Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4711 miejsce

"Do Rzeczy" oskarża prof. Kieżuna o współpracę z bezpieką. Bohater powstania doznał zapaści po publikacji

W najnowszym numerze "Do Rzeczy" pojawił się artykuł autorstwa Sławomira Cenckiewicza i Piotra Woyciechowskiego, w którym padło oskarżenie, że prof. Witold Kieżun był tajnym współpracownikiem bezpieki o pseudonimie "Tamiza". Asystent profesora poinformował, że bohater powstania warszawskiego przeszedł po publikacji zapaść.

 / Fot. Kadr z filmu Artykuł nosi tytuł "Tajemnica Tamizy". Sławomir Cenckiewicz i Piotr Woyciechowski sugerują, że prof. Witold Kieżun był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Jego oficerem prowadzącym miał być kapitan Szlubowski. Autorzy tekstu twierdzą, że dzięki współpracy z bezpieką profesor zrobił w PRL-u karierę. Miał w sposób wyczerpujący odpowiadać na pytania funkcjonariuszy. Jego akta liczą rzekomo 900 stron.

Naczelny "Do rzeczy", Piotr Lisicki wstępniak do numeru zatytułował "Z ciężkim sercem". "Jeśli dokonane przez nich ustalenia są prawdziwe, to nie sposób uniknąć wniosku, że prof. Kieżun uwikłał się w ten rodzaj działalności, który musi zostać potępiony" - napisał.

"Jak pan Woyciechowski do mnie przyszedł i otworzyłem te dokumenty, zobaczyłem, że jestem TW, chciałem się zastrzelić. Córka wytrąciła mi pistolet z rąk" - powiedział prof. Kieżun w Telewizji Republika. Jego zdaniem większość materiałów to "po prostu zwykłe kłamstwo". Przyznaje też, że dochodziło do spotkań z kapitanem Szlubowskim, ale "nie miały charakteru współpracy". Witold Kieżun powiedział też, że nie miał wiedzy, że został zarejestrowany i otrzymał pseudonim.

Serwis Wpolityce.pl poinformował, że prof. Kieżun doznał po publikacji poważnej zapaści. Jego stan jest ciężki, ale stabilny.

Powstańcy warszawscy mówią o powstaniu. Prof. Witold Kieżun


Sprawa wywołała ostre reakcje także wśród prawicowych publicystów i historyków. "To jest publikacja po prostu skandaliczna. Wydaje mi się, że za opublikowaniem takiego artykułu stała tylko i wyłącznie zemsta na człowieku, który wypowiadał się inaczej, niż autorzy „Do Rzeczy” na temat Powstania Warszawskiego. Tu chyba nie ma żadnych innych powodów, i raczej nie da się dorobić żadnej ideologii. Zemsta fo raczej niskiego formatu motywacja" - powiedział portalowi Fronda dr Piotr Gontarczyk, który współpracował z Cenckiewiczem przy książce przy książce "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii".

Autorów artykułu broni z kolei na Twitterze związany z "Do Rzeczy" Rafał Ziemkiewicz. "Boli, ale co robić. Nie można mówić, że Bolka lustrować dobrze, ale od "naszych" autorytetów wara" - twierdzi publicysta.

Prof. Witold Kieżun to bohater powstania warszawskiego. W 1945 r. został zatrzymany przez NKWD. W maju został zesłany do Krasnowodska w Turkmenistanie. Po powrocie do kraju był więźniem bezpieki. Skończył studia prawnicze. Pracował m.in w Szkole Głównej Planowania i Statystyki. Wykładał w Filadelfii i Montrealu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (39):

Sortuj komentarze:

Teczkę Marku to miał każdy, cenny, lub taki kto mógłby się na coś przydać, przydać pracownikowi SB. do wykazania się przed przełożonymi. Robiono im teczki. Ot tak zwyczajnie.
Czasem nawet tylko z powodu zbieżności nazwisk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marku, przeczytałam i odniosłam takie samo wrażenie. A jeśli TV Republika chce poprzeć tezę Cenckiewicza, to należałoby oczekiwać, że z tych 900 czy 1000 stron wybierze najbardziej kompromitujące fragmenty. Nie wiem, co o tym wszystkim sądzić, nie mnie decydować o winie lub niewinności profesora, ale naukowej rzetelności i obiektywizmu jakoś mi w tej sprawie brakuje...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szukam i szukam w tych pokazanych papierkach i nie mogę dojrzeć szkodliwych dla kogoś raportów. Teczka jest, ale póki co, gdzie są dowody wrednego działania profesora?

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://telewizjarepublika.pl/tylko-u-nas-dokumenty-z-teczki-prof-kiezuna,11883.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arku, po pierwsze, jeśli uda mi się dożyć dziewięćdziesiątki, to naprawdę wątpię, żebym w tym wieku umiała sobie przypomnieć ze szczegółami, co robiłam dwadzieścia lat wcześniej. Zwłaszcza próbując to zrobić w warunkach skrajnego stresu.
Po drugie, TV Republika zamieściła właśnie wybrane dokumenty z teczki Kieżuna. Są tam doniesienia pisane różnymi charakterami pisma lub maszynowo. Skąd wiadomo, że to wynurzenia profesora, a nie radosna twórczość prowadzącego go SB-ka, który musiał się wykazać rezultatami? I jak w tej sytuacji udowodnić, że się nie jest wielbłądem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słucham profesora u Skowrońskiego w Radiu Wnet i słyszę Hansa Klossa, a potem czytam takie coś...
http://telewizjarepublika.pl/cenckiewicz-zrobilismy-kwerende-dot-wspolpracy-prof-kiezuna-z-cia,11887.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

I jeszcze co ważniejsze w pierwszym podejściu (lista Macierewicza) Pan Boni poszedł w jednak zaparte

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwigo Pan Boni to zrobił fakt ale równocześnie powielił rozwadniające tłumaczenia większości, co powtarzał także teraz po ostatnim incydencie, jak biję się w piersi i błąd ogłaszam to niepotrzebne to wybielające siebie teksty i sprawa zamknięta, przynajmniej dla mnie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze ale Pan to modyfikuje i rozpowszechnia

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro niczego nie sugeruję tylko przytaczam nieco faktów jest także faktem, że były warunki finansowe przez Panią wymienione. Ale te warunki to był jeden z licznych elementów uznaniowego przyznawania paszportów i zdecydowana większość nie miała co o tym marzyć, napisze zatem raz jeszcze - jak dostawali ci pozostali, dla mnie to dalej sekret

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.