Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2025 miejsce

Do twarzy czy z twarzą? Część 2

Poniżyć, zabić, obedrzeć ze skóry, zdegradować środowisko – kto by pomyślał, że kupując beztrosko ubranie, można zaliczyć współudział w czynnościach, których naturalnie większość z nas raczej uważa za nieprzysparzające powodów do dumy.

 / Fot. Asif ClousDo twarzy czy z twarzą? Część 1


Skórzany mit

O ile nie każdemu marzy się futro (nie mówiąc o tym, że nie każdego na nie stać), o tyle na buty, pasek czy torebkę ze skóry zdecyduje się większość. Ot, choćby ze względów praktycznych. Tymczasem powszechne przekonanie, że produkty ze skóry naturalnej są zdrowsze i wygodniejsze, a co więcej przyjaźniejsze dla środowiska naturalnego niż ich imitacje – to kompletna bujda. Analogicznie jak w przypadku wełny czy futer obróbka skór wiąże się z użyciem agresywnej chemii. Stosuje się w tym przypadku środki ropopochodne w tym chrom i nie ma się co łudzić, że zostaną one wypłukane zanim produkty trafią na sklepowe półki. Dlatego chemikalia zawarte w skórze mogą być powodem alergii, wystarczy zauważyć, że pH dzisiejszych produktów waha się między 3,8 a 4,2 (odczyn ludzkiej skóry to 5,5).
Co więcej konserwanty i barwniki, którymi skóra zostaje nafaszerowana, utrudniają późniejszą biodegradację materiału, nie mówiąc już o tym, że skórzany przemysł generuje zanieczyszczenia wód, emisje dwutlenku węgla oraz dewastację terenów przeznaczanych pod przemysłową hodowlę bydła. W Brazylii przykładowo pod pastwiska wypala się całe połacie lasów tropikalnych.

Tymczasem naturalna skóra nie jest niezastąpiona. Istnieje na rynku coraz więcej nowoczesnych technologii, które stanowią solidne zamienniki, zapewniające dobrą przepuszczalność powietrza, odporność na zabrudzenia, miękkość i elastyczność. Jeśli jednak ktoś z jakichś niewyjaśnionych względów nie mógłby obejść się bez naturalnej skóry, to warto przynajmniej zaopatrzyć się w produkty skórzane opatrzone certyfikatem IVN Natural Leather Standard. Daje to pewność, że ochrona środowiska miała znaczące miejsce w procesie produkcji, miejsca hodowli i uboju były pod kontrolą, a z obróbki materiału wyeliminowano chrom.

Bez owijania w bawełnę
Kolejna rewelacja, jaką przynosi książki Magdaleny Płonki Etyka w modzie, dotyczy bawełny. Jak się okazuje bawełna, należąca co prawda do włókien naturalnych, nie jest bynajmniej ekologicznym produktem. De facto stanowi jedno z największych obciążeń dla środowiska naturalnego. Jej uprawa i obróbka wymaga bowiem aż 6% światowego zużycia wody. Plantacje bawełny prowadzą z jednej strony do pustynnienia ziemi, z drugiej strony zaś stają się źródłem katastrofalnych zanieczyszczeń wód gruntowych. Przykładowo przemysł tekstylny wpuszcza do wody rocznie 40-50 tys. ton farby, a około 20 tys. ludzi umiera w wyniku zatrucia pestycydami. Negatywny wpływ na zdrowie dotyczy nie tylko mieszkańców okolicznych ekosystemów, ale również samych użytkowników ubrań. Trudno bowiem uwierzyć, że do sprzedaży trafiają wypreparowane w 100% z chemii (np. cyjanku potasu używanego jako środek owadobójczy) ubrania. Wręcz odwrotnie, do zabezpieczenia przed brudzeniem i gnieceniem używany jest chociażby formaldehyd uważany za substancję rakotwórczą.

