem innej bezpieczniackiej watahy, podczas gdy minister Sienkiewicz i minister Sikorski - pod wpływem watahy innej?"- tłumaczy.

Być może nowe światło na romans Michalkiewicza z Ruchem Narodowym rzuci informacja, o pijackich wyczynach narodowców podczas zjazdu na XX- lecie organizacji USOPAŁ. Michalkiewicz ma dobre zdanie o Janie Kobylańskim; niegdyś skrytykował Pawła Kukiza za to, że ten odwołał swój udział w Marszu Niepodległości ze względu na obecność Kobylańskiego. Teraz Kobylański twierdzi, że narodowcy, których wspiera Michalkiewicz urządzili prowokacje skierowaną w jego dobre imię: "To jest chuligaństwo. Są dwie opcje, albo ci ludzie są alkoholikami i takie zachowanie jest dla nich czymś normalnym, czego my nie akceptujemy, albo robili to specjalnie, żeby nadszarpnąć dobre imię USOPAŁ". A to co czytamy w oświadczenie USOPAŁ-u: "Musimy podać do publicznej wiadomości informację o skandalicznym zachowaniu się pewnych osób na Zebraniu (USOPAŁ) z okazji XX-lecia tej organizacji. Osoby te w ciągu więcej jak trzech nocy w hotelu w Caletillas „urządzały” awantury, pijaństwo, ordynarne krzyki, wrzaski, w związku z czym personel hotelu zwrócił im uwagę, że takie zachowania nie mogą mieć miejsca. Tego rodzaju działanie kontynuowano, w związku z czym wyrzucono ich z hotelu, poszli na plażę, gdzie nadal urządzano pijaństwo, awantury i ordynarne krzyki".

Sam jestem ciekawy komentarza Stanisława Michalkiewicza, bowiem w podobnych sytuacjach bardzo często doszukiwał się inspiracji ze strony ciemnych mocy. A skoro tak, to należy zadać pytanie kim jest sam Michalkiewicz, który popiera środowiska, które celowo kompromitują najprawdziwszych prawicowców? Czy przypadkiem sam Michalkiewicz nie należy do, którejś z bezpieczniackich watah?

Jako publicysta Michalkiewicz znany jest z tego, że od lat straszy Polaków zaborami. Nawet napisał książkę,która się nazywa
"Wariant rozbiorowy". Pisze on, że Polacy są obiektem akcji politycznej naszych wrogów, której celem jest dostarczenie uzasadnienia dla wariantu rozbiorowego Polski. Dlatego z Polaków robi się faszystów, antysemitów etc. No dobrze, ale jeżeli co roku w Święto Niepodległości na imprezie narodowców dochodzi do zamieszek i burd, a ostatnio nawet do ataku na ambasadę rosyjską, to w czyim interesie działa Ruch Narodowy, Polski?

Nawet sam Michalkiewicz zauważył, iż atak na ambasadę rosyjską może być częścią zaplanowanego scenariusza, zbrojnej interwencji rosyjskich wojsk w Polsce. Tylko, że Michalkiewicz jak zwykle o to oskarża polskie państwo, przez głowę mu nie przejdzie myśl, że inspiracja tych zdarzeń może pochodzić od samej wierchuszki Ruchu Narodowego: " A czyż organizatorzy, albo uczestnicy Marszu Niepodległości w jakikolwiek sposób skorzystali, albo chociaż mogliby skorzystać na uczestnictwie formacji zbrojnych z innych krajów, na przykład - z Niemiec, Rosji, albo nawet z bezcennego Izraela - w tłumieniu zamieszek w Polsce? Na pewno nie - a zatem wszystkie poszlaki wskazują na to, iż zarówno przebieg wydarzeń 11 listopada w Warszawie, a zwłaszcza - atmosfera powszechnego potępienia, jaką natychmiast wytworzyły niezależne media głównego nurtu, zostały zaplanowane i przeprowadzone przez naszych okupantów, którzy w tym celu posłużyli się policją i panem ministrem Bartłomiejem Sienkiewiczem. Nie wszyscy to rozumieją, bo wiadomo, że głupich nie sieją, w związku z czym podnoszą się, na szczęście odosobnione, głosy krytyki pod adresem zarówno pana ministra, jak i policji, ale wiadomo, że psie głosy nie idą w niebiosy. Jeszcze tego brakowało, żeby poważnie traktować durniów, co to myślą, że z tym demokratycznym państwem prawnym to u nas wszystko naprawdę. Krótko mówiąc - policja zachowała się tak, jak to było zaplanowane - a czy przez samego pana ministra Sienkiewicza, czy też przez starszych i mądrzejszych, którzy panu ministru Sienkiewiczu Bartłomieju ten plan podsunęli do wykonania - to już sprawa drugorzędna. I to właśnie nastraja optymistycznie, bo już-już wydawało się, że nasze demokratyczne państwo prawne nie potrafi zorganizować nawet udanej prowokacji - ale widzimy, że mimo występujących tu i ówdzie niedociągnięć, to jeszcze potrafi, podobnie jak nasza niezwyciężona armia potrafi jeszcze wykonać podstawowe zadanie bojowe w postaci służby wartowniczej."- pisze.

Oczywiście durniem jest ten, który w tej sprawie nie darzy bezgranicznym zaufaniem szefostwa Ruchu Narodowego. Niech, że będę, więc tym durniem. Pragnę jednak zauważyć, że wielu ludzi z Ruchu Narodowego wywodzi się z Młodzieży Wszechpolskiej oraz LPR-u, i są to uczniowie i wychowankowie Romana Giertycha. A skoro Giertych wchodził do koalicji z Jarosławem Kaczyńskim, z myślą, aby dla korzyści establishmentu, zaatakować go z prawej strony, to dlaczego nie miałyby uczynić tego samego jego ideowe dzieci. Gdybym był na miejscu Putina, to po katastrofie smoleńskiej zadbałbym o to, żeby na prawicy dokonać rozdrobnienia, tak by nie powtórzył się w Polsce scenariusz węgierski, aby polscy patrioci nie zgromadzili się wokół jednego silnego obozu, wokół Prawa i Sprawiedliwości. Zwracam uwagę na pewien paradoks, katastrofa smoleńska miała zjednoczyć polską prawicę i ludzi kochających kraj, a jeszcze bardziej ją podzieliła. Dzisiaj Jarosław Kaczyński nie tylko musi walczyć o to, aby odsunąć Donalda Tuska oraz postkomunistów od władzy, ale również bronić się przed atakami prawicowych aspirantów: Korwina, Gowina, Wiplera, Winnickiego, Ziobry, Michalkiewicza oraz innych. Czyli jest atakowany z obydwu stron! A te ataki nasilają się, kiedy szanse na odzyskanie przez PiS władzy zwiększają się.

Im bliżej do wyborów; im bliżej do zwycięstwa scenariusza węgierskiego w Polsce; tym coraz więcej powstaje alternatyw na prawicy, tym coraz mocniej niezależni komentatorzy zniechęcają Polaków do popierania PiS. Może rzeczywiście nie ma w tym niczego dziwnego; mamy ciekawe czasy i wiele się dzieje. Ja się jednak odwołam do bohatera mojego artykułu, Stanisława Michalkiewicza, a według niego tego typu myślenie jest domeną skończonych durniów, którzy nie rozumieją, że w ciekawych czasach szczególnie uaktywniają się różne agentury. A skoro tak, należy zadać pytanie: kto chciał skompromitować Jana Kobylańskiego i dlaczego Michalkiewicz te środowiska popiera?












Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.