Facebook Google+ Twitter

Do trzech razy sztuka -The Killers, Razorlight i The Futureheads

Debiutanci roku 2004 powracają. The Killers, Razorlight oraz The Futureheads równo cztery lata temu gitarami rozgrzali alternatywne listy przebojów. Było minęło, dzisiaj pozostała jedynie smutna konkluzja – 2:1 dla nudy.

Dobra, to nigdy nie były grupy, w których doszukiwalibyśmy się czegoś wielkiego. Ale trzeba przyznać, że ich albumy z 2004 roku skrywały niezmierzone pokłady młodzieńczej energii. A wiadomo, „młodości, ty nad poziomy wylatuj”. Tak roztańczonych i hedonistycznych piosenek nie miał wtedy nikt; dla każdego coś miłego. Trzy rodzaje energii i zabawy, od postduranowskiej fuzji gitar i syntezatorów The Killers przez dekadencję Razorlight na zdobywających wyspy The Futureheads skończywszy.

Niby wszystko inaczej, ale porównania nasuwają się nie tylko ze względu na metrykę debiutu każdej formacji. Razorlight i Futureheads łączy pochodzenie i punkowe inspiracje. Futureheads i Killers chłopięcy urok i beztroska z jaką startowali. Razorlight i The Killers, wątek amerykański, niezdrowa fascynacja U2 i beznadziejne drugie albumy. Dzisiaj, gdy wydane zostały już trzy pełnoprawne krążki każdej z grup, przyszło podsumować to i owo. Bowiem jak głosi klasyk - do trzech razy sztuka.

The Killers: „Are we humans or are we dancers?”


The Killers: Day & Age / Fot. IslandThe Killers kontemplują. Kim są? Czego chcą? Dokąd zmierzają? Księżniczkę i pół królestwa temu kto wie. Ja nie, zespół tym bardziej, bo choć „Day & Age” jest płytą na pewno lepszą od koszmarnego „Sam's Town”, to jednak przez bolesną niewyrazistość zespołu jedynie przyzwoitą. Muzycznie zlokalizowana gdzieś pomiędzy pierwszym, a drugim albumem obfituje jedynie w kompozycje zmarnowane. Egzaltacja, patos, umiarkowany kicz. Niby okej, ale piosenek na poziomie „Somebody told me” ani jednej. Za to dużo bufonady i bezcennych rad mentora. Flowers wreszcie zgolił wąsy, ale ze zbawianiem świata nie przyhamował i wciąż udaje zatroskanego, dojrzałego męża stanu. Uwaga! Poziom Bono coraz bliżej. Naprawdę rzadko zdarza się by ktoś chcący powiedzieć tak wiele w tak ważnych kwestiach nie zdołał powiedzieć niemal nic. Melodramaty, mgliste wieszczenie końca świata, psychologia dla ubogich. Poza tym jedna błyskotliwa linijka ze singla „Human”. Prosty, wyraźny przekaz - podążaj za swoim bitem, wypada jednak karykaturalnie, bo grupa z Las Vegas, to obecnie zespół cierpiący na deficyt wszystkiego. Przede wszystkim jednak - przekonującego pomysłu na siebie.

Posłuchaj The Killers - Human

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.