Facebook Google+ Twitter

"Do niewidzenia, do niejutra" - powieść o miłości i śmierci

Powieść "Do niewidzenia, do niejutra" Joanny Bartoń porusza temat miłości i śmierci, jednak bez zbędnego patosu. Zamiast niego zastosowano kontrast, przesadę i ironię.

okładka / Fot. wydawnictwo JanKaNapisanie pierwszej książki nie jest proste. Należy liczyć się z krytyką, zarzutami, że wszystko już zostało napisane i nic nowego się nie wymyśli. Ale warto próbować, bo przecież dany temat można przedstawić na różne sposoby. Czasem się to udaje, a czasem nie. W przypadku Joanny Bartoń, jej debiutancka powieść "Do niewidzenia, do niejutra" okazała się strzałem w dziesiątkę.

Główną bohaterką jest Lo, 22-letnia dziewczyna, która postanawia odtworzyć śmierć Zbigniewa Cybulskiego w najdrobniejszych szczegółach. W tym celu udaje się na dworzec kolejowy, by dopiąć wszystko na ostatni guzik, to pomierzyć, tamto sprawdzić. Jednak jej plan niweczy spotkanie z Cyganką, która przepowiada jej przyszłość. Napiszesz książkę, urodzisz dziecko, a potem umrzesz. Szybko, trzydzieści lat będziesz miała.

Jej świat się burzy, a dziewczyna rezygnuje ze swoich samobójczych planów. Od tej chwili pragnie żyć na przekór złemu losowi. W klubie, do którego udaje się z przyjaciółką, by odreagować, poznaje 40-letniego Profesora. Paweł jest podrywaczem, który kolekcjonuje kochanki. A mimo to udaje mu się ją zaintrygować i zaprosić do siebie do domu. Postanawiają nie tylko spędzić ze sobą upojną noc, lecz także porozmawiać intelektualnie i szczerze...

W czterech ścianach Lo z Profesorem rozmawiają na różne tematy, życia, śmierci, relacji damsko-męskich, a także książek. Szczególnie spodobał mi się ten fragment: wiesz, co jest fajnego w książkach, Profesor? Że nazywają. To, co już wiesz, to, co jawne, to, co ukryte, to, co tylko podskórnie przeczuwane i to, co sam chciałbyś nazwać, ale nie potrafisz. Nazywanie jest bardzo ważne, to fundament świadomości, ergo zrozumienia. Bez niej jesteś pieprzonym jednokomórkowcem, amebą albo innym pantofelkiem.

Nie jest to jednak romans. Jak wspomina autorka: Dla wielbicieli romansów mała przestroga - jeśli "Do niewidzenia, do niejutra" w ogóle przypomina romans, to nietypowy. Typowego nigdy bym nie napisała, bo nie wierzę pięknym jedynie słowom, które opiewają wyłącznie wzniosłe sentymenty. W tej historii spotkacie się również ze słowami brzydkimi i uczuciami niższego rzędu, czasem zupełnie niskimi. Może przy czytaniu zdarzy się Wam skrzywić z obrzydzeniem albo zarechotać z trwogą, lecz - mam nadzieję - może też pomyślicie, że jesteście bliżej rzeczywistości. Tu krzesło jest z reguły tylko krzesłem, a stół stołem, ale całość to najdonioślejszy akt odwagi wobec świata i zarazem szczerości wobec samej siebie. I nie jest ważne, czy Lo to ja albo czy Profesor istnieje, skoro historia o nich to ja; i na odwrót.

"Do niewidzenia, do niejutra" to powieść współczesna, która należy do wymagających lektur. Nie ma w niej zawrotnej akcji, ale to zupełnie nie przeszkadza. Zamiast tego czytelnik otrzymuje garść refleksji na temat związków damsko-męskich, zdrady, zaufania, zafascynowania śmiercią oraz przemocy wobec dzieci.

Akcja powieści rozgrywa się w ciągu jednej doby, w dwupokojowym mieszkaniu. Owo ograniczenie czasu i przestrzeni sprawia, że bohaterowie mogą lepiej się poznać, bardziej się do siebie zbliżyć. W tym przypadku to nie tylko fascynacja ciałem, lecz także wnętrzem drugiej osoby. Bohaterowie próbują wniknąć do swojego świata.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Bardzo dziękuję. Mam nadzieję, że się Pani skusi :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Weroniko, w tej recenzji przeszła Pani samą siebie… ;) Świetnie napisana rekomendacja książki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.