Alternatywą w tym przypadku jest stosowanie bawełny organicznej. Jest ona powiązana z ekouprawami. Tego typu plantacje odznaczają się lepszym gospodarowaniem wody, co oznacza m.in. wykorzystanie deszczówki, czy zastosowanie słomy w celu ochrony gleby przed utratą wilgoci. Ponadto agresywna chemia zostaje zastąpiona starymi metodami, np. zamiast pestycydów stosuje się miętę, czosnek, lawendę czy lucernę. Jako nawóz służy obornik. Do wybielania i barwienia stosuje się naturalne glinki lub ekstrakty z roślin. To w rezultacie nie tylko powoduje zmniejszenie oddziaływania na środowisko, ale sprawia, że ubrania są zdrowe, nie powodują uczuleń. Jednym ze sposobów odróżniania ubrań pochodzących z organicznych upraw jest posiadanie przez nie certyfikatu np. BCI (Better Cotton Initiative) czy Ecolabel, GOTS czy Oeko Tex Standard, Soil Association.


Wybór należy do każdego z nas
Patrząc na potężną machinę przemysłu konfekcyjnego może się wydawać, że jakiekolwiek alternatywne działania to kropla w morzu, a zarazem walka z wiatrakami. Nic bardziej mylnego. Do każdej zmiany trzeba dojrzeć, pomysł na lepszy świat musi wpierw narodzić się w wyobraźni niewielu, by potem być bliskim myśleniu całych grup czy społeczności, aż wreszcie potrzeba wiele wytrwałości i stanowczości, by idee przekuć w rzeczywistość. Warto zauważyć, że jeszcze 200 lat temu niewolnictwo było legalne, a 100 lat temu rola kobiety i jej prawa postrzegano zupełnie inaczej niż dzisiaj. Prawa pracownicze też trzeba było wywalczyć, a prawa zwierząt czy globalna świadomość ekologiczna to już naprawdę bardzo młode wynalazki (jeżeli chodzi o ich upowszechnienie się oczywiście). Kto wie, może za 200 lat wegetarianizm będzie standardem, a wykorzystywanie naturalnych skór czy futer będzie dla ludzi czymś niewyobrażalnym, charakterystycznym dla nieokrzesanych przodków z początków millenium.

Aby jednak mogło się to dokonać już dziś potrzeba działań, zaangażowania jak największej liczby osób i organizacji. Istnieje szereg sposobów, za pomocą których można wywoływać lub umacniać zmiany na lepsze. Przede wszystkim należy pamiętać, że każdy zakup ubrania ma znaczenie i niedostrzegalne na pozór konsekwencje – jest wyborem dobrym lub złym. I kształtuje rzeczywistość dookoła nas. Albo oddajemy głos na firmy mające na uwadze nic więcej niż maksymalizację zysku, obojętne na zanieczyszczenie środowiska, cierpienie zwierząt i ludzi. Albo tworzymy popyt na produkty ekologiczne i społecznie fair. Wybór zawsze należy do nas.

Ponadto pozytywny wpływ możemy uzyskać praktykując i propagując tzw. powolność w modzie – slow fashion. Ten typ podejścia wyznacza zasada 3R, czyli reduce, reuse i recycle. Reduce to innymi słowy ograniczenie konsumpcji, oznacza inwestowanie w ponadczasową klasykę, by uniknąć sezonowego wietrzenia szafy. Reuse – czyli nic innego jak transformacja ubrań i użycie ich w nowym wcieleniu, np. spódnicy, która powstała z sukienki. Recycle – w tym przypadku rzecz polega na tym, aby wybierać tkaniny, które będą mogły ulec łatwemu przetworzeniu.
 / Fot. Gjin Xiou

Po pierwsze świadomość

Dzisiaj, w erze internetu, znalezienie konkretnych informacji to nie problem. W sieci jest mnóstwo treści ujawniających negatywny wpływ firm na środowisko, zwierzęta czy ludzi. Ale z drugiej strony ilość materiałów sprawia, że tylko przypadek może sprawić, że akurat na nie trafimy, co pozwoli uzyskać większą świadomość na temat znaczenia ubioru. Dlatego książka taka jak Etyka w modzie autorstwa Magdaleny Płonki ma nieocenioną wartość i warto zachęcać do jej przeczytania. Pamiętajmy oprócz tego, że również sami możemy budzić świadomość wśród osób w naszym otoczeniu: członków rodziny, przyjaciół, znajomych, współpracowników. To często najskuteczniejszy sposób, by ubierając się było nam wszystkim nie tylko do twarzy, ale byśmy potrafili wyjść z twarzą.


Tego autora również:

Groźba katastrofy coraz bardziej realna
Polska w krainie koszmarów. "Prześniona rewolucja" Andrzeja Ledera
Bogatszy świat, ale dla kogo


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.