Facebook Google+ Twitter

Do Warszawy z Intercity: zmarznięci i spóźnieni

Pociągi Intercity z Łodzi do Warszawy mają kilkudziesięciominutowe opóźnienie. Poranny skład zamiast o 6.32 wyruszył dziś z godzinnym poślizgiem. Nie dość tego. Po drodze, w Skierniewicach, pasażerom kazano przesiąść się do innego pociągu.

Pociąg, zamiast o 6.32, wyruszył z Łodzi o 7.45. Podróżni dowiedzieli się, że ponad godzinę musieli czekać na mrozie, bo zepsuła się lokomotywa manewrowa. Niestety, nie był to jeszcze koniec przygód zmarzniętych ludzi, chcących dotrzeć na czas do pracy. Po dojechaniu do Skierniewic obsługa pociągu zakomunikowała, że nastąpiła kolejna awaria i podróżni muszą wysiąść, by przejść na inny peron. Tam bowiem podstawiony będzie inny pociąg, którym dotrą do Warszawy.

Nie wszyscy wytrzymali na wskazanym peronie przy kilku stopniach poniżej zera. Część osób zdecydowało się na powrót do Łodzi gdy tylko na skierniewicki dworzec wjechał pociąg w tamtym kierunku. Ci, którzy musieli kontynuować podróż zmarzli na darmo, gdyż po ponad czterdziestu minutach kazano im jednak wracać do "zepsutego" pociągu. Ruszył do Warszawy o 9.20. Co będzie dalej?

Pociąg dotarł na dworzec Warszawa Centralna o godz. 10.05. Opóźnienie wyniosło zatem ponad 2 godz. i 5 minut. Kolejne pociągi z Łodzi do Warszawy również mają wielominutowe opóźnienia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

A do tego jeszcze dziś nastąpiła awaria sieci trakcyjnej na strasie Łódź - Warszawa http://www.intercity.pl/?page=strona_glowna&ph_center_start=show&cmn_id=1397

Komentarz został ukrytyrozwiń

A miało być tak pięknie po przejęciu przez PKP Intercity połączeń do Warszawy :-) A jest... Widać na załączanej relacji Tomka. Nie wspomnę już o przygodzie, kiedy to wyjechałem o 21:20 z Warszawy. A że po godzinie jazdy zdarzył się akurat wypadeczek w Radziwiłłowie Maz. i elektrowóz się nieco uszkodził... Drugi przyjechał po 1 i do Łodzi wróciłem na 3:50 :-]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wraca nowe. I tak miałeś Tomku szczęście, że Ci "zwrotnica nie zamarzła", jak mawiał w słynnym monologu "Mamuśka" Zenon Laskowik. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego stulecia opóźnienie pociągu dalekobieżnego w granicach 300 minut nie było niczym nadzwyczajnym, a pani przez megafon informowała beznamiętnie, że opóźnienie może się zwiększyć lub zmniejszyć. Oj! Przypominają się "stare dobre czasy".

Komentarz został ukrytyrozwiń

oryszczyszyn, o 10.05! :)))))))

Jejku, ja skoro świt, w sobotę Inter City do Warszawy; już mi zimno .....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo fajny "gorący" materiał z samego centrum wydarzeń. Brakuje mi tylko jakiegoś uogólniającego komentarza. Punktualność polskich kolei to przecież problem, z którym boryka się prawie każdy z nas. Czekam też na zakończenie tej dramatycznej historii: o której udało się Panu dotrzeć do Warszawy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.